MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Jedni nie płacą, dla innych podwyżki. Czy jazda bez biletów wszystkim się opłaca?

Anna Szade
Anna Szade
Mieszkańcy Gdańska nie mają co marzyć o darmowej komunikacji - dla nich były podwyżki cen biletów
Mieszkańcy Gdańska nie mają co marzyć o darmowej komunikacji - dla nich były podwyżki cen biletów Przemysław Świderski
Dziś mijają dwa lata od uruchomienia bezpłatnej komunikacji miejskiej w Bytowie. Mieszkańcy Malborka nie kasują biletów w autobusach od 11 miesięcy. Za darmo jeżdżą też w Ustce. Jesienią bezpłatne przewozy rozpocznie Tczew. Za to w Gdańsku, Sopocie i Gdyni planowane na lipiec wdrożenie systemu Fala już spowodowało podwyżkę cen biletów.

Spis treści

Kolejne miasta na Pomorzu z darmową komunikacją miejską

1 czerwca 2021 roku w Bytowie trzy autobusy wyruszyły na sześć tras. Operatorem przewozów miejskich został bytowski PKS, który w razie potrzeby zapewnia dodatkowe pojazdy. Miejskie autobusy są w biało-zielonych barwach i bez problemów można nimi dotrzeć do największych zakładów pracy w mieście.

Darmowe autobusy ma też Ustka. Tamtejszy system transportu miejskiego uruchomiono pięć lat temu i składa się z dwóch linii autobusowych. Za darmo w uzdrowisku jeżdżą mieszkańcy. Wystarczy dowód z usteckim adresem lub dokument wydawany przez ratusz. Bez opłat podróżują też niepełnosprawni i turyści, którzy uiszczą opłatę uzdrowiskową. Operatorem jest PKS Słupsk.

Mieszkańcy Malborka chwalą sobie darmowy „zbiorkom”, który działa w mieście niemal rok. Niektórzy radni od razu prostują, że przecież „nie ma nic za darmo” i nazywają miejski transport „bezbiletowym”.

- Bezpłatne nie równa się darmowe. My nic mieszkańcom nie dajemy, my decydujemy, jak wydać ich pieniądze - podkreśla radny Dariusz Rowiński.

Na komunikację bez biletów nie mają co liczyć słupszczanie. Choć miasto ma świetnie zorganizowaną siatkę połączeń, to koszt jej utrzymania opiewa na około 20 mln zł rocznie. Na miejski autobus trzeba kupić bilet (3,50 zł za przejazd jednorazowy do godziny) i nie zanosi się na zmianę. Wkrótce do Słupska ma dotrzeć sześć nowych pojazdów elektrycznych. Miasto jest też częścią przyszłego systemu Fala, czyli wspólnego biletu komunikacyjnego dla Pomorza. Na razie trwają jego testy.

Malbork jeździ "na gapę"

Bez względu na to, czy będziemy określać komunikację w Malborku mianem darmowej, czy bezbiletowej, gołym okiem widać, że coś się zmieniło. Przede wszystkim, autobusy nie jeżdżą puste w ciągu dnia. Jeszcze wieczorami zdarza im się „wozić powietrze”, ale stwierdzenie, że mieszkańcy przyzwyczaili się do tego rozwiązania jest jak najbardziej prawdziwe.

Potwierdzają to zresztą dane, jakimi dysponuje Miejski Zakład Komunikacji w Malborku sp. z o.o., który w całości należy do miasta. W 2021 r. średnio w miesiącu firma przewoziła 64,2 tys. osób. W 2022 r. było to 85,7 tys. osób. Przez pierwszych sześć miesięcy tego roku jazda była jeszcze płatna, więc kasowanie biletu za przejechanie kilku przystanków za 3,30 zł niektórym zupełnie się nie opłacało.

Czy 335 dni od komunikacyjnej rewolucji władze miasta szykują mieszkańcom jakieś niespodzianki? W pierwszą rocznicę wprowadzenia legalnej jazdy „na gapę” dla wszystkich w autobusach niemal codziennie takie słyszy się rozmowy, że „to pewnie tylko do czasu”, bo „przecież wiadomo, że im zabraknie pieniędzy”.

- Po pierwsze, nie zamierzamy wycofywać się z bezpłatnej komunikacji dla pasażerów, bo to dobre i skuteczne rozwiązanie. W ślad za nami idą kolejne miasta. Prócz Tczewa, jeszcze jedno miasto też się do nas zwróciło, że chce wprowadzić takie rozwiązanie. W mieście tej wielkości co Malbork można sobie na to pozwolić. Większy ośrodek tego tematu nie udźwignie, tam komunikacja musi być odpłatna - słyszymy od Jana Tadeusza Wilka, wiceburmistrza Malborka.

Pytanie, czy udźwignie to Malbork.

Ile to kosztuje?

Przykład Malborka pokazuje, że o ile wprowadzenie darmowej komunikacji z pewnością może podobać się mieszkańcom, o tyle dla lokalnych władz utrzymanie takiego systemu stanowi spore wyzwanie.

W tym roku w budżecie miasta zapisano na sfinansowanie transportu zbiorowego 4 mln zł. W 2022 r. - jak wynika z oficjalnego sprawozdania finansowego miasta, do MZK trafiło z budżetu 3 139 264 zł. A przecież przez sześć pierwszych miesięcy przewoźnik sprzedawał jeszcze bilety. Kokosów z tego nie było, bo mówiło się, że w ciągu całego roku wpływy firmy to ok. 1,2 mln zł. Ale teraz spółka nie zarabia z tego tytułu nic.

- Według mnie, budżet dla MZK jest niedoszacowany. Nie wiem, czy to celowe, czy nie, ale kwota, która jest zapisana w uchwale budżetowej będzie niewystarczająca - wieszczył parę miesięcy temu radny Jacek Markowski, wiceprzewodniczący Rady Miasta.

Przed wprowadzeniem darmowej komunikacji miejskiej radni posługiwali się raportem przygotowanym przez MZK.

- Tam zapisano wysokość środków, które sprawiały, że było to możliwe do zrealizowania - uważa radny Rowiński.

Ta realna kwota, którą zawierała analiza przygotowana na zlecenie miejskiej spółki, to ciut ponad 6 mln zł. A przecież prognozy przedstawiane Radzie Miasta w pierwszej połowie 2022 r. przez spółkę nie przewidywały jeszcze późniejszej wysokiej inflacji, rosnących kosztów energii elektrycznej, paliwa i innych wydatków, składających się na finansowanie transportu zbiorowego.

W 2022 r., jak wynika z Raportu o stanie miasta, koszt obsługi komunikacji miejskiej wyniósł 6 mln 933 tys. zł, rok wcześniej było to niecałe 5 mln 409 tys. zł. Nie trzeba więc być ekspertem, by stwierdzić, że 4 mln zł, którymi chciałyby pokryć koszty władze miasta, to za mało, by utrzymać bezpłatną komunikację.

Miasto monitoruje sytuację

- Nie zostawimy spółki samej, bo to jest nasze przedsiębiorstwo. Na bieżąco monitorujemy sytuację i nic na razie złego się nie dzieje - zapewnia Jan Tadeusz Wilk.

Władze jednocześnie przyznają, że przed końcem roku „trzeba będzie poszukać dodatkowych środków”. Radni wcześniej proponowali coś innego: by przed rezygnacją z biletów zreformować siatkę połączeń. Może autobusy kursowałyby rzadziej, ale docierałyby tam, gdzie faktycznie są potrzebne, a koszty mogłyby być niższe.

Małgorzata Zemlik, prezes MZK, odpowiadała na takie sugestie przekonując, że wielkiego pola manewru do cięć nie ma. Firma wykonuje rocznie ok. 600 tys. km, ale z tego 400 tys. km musi przypaść na dwie linie: nr 1 i nr 6. Taki limit został wpisany w projekt, dzięki któremu udało się pozyskać unijne dofinansowanie na zakup 6 autobusów elektrycznych. Dlatego przez najbliższych kilka lat jakakolwiek ingerencja w kursowaniu na tych trasach oparłaby się o Centrum Unijnych Projektów Transportowych - rządową instytucję zarządzającą funduszami pochodzącymi z Unii Europejskiej.

Jak na razie, zmian w rozkładach jazdy można spodziewać się w Malborku od początku wakacji. W okresie letnim zwykle „wypada” kilka porannych i popołudniowych kursów, którymi w okresie nauki uczniowie jeżdżą do szkół lub wracają do domu.

Gdańsk najdroższy

Gdańsk idzie w przeciwnym kierunku niż Malbork i kilka innych miast.

Miejscy radni także alarmowali, że podwyżki cen biletów sprawią, że wkrótce stolica Pomorza będzie słynąć z najdroższego transportu zbiorowego w Polsce. Z początkiem kwietnia tak się właśnie stało - cena zwykłego biletu przesiadkowego ważnego do 75 minut wynosi sześć złotych. Za bilet na jeden przejazd płacimy 4 zł 80 groszy. Zastępca prezydent Gdańska Piotr Borawski tłumaczy natomiast, że wzrost cen wynika z rosnących kosztów energii, paliwa oraz inflacji.

- Tania komunikacja miejska powinna być dla wszystkich. Bez tego nie będziemy mieć sprawnego miasta, które jest w stanie obsłużyć swoich mieszkańców, i w którym nie ma korków. Tego nie osiągniemy biletami w cenie sześciu złotych - komentował podczas kwietniowej konferencji zorganizowanych przez radnych PiS Karol Rabenda.

Wprowadzenie systemu Fala to dodatkowe koszty, ponieważ jego utrzymanie ma wynosić średnio 25 mln zł rocznie. A ten koszt, podobnie jak wszystko związane z systemem, w każdej chwili może się zmienić, czyli... wzrosnąć.

Tczew na fali, ale za darmo

Prezydent Tczewa już kilka miesięcy temu krytykował system Fala. Jego zdaniem, jest on zbyt drogi.

- Po wnikliwych analizach zaproponowałem radnym, aby po zakończeniu obecnego kontraktu z przewoźnikiem, czyli od września tego roku, komunikacja miejska była bezpłatna dla wszystkich pasażerów - pisał w mediach społecznościowych Pobłocki.

To dlatego, że - jak wskazywał prezydent Tczewa - „efekt, jaki uzyskujemy, niestety nie rekompensuje kosztów, które ponosimy”. Z Falą jest więc tak źle, że tczewski samorząd nie tylko chce się wycofać, ale wręcz udostępnić komunikację miejską za darmo.

- Nie mamy żadnego interesu, żeby płacić do tego systemu - mówił Mirosław Pobłocki.

Tczew ciągle pozostaje członkiem Fali, ale samorząd od września 2023 roku uruchamia bezpłatną komunikację w mieście.

Taka decyzja, po pierwsze, ma zmniejszyć koszty związane z obsługą (w Tczewie operatorem komunikacji miejskiej jest zewnętrzna spółka). Po drugie, ma zachęcić mieszkańców do przejazdów autobusami, a nie prywatnymi samochodami. Korzyść jest podwójna. Efekt ekologiczny i oszczędności dla mieszkańców związane z zakupem paliwa.

- Obecnie w ruchu mamy minimum 21 autobusów, a ma być ich 29, w tym dwa przegubowe (teraz jest jeden - red.). Ważna informacja dla mieszkańców jest taka, że od września zwiększy się częstotliwość kursów, szczególnie w godzinach szczytu. Będą one co piętnaście minut, a teraz jeżdżą co dwadzieścia minut. Przy kursach nakładających się, autobus będzie podjeżdżał w centrum co 8 minut - mówi Przemysław Boleski, dyrektor Zakładu Usług Komunalnych w Tczewie.

Współpraca: Alek Radomski, Andrzej Gurba, Andrzej Kowalski.

Dziennik Bałtycki TV

od 16 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Jedni nie płacą, dla innych podwyżki. Czy jazda bez biletów wszystkim się opłaca? - Dziennik Bałtycki

Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto