Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Krzysztof Babicki: Teatr, który zadaje więcej ważnych pytań, niż daje odpowiedzi, zawsze jest ciekawy

Grażyna Antoniewicz
Grażyna Antoniewicz
Krzysztof Babicki, dyrektor Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni
Krzysztof Babicki, dyrektor Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni mat. prasowe
Rozmawiamy z Krzysztofem Babickim, dyrektorem Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni o nowych spektaklach. Podsumowujemy też teatralne lato.

Czy tego lata odwoływane były spektakle na Scenie Letniej w Orłowie?
Frekwencja była rekordowa, bo w sierpniu i lipcu nie odwołaliśmy żadnego spektaklu. Jedynie w czerwcu jeden był odwołany i jeden przerwany przez ulewę. Tego lata graliśmy jednocześnie w Orłowie na Scenie Letniej i Małej Scenie (w kawiarni) oraz na „Darze Pomorza”. Mieliśmy osiem pozycji w repertuarze. Na Scenie Letniej graliśmy: „Kwiaty we włosach”, „Marlena” „Osiecka” i „Na Waleta”, a na „Darze Pomorza”, „Kursk”, ‘Tango na pełnym morzu” oraz „Jądro ciemności”, które często musieliśmy grać dwa razy dziennie o godz. 20 i godz. 22. Myślę, że jest to zasługa Conrada, ale chyba też miejsca, bo o 22.00 kolejka przed trapem na „Dar Pomorza” to coś fascynującego zupełnie.

A co nowego w repertuarze?
Sezon zaczynamy w ostatnich dniach września od gdyńskiej nagrody dramaturgicznej. Cieszymy bardzo, że nadal istnieje, bo czasy są niełatwe. Będzie to pięć przedstawień przygotowanych przez młodych reżyserów, co prawda, nazywa się to czytania, ale są to spektakle, które widzowie zobaczą na Małej Scenie na foyer. Potem kapituła wybierze zwycięzcę tegorocznej edycji - w tym roku do konkursu zgłoszono prawie 200 sztuk. Myślę, że to będzie interesujące spotkanie z dramaturgią najnowszą.

Pierwsza premiera tego sezonu to „Kopenhaga” - napisana przez Michaela Frayna - mistrza dramatu angielskiego.
Uwielbiam ten tekst, robiłem go przeszło 20 lat temu na Scenie Kameralnej w Sopocie. To sztuka niezwykle aktualna. Dla ludzi, którzy interesują się historią będą to teatralne sensacje XX wieku. Profesor Werner Heisenberg, który prowadził niemiecki program badań nad produkcją bomby atomowej przybywa do Kopenhagi, by zadać Duńczykowi Nielsowi Bohrowi to jedno, najważniejsze pytanie: „Czy fizyk ma moralne prawo pracować nad praktycznym wykorzystaniem energii atomowej? Kulisy tej rozmowy są do dzisiaj nieznane. Panowie bardzo się różnili w zeznaniach, a raczej unikali odpowiedzi na pytania, o czym rozmawiali. Jak wiadomo profesor Heisenberg broni atomowej Hitlerowi nie dał, a Niels Bohr po ucieczce z Danii znalazł się Los Alamos, gdzie brał udział w programie Manhattan, który prowadził Oppenheimer (twórca bomby atomowej).

Czy rzeczywiście profesor Heisenberg oszukał Hitlera i opóźnił prace?
Frayn sugeruję, że tak mogło być. Myślę, że są to fascynujące pytania, a dla mnie teatr, który zadaje więcej ważnych pytań, niż daje odpowiedzi zawsze jest ciekawy. Czasem spektakl odpowie na nie, czasem da kilka wariantów, ale nie jest wyrocznią, która wszystko wie. Próby są zaawansowane, premiera 14 października na Małej Scenie.

Ponowne pracujesz ze znakomitym aktorem Jerzym Kiszkisem, który w tamtej sopockiej realizacji grał Nielsa Bohra.
Przed 40 laty w Teatrze Wybrzeże Jerzy Kiszkis grał w reżyserowanych przeze mnie spektaklach: „Już prawie nic”, „Kordianie”, „Hiobie”. To był mój teatralny początek i nagle, minęło 40 lat i mam przed sobą faceta, którego kondycja psychiczna w ogóle nie przestaje do peselu - pracujemy, jak byśmy wszyscy byli bardzo młodzi. W profesora Heisenberg ponownie wciela się Dariusz Szymaniak.

Premier zbyt wiele nie będzie...
Ponieważ mamy co grać. Od października zaczną się próby największej produkcji tego sezonu. Spektakl na motywach „Lizystraty” Arystofanesa będzie realizowała młoda reżyserka Zdenka Pszczołowska.

To świetna komedia.
Ale niełatwy temat, bardzo poważny, co zrobić, żeby zakończyć wojnę. Ponieważ kobiety mają dosyć walk, rozlewu krwi wymyślają sposób wydawałoby się trywialny, ale jak się okazuje skuteczny, strajk kobiet. Odnawiają świadczenia usług małżeńskich, czyli seksu. Do czego ten Strajk kobiet doprowadzi, zobaczą widzowie już w lutym.

Na scenie wiele aktorek, co jest rzadkością.
W teatrze mężczyźni mają więcej ról do zagrania, np. w sztukach Szekspira zwykle mamy kilkunastu mężczyzn i dwie kobiety czasem dojdzie trzecia, jakaś pokojówka i tak jest w większość sztuk.

Następną propozycją też na Dużej Scenie, będą „Niewolnice z Pipidówki”, kompletnie nieznana komedia Michała Bałuckiego.
Wybitnego komediopisarza, niesłusznie zapomnianego, z tego co wiem, tekst ten nigdy nie był drukowany. Natrafiłem na niego w archiwum Teatru Słowackiego przed laty. Jest w nim ogromna przewaga ról kobiecych, więc wiele naszych aktorek pokaże swoje możliwości. Myślę, że będzie świetna zabawa i też opowiedzieć o tym, w jaki sposób, czasem niecny, czasem bardzo sprytny, ale skuteczny kobiety próbują zawładnąć miastem. Krótko mówiąc, burmistrzowi składają proponują wybranego przez siebie kandydata na szefa banku miejskiego. Przypadkiem okazuje się, że to jest małżonek jednej z tych pań. Pokazujemy oblicza kobiet u władzy, które próbują zmieniać świat z lepszym czy gorszym skutkiem. Premiera pod koniec kwietnia.

A co zobaczymy w przyszłym roku na Scenie Letniej w Orłowie?
Będzie to spektakl w reżyserii Jacka Bały ze wspaniałymi piosenkami jednego z najwybitniejszych polskich muzyków dwudziestego wieku.

Czy będą zmiany w zespole?
Z teatru odeszła Agata Moszumańska, a na emeryturę Małgorzata Talarczyk. Mam zespół skompletowany, ale na pewno szukam, oglądam dyplomy, chciałbym bowiem przyjąć młodego aktora. Wiele gramy, ale wolę, żeby zespół był zapracowany niż taki, który czeka na rolę bufecie i w efekcie się nudzi. Aktorzy, żeby się rozwijali, muszą grać.

od 12 lat
Wideo

Płomień Solidarności z Ukrainą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Krzysztof Babicki: Teatr, który zadaje więcej ważnych pytań, niż daje odpowiedzi, zawsze jest ciekawy - Dziennik Bałtycki

Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto