MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Szef gangu chce przejąć majątek swojego wujka. Sprawa wraca na wokandę

MM
Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną prawomocnie skazanego szefa gangu, który chce przejąć majątek wujka warty 8 mln zł. Chodzi o 7 hektarów gruntów nad morzem w Kosakowie i Kazimierzu k. Gdyni. Sąd Najwyższy uchylił wcześniejszy wyrok w sprawie majątku i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku.

Sądowa batalia w sprawie majątku pana Stanisława - 7 hektarów gruntów w Kosakowie i Kazimierzu k. Gdyni - toczy się już 10 lat.

W czwartek Sąd Najwyższy po rozpoznaniu skargi kasacyjnej Rajmunda W. i Agnieszki W. (skargę kasacyjną wniósł prawomocnie skazany szef gangu oraz jego żona - PAP) uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu w Gdańsku do ponownego rozpoznania.

Szef gangu chce przejąć majątek rolnika wart 8 milionów

- Podstawowe zastrzeżenie – Sąd Najwyższy uznał, że skarga kasacyjna jest uzasadniona, bo znacznej części jej zarzutów nie można odmówić słuszności, ale podkreślenia w pierwszej kolejności wymaga, że spór między stronami jeśli chodzi o te podstawy nieważności zarzucane przez powoda dotyczył masy kwestii, które zostały poruszone w referacie stanowiska przez sąd pierwszej instancji, które było zwalczane w apelacji, do których sąd drugiej instancji zupełnie się nie odniósł - uzasadniała werdykt sędzia Monika Koba.

Sąd Najwyższy stwierdził, że "sąd drugiej instancji nie badał tych zarzutów apelacji w znacznym zakresie". - Nie badał podstawy faktycznej rozstrzygnięcia. Nie wypowiedział się, czy podziela stanowisko sądu pierwszej instancji, że tak właśnie było jak ustalił sąd pierwszej instancji - mówiła sędzia Koba i tłumaczyła, że "w związku z tym ocena, którą dokonuje Sąd Najwyższy jest troszeczkę zawieszona w próżni". - Ona jest tylko oceną prawną odnoszącą się do zarzutów skargi, bo nie mamy podstawy faktycznej rozstrzygnięcia - dodała.

Sąd podkreślił, że kontrola dokonywana przez Sąd Najwyższy jest kontrolą bardzo formalną i ona się ogranicza tylko do podstaw skargi i nie może ustalić stanu faktycznego, przeprowadzić oceny dowodów, a sąd drugiej instancji nie poczynił własnych ustaleń faktycznych.

Zdaniem SN, sąd apelacyjny nie przedstawił stanowiska, czy dał wiarę wersji powoda, czy pozwanych.

Sąd podkreślił, że sąd apelacyjny skupił się na umowach bez ustalenia stanu faktycznego. - Zdaniem SN ten kontekst jest bardzo istotny i powinien być zbadany w toku ponownego rozpoznania sprawy. Dlatego podkreślamy na samym początku bez tej podstawy faktycznej rozstrzygnięcia wiele rzeczy może być tylko stanowiskiem prawnym, które naszym zdaniem sąd drugiej instancji ocenił niewłaściwie z perspektywy konstrukcji prawnej – powiedziała sędzia i dodała, że SN nie może powiedzieć jak było i wszystkie problemy tej sprawy są dopiero do rozstrzygnięcia" - tłumaczyła sędzia Koba.

Według Sądu Najwyższego, sąd drugiej instancji musi się zmierzyć z zarzutami apelacji powoda (rolnika - PAP) po niekorzystnym wyroku w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. - Musi ustalić jaki rzeczywiście był charakter tej umowy, który nie może odrywać się od stanu faktycznego – powiedziała sędzia.

Zdaniem SN, zasadny był zarzut w skardze kasacyjnej dotyczący pierwotnej umowy przekazania majątku na rzecz małżeństwa W. i nie można było stwierdzić jego nieważności.

Czwartkowy werdykt oznacza, że proces wraca do ponownego rozpoznania w sądzie apelacyjnym w Gdańsku.

Sprawa sprzed 14 lat wraca do sądu

Sprawa zaczęła się 14 lat temu. Pan Stanisław miał 40 tys. zł długu u znajomego, wtedy zjawił się u niego bratanek Rajmund W.

- Tak skutecznie mnie nastraszył, że zgodziłem się na przepisanie jednej działki za spłacenie długu - powiedział wcześniej dziennikarzowi PAP gospodarz.

W 2011 r. akty notarialne związane z przejęciem majątku w Kosakowie i Kazimierzu zostały sporządzone przez notariusz Hannę W., która jest obecnie jedną z prawniczek oskarżonych o udział w mafii mieszkaniowej w procesie przed gdańskim sądem. Nie dotyczyły jednak jednej działki, a wszystkich jego gruntów - 7 hektarów nad morzem.

Pan Stanisław, jak twierdzi, przez kilka lat nie wiedział, że poza jedną działką wartą ok. 200 tys. zł, przepisał na rzecz bratanka cały majątek. Nie miał też świadomości, że Rajmund W. ps. Mundek jest dobrze znanym policji złodziejem samochodów.

W 2017 r. - po wielu latach procesu - przestępca został prawomocnie skazany przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku na 8 lat więzienia za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, kradzieże luksusowych aut, przemyt kilograma kokainy i wyłudzenie 30 tys. zł kredytu.

Gdy w 2011 r. "Mundek" załatwiał formalności notarialne z panem Stanisławem, akurat przebywał na wolności z uwagi na uchylenie aresztu.

- Bratanek mi tłumaczył, że często go nie ma w domu, bo jeździ na saksy. Nie wiedziałem, że w tym czasie siedział w kryminale - tłumaczył rolnik.

Pan Stanisław o przepisaniu całego majątku na bratanka dowiedział się przypadkowo w urzędzie gminy. Wtedy też próbował zainteresować sprawą prokuraturę, ale ta w 2013 r. po kilku przesłuchaniach umorzyła śledztwo.

W 2014 r. rolnik złożył pozew o unieważnienie aktów notarialnych do sądu. W 2017 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał zabezpieczenie pozwu i "Mundek" oraz jego żona nie mogli dysponować działkami.

W październiku 2020 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnie unieważnił umowy notarialne zawarte w 2011 r., w których rolnik wbrew swojej woli wyzbył się majątku.

W uchylonym w czwartek wyroku sędziowie SA w Gdańsku nie skupili się na próbie oszustwa, a podnieśli nieważność aktów notarialnych, bo "Mundek" miał z żoną rozdzielność majątkową i nie mogli wspólnie przejąć działek w Kosakowie i Kazimierzu. Tych argumentów nie podzielił w czwartkowym werdykcie Sąd Najwyższy.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

Źródło:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Napięcie wokół Tajwanu. Chiny rozpoczęły manewry

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Szef gangu chce przejąć majątek swojego wujka. Sprawa wraca na wokandę - Dziennik Bałtycki

Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto