Prywatne żłobki w Gdyni. Właściciele proszą o dofinansowanie, władze miasta nie widzą uzasadnienia

Ksenia Pisera
Fot. J.Wójtowicz
Dotację na dzieci przebywające w prywatnym żłobku lub klubie dziecięcym samorządy mogą dobrowolnie przyznawać od kwietnia ubiegłego roku. Wysokość tego dofinansowania i zasady wypłacania określają urzędnicy. Może to być 100 zł, może być 300 zł lub nawet - jeżeli dany samorząd na to stać - całość kosztów pobytu. W Gdyni póki co zarejestrowane są dwie takie placówki. Wsparcia finansowego z kasy miasta nie otrzymała żadna z nich.

- Występowaliśmy o dotację, nie otrzymaliśmy jej - mówi Anna Bączkowska, dyrektorka prywatnego żłobka "U Cioci Kloci". - Ostatnio zostaliśmy zaproszeni jako goście na posiedzenie komisji zdrowia Rady Miasta. Udało nam się wywalczyć tyle, że radni wezmą pod uwagę naszą prośbę o przyznanie dofinansowania. Bez dotacji jest ciężko. Gdyby miasto dopłacało nam 200-300 złotych od dziecka moglibyśmy kupić np. nowe zabawki czy elementy wyposażenia, które do tej pory zdążyły się zużyć lub poszerzyć ofertę zajęć dla dzieci.

Czytaj także:Trójmiasto.Miejsc przybywa, ale żłobki wciąż trudno dostępne.

Problemy związane z brakiem dofinansowania mają też właściciele drugiej prywatnej placówki. O wsparcie finansowe ze strony miasta starają się od stycznia.

- Nikt nas nie chce wesprzeć, a utrzymać się jest ciężko - przyznaje Agnieszka Matuszak, właścicielka żłobka "Safari". - Lokal którym dysponuję jest wynajmowany, to wiąże się z kosztami, podobnie jak opłacenie pracowników. Wiem, że część Rady Miasta jest przychylna naszym wnioskom. Blokada jest jednak na poziomie władz Gdyni. Teraz pozostaje nam czekać na decyzję.

Czytaj także: Do zgarnięcia było 40 mln złotych na żłobki!

W Gdyni działa jeden żłobek samorządowy, ma jedną filię. Utrzymanie każdego z podopiecznych samorządowych placówek jest dofinansowywane z miejskiej kasy kwotą ok. 600 złotych. Łącznie "Niezapominajka" może przyjąć 160 dzieci. W tym roku miejsca zabrakło dla 171 maluchów.

- Zapotrzebowanie jest większe, wiele osób z odległych dzielnic zapewne zrezygnowało z uwagi na kłopoty z dowozem dzieci - twierdzi Bogdan Krzyżankowski, radny miasta.
Poza żłobkami publicznymi i dwoma prywatnymi w Gdyni działa jeszcze około 120 placówek oferujących opiekę nad małym dzieckiem. Te na rejestrację w urzędzie mają czas do kwietnia 2014 roku. Ale by mogły funkcjonować muszą spełnić szereg wymagań.

- Są określone warunki m.in. sanitarno-epidemiologiczne i przeciwpożarowe - tłumaczą urzędnicy. - Opiekunowie muszą być również odpowiednio wykwalifikowani. Jedna osoba może zajmować się maksymalnie ośmiorgiem dzieci, a gdy w grupie jest dziecko niepełnosprawne lub takie, które nie ukończyło jeszcze roku, grupa może liczyć pięcioro dzieci. Właściciele takiej placówki muszą również uiścić opłatę za wpis do rejestru.

Czytaj także: Darmowe żłobki w Trójmieście.Osiem nowych niepublicznych placówek w Gdańsku, Gdyni i Sopocie! Jak to możliwe?

Jak wielokrotnie podkreślali przedstawiciele władz miasta, problemem w Gdyni nie jest zbyt mała liczba miejsc, ale koszta jakie są w placówkach niepublicznych.
Wysokość opłaty za pobyt dziecka w miejskim żłobku jest uzależniona od liczby godzin dziennego pobytu dziecka i wynosi od 300 do 350 zł. Za opiekę w prywatnych placówkach trzeba zapłacić nawet dwa razy więcej. - Stawki w placówkach prywatnych przekraczają możliwości mniej zamożnych rodzin - zauważa Krzyżankowski.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie