Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Jak polski kandydat do Oscara odmienił życie jego twórców „Chłopi są w nas”

Redakcja
Jak polski kandydat do Oscara odmienił życie jego twórców „Chłopi są w nas”
Jak polski kandydat do Oscara odmienił życie jego twórców „Chłopi są w nas” Dziennik Bałtycki / Archiwum Polska Press

„Chłopi” to film, który stał się fenomenem na skalę światową. Zarówno widzowie, jak i krytycy zachwyceni są nie tylko jego absolutnie wyjątkową formą (nowatorska animacja malarska), ale również fabułą i żywym, polskim folklorem. „Chłopi” to kolory, „Chłopi” to tradycja, „Chłopi” to walka o przetrwanie. „Chłopi” to my. Małżeństwo Welchmanów to bez wątpienia jedni z najciekawszych polskich twórców filmowych ostatnich lat. Dorota Kobiela Welchman i Hugh Welchman wspólnie stworzyli głośną i pod wieloma względami przełomową animację „Twój Vincent”. W 2018 roku posypał się na niego deszcz prestiżowych nagród i nominacji - w tym nominacja do Oscara za najlepszy długometrażowy film animowany. Świat zachwycił się nie tyle samą historią Vincenta van Gogha, co nowatorską formą jej przedstawienia. Jedyną, niepowtarzalną, żywą. Animacja malarska to już nie tylko sztuka filmowa, ale dosłownie - dzieło sztuki. Każda z około 80 tysięcy klatek filmu została namalowana ręcznie przez dziesiątki artystów. Taka forma animacji co prawda była znana już wcześniej, jednak przed „Twoim Vincentem” nigdy nie została użyta do produkcji filmu pełnometrażowego. Opowieść o życiu i śmierci van Gogha odbiła się szerokim echem na całym świecie, jednak krytycy zgodnie uważają, że „Chłopi” to zupełnie nowa jakość. Do intrygującej formy dochodzi tutaj wciągająca fabuła, polski folklor i słowiańska dusza. Widzowie mają szansę wejść w sam środek obrzędów, zwyczajów i rytuałów będących udziałem mieszkańców polskiej wsi na początku XX wieku. Na ekranie obserwujemy jak pory roku determinują zmiany w życiu chłopów, ale to stanowi jedynie tło dla opowieści o Niej – chłopce, piękności, kobiecie. Welchmanowie w swoich „Chłopach” oddają w końcu sprawiedliwość Jagnie.

Kamila Urzędowska - objawienie

Jak przyznaje D.K. Welchman, w procesie castingowym to właśnie Jagny szukano najdłużej. Musiała być przepiękna, delikatna, ale jednocześnie silna, z mądrym, przenikliwym spojrzeniem. I taka właśnie jest – Kamila Urzędowska, z którą udało nam się zamienić kilka słów.

Maja Czech: Jak wspominasz proces castingowy?

Kamila Urzędowska: - Najpierw trzeba było nagrać self-tape. Później zaproszono mnie już na casting stacjonarny. Składał się on na bardzo wiele etapów, ale w końcu pani Ewa Brodzka, reżyser castingu, zadzwoniła z gratulacjami. Wygrałam. Co wtedy czułaś? To cała gama emocji, których nie da się opisać. Na przemian śmiałam się i płakałam.

Welchmanowska wersja „Chłopów” skupia się na postaci Jagny, w którą się wcieliłaś. Czułaś presję?

- Tak, ale sądzę, że sama ją sobie narzuciłam. Z otoczenia produkcji tego w ogóle nie czułam, każdy członek ekipy filmowej był bardzo wspierający. Wszyscy wiedzieli też, że to jest mój debiut, pierwszy film i wręcz starali się zdjąć ten ciężar z moich barków. Ja sama natomiast czułam, że po prostu muszę sprostać temu zadaniu, bo to ja jestem przez większość czasu na ekranie.

Jak wiele masz wspólnego z filmową Jagną?

- Czytając zarówno scenariusz filmu, jak i samych „Chłopów” Reymonta uświadomiłam sobie, że ten świat jest moim światem. Sama wychowywałam się w bardzo małej wiosce w latach dziewięćdziesiątych i jako dziecko obserwowałam podobnych ludzi i ich zachowania. Przy budowaniu roli bardzo mocno czerpałam właśnie z tych doświadczeń.


DK Welchman - kobieta o kobiecie, nie tylko dla kobiet

DK (Dorota Kobiela) Welchman – wraz ze swoim mężem Hugh Welchmanem stworzyła nową wersję „Chłopów”. To właśnie ona sprawiła, że w ręce brytyjskich producentów wpadła ponad 700-stronicowa, noblowska powieść Reymonta. Za jej inicjatywą, po raz pierwszy w historii niezliczonych ekranizacji i adaptacji, w epicentrum „Chłopów” stanęła właśnie Jagna i jej perspektywa zdarzeń.

Maja Czech: Czy ustanowienie kobiety główną bohaterką najnowszego filmu wynika z nadmiaru męskiej energii podczas prac na „Twoim Vincentem”?

Dorota Kobiela: Tak, zdecydowanie (śmiech). Siedem lat z Vincentem i jego malarstwem sprawiło, że stał mi się on bardzo bliski, jednak faktycznie spowodowało to we mnie silną potrzebę opowiedzenia o kobietach. Bardzo chciałam również, aby tym razem historia była „z naszego podwórka”, lecz jakże uniwersalnego na całym świecie.

Czy ma pani wrażenie, że Polacy wciąż mają w sobie coś z „Chłopów”?

- Oni w nas ciągle są. W nas, Polakach. Nawet jeżeli ktoś tych prawie tysiąca stron lektury szkolnej nigdy nie przeczytał, to my i tak gdzieś podświadomie wiemy dokładnie, o co na tej wsi chodzi.

Jako Polacy mamy więc pewne przygotowanie kulturowe do odpowiedniej recepcji „Chłopów”. A co z odbiorem za granicą?

- To jest bardzo ciekawe zjawisko. Nie byłam pewna, jak film zostanie przyjęty. Tego się nigdy nie wie. Mieliśmy premierę światową na festiwalu w Toronto i odbiór był... fenomenalny. To wszystko było już jednak przetestowane na Hugh (Hugh Welchman, brytyjski producent filmowy, prywatnie mąż DK Welchman – przyp. red.). Już na samym na etapie książki, którą mu podsunęłam, historia okazała się być niezwykle uniwersalna. Dotyczy przecież silnych emocji, poczucia wyjątkowości, niezależności. Porusza również bardzo aktualny temat pozycji kobiety we współczesnym świecie, jego podwójnych standardów i patriarchatu. To są rzeczy, o których dziś rozmawia się na co dzień. Ten wielki, globalny fenomen, jakim są „Chłopi”, był też udziałem pomorskiego studio artystycznego. To wielka duma. Tak, nasze studio mieści się w Sopocie i tam właśnie była artystyczna baza główna. To w Sopocie tworzyła największa grupa malarzy, którzy skrupulatnie odwzorowywali każdy z filmowych kadrów.


„Chłopi” na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Pierwszy pokaz „Chłopów” w Polsce odbył się podczas festiwalu w Gdyni. Dla twórców był to kolejny po Toronto test. Za granicą film został przyjęty znakomicie, jednak jak poradzi sobie w domu? Odpowiedzią było zjawisko, które mówi więcej niż tysiąc słów - owacje na stojąco po pokazie w Teatrze Muzycznym. A potem? „Chłopi” zostali najbardziej kasowym polskim filmem roku 2023. Film został też wytypowany na tegorocznego polskiego kandydata do Oscara. Nie pozostaje więc nic innego, jak trzymać kciuki i obserwować dalszy triumfalny pochód naszych „Chłopów”.

„(...) historia okazała się być niezwykle uniwersalna. Dotyczy przecież silnych emocji, poczucia wyjątkowości, niezależności. Porusza również bardzo aktualny temat pozycji kobiety we współczesnym świecie, jego podwójnych standardów i patriarchatu."

Czytaj MM Trendy Trójmiasto w serwisie dziennikbaltycki.pl!

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Jak polski kandydat do Oscara odmienił życie jego twórców „Chłopi są w nas” - Dziennik Bałtycki

Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto