Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Tomasz Korynt, były napastnik Lechii Gdańsk i Arki Gdynia, wskazuje faworyta Derbów Trójmiasta

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Zdaniem byłego napastnika Arki i Lechii faworytem piątkowego meczu będą żółto - niebiescy.
Zdaniem byłego napastnika Arki i Lechii faworytem piątkowego meczu będą żółto - niebiescy. Tomasz Bołt/archiwum Polska Press
Niewiele było w historii postaci, które grały, lub pracowały w innej roli zarówno w Lechii Gdańsk, jak i w Arce Gdynia. Do najwybitniejszych z nich zaliczyć można nieżyjącego już niestety Janusza Kupcewicza, ponadto m.in. Bogusława Kaczmarka, Michała Globisza i Tomasza Korynta. Właśnie ostatniego z nich postanowiliśmy zapytać o jego przewidywania przed zaplanowanymi na najbliższy piątek 24 listopada na godz. 20:30 w Gdyni Wielkimi Derbami Trójmiasta.

Tomasz Korynt wskazuje faworyta derbów

Tomasz Korynt w Lechii Gdańsk występował w latach 1970 - 1977, rozpoczynając w biało - zielonych barwach występy na poziomie seniora. Dla klubu tego strzelił 33 bramki.

Następnie przeniósł się do Arki Gdynia, gdzie także stał się czołowym napastnikiem. Dla żółto - niebieskich strzelił łącznie 44 gole. W 1979 roku w barwach Arki Gdynia zdobył Puchar Polski i zadebiutował w reprezentacji narodowej.

Były piłkarz obu klubów nadal dość wnikliwie obserwuje ich losy. Postanowiliśmy więc zapytać Tomasza Korynta o jego typy przed piątkowymi derbami.

- Patrząc na ostatnią dyspozycję Arki Gdynia, która jest liderem tabeli i gra u siebie, faworytem tego meczu będą gospodarze - mówi Tomasz Korynt. - Tym bardziej, że z Gdańska dochodzą przecież wieści, że Lechia nie będzie mogła wystąpić w najsilniejszym składzie. Jednak wiadomo, to są derby. Takie spotkanie nie tylko wśród kibiców, ale także i piłkarzy wywołuje dodatkowe emocje. Lechia przyjedzie do Gdyni mocno zmotywowana i na pewno może to mieć także znaczenie. Piłkarze Arki, choć będą faworytem, w żadnym wypadku nie mogą dopisywać sobie trzech punktów w tabeli jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Żółto-niebiescy ewentualne zwycięstwo wywalczyć będą musieli na boisku. Liczę, że w piątek obejrzymy dobry mecz, godny derbów Trójmiasta.

Statystyki pojedynków derbowych z Lechią z ostatnich lat nie przemawiają na korzyść Arki Gdynia. Żółto-niebiescy z reguły takie mecze przegrywali, lub co najwyżej udawało się im sięgnąć po remis.

Z dziesięciu ostatnich pojedynków siedem wygrała Lechia. Trzy zakończyły się podziałem punktów. Prawdziwym katem Arki Gdynia jeszcze na poziomie ekstraklasy był przy okazji takich spotkań Flavio Paixao, który trafiał seryjnie do siatki rywala i lubił przesądzić o losach derbów na korzyść biało - zielonych. Tak było także w ostatnim pojedynku, 31 maja 2020 roku w Gdańsku, gdy zawodnik ten popisał się hat-trickiem, a Lechia wygrała 4:3.

Trwa głosowanie...

Która drużyna wygra w piątek Wielkie Derby Trójmiasta?

Tyle tylko, że Portugalczyka w biało - zielonych barwach już nie ma, a zdaniem Tomasza Korynta niekorzystny dla Arki bilans z ostatnich lat nie powinien mieć większego znaczenia. Bardziej istotny zdaniem naszego rozmówcy może okazać się powrót kibiców na trybuny. Bojkot domowych meczów żółto - niebieskich przez ich sympatyków trwał od początku tego sezonu, a jego zakończenie ogłoszono kilka dni temu.

Także Tomasz Korynt, choć dawniej często widywany był na żółto - niebieskich trybunach, w ostatnich miesiącach na stadionie się nie pojawiał, solidaryzując się z kibicami. Były, wybitny napastnik Arki był zresztą w maju tego roku jednym z sygnatariuszy listu, w którym klubowe legendy skrytykowały poczynania właściciela sportowej spółki akcyjnej i apelowały o reakcję do Urzędu Miasta Gdyni. Ten dokument podpisali także m.in. Czesław Boguszewicz, Grzegorz Niciński, Rafał Murawski, Jacek Pietrzykowski, Andrzej Bikiewicz i Włodzimierz Żemojtel.

- Nie ukrywam, że sytuacja wokół Arki wszystkich już nas smuciła i męczyła - mówi Tomasz Korynt. - To nie było normalne, że zespół gra dobrze i wygrywa, a występował przy pustych trybunach. Dlatego bardzo cieszę się, że kibice wracają w końcu na stadion. Mogą oni pomóc zespołowi w dalszej części sezonu w walce o ekstraklasę, która moim zdaniem jest realna. Przyznam, że sam się już także stęskniłem za oglądaniem meczów na stadionie, bo w telewizorze, czy na laptopie to nie jest to samo. Oby tylko nie stało się tak, że widok ponownie wypełnionych trybun spęta piłkarzom Arki nogi i nałoży na nich dodatkową presję.

Nie tylko dla licznego grona kibiców, ale także dla Tomasza Korynta obecna dyspozycja drużyny z Gdyni pod wodzą Wojciecha Łobodzińskiego stanowi niemałe zaskoczenie. Wszak zespół został przed startem sezonu znacząco osłabiony. Odeszło łącznie aż kilkunastu piłkarzy, w tym ważne dla drużyny postacie, jak Omran Haydary i Mateusz Stępień. Zrezygnowano też z usług często pojawiającego się dawniej na boisku Bartosza Rymaniaka.

Z nowo sprowadzonych zawodników zdaniem większości kibiców gwarancję odpowiedniej jakości dawał jedynie Olaf Kobacki, wracający z wypożyczenia do Miedzi Legnica. W obliczu tych wszystkich faktów, a także problemów organizacyjno - finansowych, przed sezonem nieśmiało mówiło się w kontekście Arki być może o walce o czołową szóstkę i baraże. Na pewno nikt nie spodziewał się, że po piętnastu ligowych kolejkach żółto-niebiescy będą na czele tabeli na zapleczu ekstraklasy.

- Grali u siebie bez wsparcia kibiców i nie dostawali wypłat w pełnej wysokości - mówi Tomasz Korynt o zawodnikach Arki Gdynia. - Na pewno to wszystko musiało siedzieć im w głowach, jednak na boisku ostatnio nie było tego widać. Pokazali charakter. Olaf Kobacki okazał się dużym wzmocnieniem. Ciągnie grę zespołu, stwarza duże zagrożenie na skrzydle. Jeśli on i inni liderzy drużyny będą zdrowi, to po Arce naprawdę można wiele się spodziewać. Łącznie z awansem.

Także jednak Lechia Gdańsk spisuje się w tym sezonie powyżej oczekiwań. Biało - zieloni są na wysokim, trzecim miejscu w tabeli, choć na początku rozgrywek grali bez nominalnych, środkowych obrońców. Trener Szymon Grabowski, którego praca, podobnie jak i Wojciecha Łobodzińskiego, chwalona jest przez ekspertów, dostawał nowych zawodników już w trakcie rundy. Nie miał zbyt wiele czasu, aby wkomponować ich do drużyny.

Mimo tego Lechia traci obecnie w tabel do Arki tylko trzy punkty. Jej piłkarze mają więc świadomość, że jeśli w piątek udałoby im się wygrać, dogonią odwiecznego rywala zza miedzy.

- To wszystko powoduje, że derby mogą być naprawdę ciekawe - podsumowuje Tomasz Korynt.

Byłego napastnika Lechii i Arki postanowiliśmy też zapytać o kwestię jego przenosin z Gdańska do Gdyni. Jak mówi, nie była to dla niego łatwa decyzja i została wymuszona okolicznościami. Nie ukrywa też, że nie spotkało się to z entuzjazmem ze strony kibiców biało - zielonych, delikatnie tę rzecz ujmując.

- Choć byłem wychowankiem Lechii, a mój ojciec Roman już wówczas miał status legendy gdańskiego klubu, sprawy tak się potoczyły, że postanowiłem przenieść się do Arki - mówi Tomasz Korynt. - Mieszkałem wtedy już także w Gdyni. Kibice Lechii nie przyjęli jednak tego ze zrozumieniem. Lekko z nimi nie miałem. Starsi kibice zapewne do dziś pamiętają wymalowany farbą napis w Gdańsku "Korynt zdrajca", doskonale widoczny przez dość długi czas po moim transferze do Arki z wagonów Szybkiej Kolei Miejskiej.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Tomasz Korynt, były napastnik Lechii Gdańsk i Arki Gdynia, wskazuje faworyta Derbów Trójmiasta - Dziennik Bałtycki

Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto