Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku w centrum Gdyni zostało umorzone. Zadecydowała o tym opinia biegłego

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Prokuratura uznała, że przyczyną głośnego, śmiertelnego wypadku w centrum Gdyni była nadmierna prędkość.
Prokuratura uznała, że przyczyną głośnego, śmiertelnego wypadku w centrum Gdyni była nadmierna prędkość. nadesłane/ Angelika Ziegert/archiwum Polska Press
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie głośnego, śmiertelnego wypadku motocyklisty w centrum Gdyni na początku kwietnia ubiegłego roku. Na podjęcie takiej decyzji wpływ miała przede wszystkim treść opinii biegłego. Okazało się, że przyczyną tragedii była nadmierna prędkość, z jaką poruszał się zmarły motocyklista.

Motocyklista uderzył w słup i zginął. Część świadków twierdziła, że zajechano mu drogę

Do śmiertelnego wypadku, który odbił się szerokim echem w całej Gdyni i Trójmieście, doszło 8 kwietnia ubiegłego roku około godz. 14. Grupa motocyklistów poruszała się ul. 10 Lutego w centrum miasta. Nieopodal skrzyżowania z ul. Władysława IV jeden z nich wypadł z drogi i uderzył w słup oświetleniowy.

Najpierw poszkodowanego reanimowali świadkowie wypadku. Na miejscu szybko pojawili się jednak strażacy i ratownicy medyczni z położonych zaledwie kilkaset metrów dalej Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdyni i Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. Niestety obrażenia ofiary wypadku okazały się na tyle rozległe, że mężczyzna zmarł na miejscu.

Okoliczności tragedii rozpoczęli badać policjanci. Do centrum Gdyni wezwano także prokuratora. Wstępne zeznania niektórych świadków, w tym motocyklistów, którzy poruszali się w kolumnie razem ze zmarłym, wskazywały, że do wypadku przyczynić mógł się kierowca samochodu osobowego, wyjeżdżającego z ul. Władysława IV.

Miał on rzekomo zajechać drogę motocykliście, który chcąc uniknąć zderzenia, odbił w bok i zahaczył o słup. Taką samą wersję wydarzeń przedstawił zresztą reporterowi "Dziennika Bałtyckiego" jeden ze świadków tragicznego zdarzenia, dzwoniąc do naszej redakcji.

80-letni kierowca skody został zbadany i przesłuchany. Okazało się, że w momencie tragedii był trzeźwy. Śledztwo prowadzono w kierunku spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi wysoka kara, od sześciu miesięcy do 12 lat pozbawienia wolności. Prokuratorzy nie zdecydowali się jednak przedstawić 80-latkowi zarzutów i zwolnili go do domu.

Opinia biegłego pomogła wyjaśnić przyczyny tragicznego wypadku w centrum Gdyni

Prokuratura zwróciła się o pomoc do specjalistów. Zlecono m.in. wykonanie opinii biegłego z zakresu wypadków drogowych. Jej treść skłoniła śledczych do umorzenia postępowania.

- Biegły stwierdził, że bezpośrednią przyczyną wypadku było poruszanie się przez motocykle, w tym motocyklistę, który poniósł śmierć, z prędkością znacznie przekraczającą dozwoloną - informuje "Dziennik Bałtycki" prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Ustalono także, że motocykliści jechali na tyle szybko, iż kierowca skody nie miał możliwości właściwej oceny sytuacji na drodze i ustąpienia im pierwszeństwa.

- Biegły wskazał, że brak jest podstaw do stwierdzenia, aby kierujący samochodem przyczynił się do zaistnienia wypadku - informuje prok. Grażyna Wawryniuk. - Poza motocyklistą, który poniósł śmierć, nie było innych osób pokrzywdzonych.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto