Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Pogorzelcy z Grabiny-Zameczek w gm. Suchy Dąb proszą o pomoc. Stwórzmy razem nowy dom

Danuta Strzelecka
Danuta Strzelecka
Pożar domu zniszczył górną część budynku. Sześć osób nie ma gdzie mieszkać. Proszą o pomoc  w odbudowie
Pożar domu zniszczył górną część budynku. Sześć osób nie ma gdzie mieszkać. Proszą o pomoc w odbudowie Fot. Arch. pryw.
W dwie godziny stracili dobytek całego życia i dach nad głową. Sześć osób, w tym dwójka małych dzieci, potrzebuje nowego miejsca do mieszkania i zbiera na odbudowę domu, który się spalił. Pogorzelcy spalonego domu w Grabinach-Zameczku (powiat gdański) proszą o pomoc.

Pożar domu w Grabinach-Zameczku w gm. Suchy Dąb

- To był spokojny poranek. Mama szykowała śniadanie dla dzieci, gdy zaniepokoiły ją dziwne dźwięki. Najpierw wyszła przed dom, ale nic niepokojącego nie zauważyła. Przechodząc korytarzem znowu je usłyszała i wtedy odkryła, że to odgłosy ze strychu - mówi Wioletta Miszkowska, córka poszkodowanej. - Gdy tam zajrzeli, ogień był już bardzo silny. Zabrali dzieci tylko nakładając im to, co znaleźli pod ręką - kapcie, kocyk i uciekli na dwór.

Z pożarem domu, który wybuchł 24 lutego w Grabinach - Zameczku w gminie Suchy Dąb walczyło 10 zastępów straży pożarnej. Ogień błyskawicznie zajął strych i dolną część budynku.

- W domu mieszkali rodzice - mama 71 lat i tata 80 lat oraz brat z rodziną - mówi pani Wioletta. - Tata jest po rozległym zawale i udarze, wymaga stałej opieki. Dzieci brata są malutkie. Oliwier ma 5 lat, a Maja pół roku. Wszyscy są ze sobą bardzo zżyci. Po pożarze musieli zamieszkać osobno. Rodzice są u mnie, a bratowa z bratem i dziećmi u siostry. Bardzo za sobą tęsknią. Rodzice za dziećmi, a dzieci za nimi.

- Gmina szuka mieszkania zastępczego, ale mija kolejny tydzień i jak na razie nie ma. Dom jest do rozbiórki. Jest tam azbest i niestety koszt jego usunięcia to ok. 6-8 tys. zł. Pytaliśmy się o to w gminie i na chwilę obecną nie może nam nic pomóc w tej sprawie. A my nie mamy skąd wziąć na to pieniędzy - dodaje kobieta.

Podczas pożaru stracili wszystko

Pogorzelcy w dwie godziny stracili wszystko - dach nad głową, rzeczy, sprzęty.

- Nic nie udało się uratować. To, co strażacy wynosili, nie nadaje się do niczego - mówi pani Wioletta. - Ludzie pomogli. Dali ubrania, łóżeczko do spania dla dzieci, wózek. Ta pomoc przyszła bardzo szybko. Bardzo wszystkim dziękujemy. Teraz chcemy, by rodzice mogli znowu zamieszkać z bratem i jego rodziną. Chcemy odbudować dom, ale nie mamy pieniędzy. Rodzice są wiekowi, nie dostaną kredytu. Brat ze swojej pracy utrzymuje swoją czteroosobową rodzinę, my mamy swoje kredyty.

- Założyliśmy komitet społeczny, zbieramy pieniądze na zbiórkach pomagam.pl i zrzutka.pl, ale też chcemy pisać do różnych firm, fundacji z prośbą o pomoc - materiały budowlane i to, co jest potrzebne przy odbudowie domu. Liczymy na dobre serca i że nas ludzie nie zostawią bez pomocy. Dla nas liczy się każda złotówka i każdy materiał potrzebny do odbudowy domu. Rodziców strasznie przygniotło to całe zdarzenie. Do taty to chyba dopiero dociera. Stracili wszystko, na co pracowali tyle lat. Mieszkali w tym domu 40 lat. Firmy, które mogłyby pomóc przy rozbiórce lub odbudowie domu czy chciałyby przekazać materiał budowlany proszę o telefon. Mój nr tel. 504-225-842 - mówi pani Miszkowska.

O pomoc w zbiórce proszą sami pogorzelcy.

- Zwracam się o pomoc do ludzi o dobrych sercach w zbiórce pieniężnej na odbudowę naszego domu - mówi Karolina Kraska, mama Mai i Oliwiera. - Tragedia, która dotknęła nie tylko mnie, ale również moich teściów i mojego męża jest dla nas ogromną stratą. Wierzymy, iż uda nam się obudować dom, mimo że inspektor budowlany stwierdził, iż dom grozi zawaleniem i nie nadaje się do zamieszkania. Dziś zostaliśmy bez niczego, najgorsze, że bez siebie nawzajem. Dzieci bardzo tęsknią za dziadkami, ponieważ z nimi się wychowywały i nie rozumieją, dlaczego nie mogą wrócić do domu, do swojego pokoju, do swojej huśtawki.

Jak mówi pani Karolina, ona sama też nie miała łatwego życia.

- Wychowywał mnie tata, który, gdy miałam 15 lat, zmarł - dodaje. - Od tamtego czasu mieszkałam u kuzynki, nie miałam własnego kąta, w którym mogłabym się skryć. Do mojego męża przeprowadziłam się jeszcze przed ślubem. Jego rodzice przyjęli mnie bardzo serdecznie i tworzyliśmy wspólnie rodzinę. Do tego feralnego dnia myślałam, że w końcu mam swoje miejsce na ziemi. Niestety, straciliśmy swój kąt, w którym czułam się bezpiecznie, a teściowie stracili cały dorobek życia. Są to ludzie schorowani, którzy potrzebują miejsca, w którym będą czuli się dobrze, bezpiecznie i u siebie. Każda nawet najmniejsza kwota, jest dla nas bardzo cenna. Proszę o wsparcie. Dzieląc się sercem, czynisz znacznie więcej.

Darowizny na odbudowę domu można wpłacać przez strony: www.pomagam.pl/9crc9d oraz
www.zrzutka.pl/mpdk5s

Polecjaka Google News - Dziennik Bałtycki
od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto