Przybywa rowerzystów, niektórzy z nich jeżdżą po chodnikach. To niebezpieczne i nielegalne. Może zakończyć się mandatem

Maja Pikiewicz
Udostępnij:
Nieunikniony konflikt rowerzystów z pieszymi będzie w Gdyni tylko narastał. Start roweru metropolitalnego Mevo sprawił, że coraz więcej osób w naszym mieście już porusza się na „dwóch kółkach”. Wraz z rozwojem i udoskonalaniem systemu ten trend z pewnością się utrzyma. Oznacza to niestety konflikty między rowerzystami, a pieszymi i kierowcami samochodów.

W Gdyni nie wszędzie wytyczono trasy dla rowerów, więc część cyklistów porusza się po chodnikach. W ślad za tym przechodnie narażeni są na niebezpieczeństwo potrącenia. Takie przypadki w przeszłości już się zdarzały. Nawet na ulicy Świętojańskiej.

- Uważam, że rowerzyści jeżdżący po chodniku zagrażają przechodniom - mówi Marta Michna, mieszkanka Gdyni. - Cykliści powinni poruszać się po ulicach, ale powinno być to bezpieczne. Osobiście bałabym się wyjechać na ulicę bez wyznaczonej ścieżki rowerowej.

Jak precyzuje jednak Leonard Wawrzyniak, rzecznik prasowy straży miejskiej w Gdyni, rowerem po chodniku w większości przypadków nie można jeździć. Reguluje to Prawo o Ruchu Drogowym. Za złamanie tego przepisu można zostać ukaranym mandatem w wysokości 50 zł. Istnieją jednak pewne wyjątki. Po pierwsze, rowerzysta po chodniku może poruszać się, gdy warunki pogodowe na jezdni zagrażają jego życiu, np. w przypadku śnieżycy. Ma do tego prawo również, gdy brakuje drogi lub pasa ruchu dla rowerów, szerokość chodnika wynosi co najmniej dwa metry, a dozwolona prędkość na przyległej ulicy wynosi powyżej 50km/h. Rowerzysta może poruszać się chodnikiem także, gdy opiekuje się dzieckiem w wieku poniżej 10 lat, które również porusza się na rowerze.

Czytaj także: Kolejne kłopoty z rowerem metropolitalnym Mevo. Mieszkańcy i aktywiści: "To komedia, niczym u Barei!"

W Gdyni wzdłuż zdecydowanej większości ulic, a już szczególnie tam, gdzie wprowadzono strefę Tempo 30, wymienionych przez rzecznika straży miejskiej powodów, dla których rowerzysta mógłby poruszać się chodnikiem, jednak nie ma. Dlatego cykliści w przypadku przyłapania przez mundurowych mogą spodziewać się nawet karania mandatami. Z drugiej strony część rowerzystów tłumaczy, że boi się jeździć po ulicy ze względu na niebezpieczeństwo potrącenia przez samochód. Jak twierdzą aktywiści z gdyńskiego stowarzyszenia Miasto Wspólne, ograniczenie prędkoścido 30 km/h w wielu miejscach jest fikcją. Dla przykładu na ulicy Świętojańskiej ich zdaniem nie stosują się do ustawionych znaków nie tylko posiadacze prywatnych samochodów, ale nawet kierowcy trolejbusów.

Należy też mieć świadomość, że cykliści, poruszający się ulicami, spotykają się z negatywnymi reakcjami ze strony kierowców. Ci drudzy mają pretensje do nich, że spowalniają ruch. Potrafią nawet „otrąbić” rowerzystę klaksonem.

- Codziennie jest wiele wypadków z udziałem rowerzystów, którzy albo łamią przepisy, albo są nieostrożni - twierdzi Wiesław Malikowski. - Dla kierowców frustrująca jest jazda za rowerem. Zwłaszcza, kiedy nie ma możliwości wyprzedzenia, a rowerzysta, zamiast zjechać na bok, zajmuje pół jezdni. Odpowiedzią są właśnie ścieżki rowerowe. Powinno być ich więcej. Ale najpierw należy nauczyć rowerzystów, jak z nich korzystać. Sam widziałem sytuacje, gdy rowerzysta jedzie po jezdni, a obok ma ścieżkę.

Czytaj także: Rowerzyści panoszyli się i awanurowali w autobusach, doprowadzając matki z dziećmi do płaczu, ale to się skończy. Kierowcy wymusili nowy regulamin przewozów

Medal ma jednak dwie strony, gdyż rowerzyści notorycznie skarżą się, że piesi bez najmniejszych skrupułów potrafią wchodzić na trasy rowerowe, kompletnie nie przejmując się znakami. Dzieje się tak nie tylko w okolicach bulwaru Nadmorskiego, ale także np. na ul. Władysława IV.

- Zmusza to nas do hamowania i wolniejszej jazdy - mówi jeden z rowerzystów. - Na dodatek, gdy pieszym zwróci się uwagę, to się jeszcze awanturują.

Co składa się na cenę paliwa?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Poraz
Sam niestety miałem przypadek, ze potrąciłem pieszego. Od tamtej pory śmigam ulicami tam gdzie nie ma scieżek rowerowych. Trzeba jednak pamiętać o tym, by być dostatecznie widocznym dla kierowców i sygnalizować swoje manewry. Czy słoneczny dzień czy deszczowy zawsze mam włączone światła i odblaskową opaskę. Zasada ograniczonego zaufania i wyobraźnia to klucz do bezpiecznego poruszania się pośród samochodowego zgiełku. Już nawet nie chcę mi się tłumaczyć kierowcy, gdy to on wymusi pierwszeństwo. W porę trzeba pomyśleć za innych i samemu przestrzegać przepisowej jazdy. A jak ktoś myśli, że kawałek asfaltu należy do niego to już jego problem,niech się piekli i trąbi, trzeba jechać i ignorować.
;-x
dał się złapać takiemu pulpetowi - buahaha
G
Gość
I po co straszyć ludzi? Wiele "wytyczonych" duktów jest pieszo-rowerowych i nikt na nikogo nie wpada, trzeba tylko pamiętać że pieszy ma zawsze pierwszeństwo. Wystarczy odrobina dobrej woli rozsądku i uśmiechu na ustach. Pozdrawiam, I wesołych Świąt :D
Dodaj ogłoszenie