Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Paweł Lenarcik, bramkarz Arki Gdynia: Im lepsze boisko, tym lepsza Arka. Dziewięciu zwycięstw z rzędu nie miałem nawet w juniorach

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Paweł Lenarcik zachował czyste konto w derbach Trójmiasta rozgrywanych w śnieżnej scenerii stadionu w Gdyni (24.11.2023)
Paweł Lenarcik zachował czyste konto w derbach Trójmiasta rozgrywanych w śnieżnej scenerii stadionu w Gdyni (24.11.2023) Jakub Steinborn
W piątym meczu w występach w Fortunie 1 Lidze w tym sezonie Paweł Lenarcik zachował czyste konto, a derby Trójmiasta z Lechią Gdańsk były dla niego 11 spotkaniem ligowym. Ośnieżone boisko przy Olimpijskiej nie sprzyjało bramkarzom, ale zawodnik Arki Gdynia spisywał się bez zarzutu. Żółto-niebiescy umocnili się na pozycji lidera tabeli i śrubują serię do dziewięciu wygranych z rzędu.

Kto wymyślił taniec Zorby, żeby w ten sposób celebrować wygrane mecze?
Szczerze, to tak wyszło po którymś meczu. Już nawet nie pamiętam, po którym. Tak zaczęliśmy się cieszyć i myślę, że to fajna wizytówka tej szatni. To taka adaptacja nas i kibiców. Taki nasz znak rozpoznawczy.

A kto rzucił hasło, żeby to zatańczyć?
Tak po prostu wyszło, spontanicznie. Przyjemnie przy kibicach, z którymi chcieliśmy się też pocieszyć tym zwycięstwem. Ja tego tak długo nie odczuwałem, jak kibice Arki Gdynia, bo chyba 15, czy 16 lat (4 listopada 2007 roku wygrana Arki w Gdyni 1:0 - przyp.). Cieszę się więc. Chyba każdy kibic Arki, może nie tyle, że jest z nas dumny, ale pokazujemy na boisku, że potrafimy grać w piłkę.

Po raz pierwszy też od momentu pojawienia się w Gdyni mógł pan zagrać przy pełnych trybunach. Dało się to odczuć?
Na pewno, bo to już nie jest gra przy 300-500 kibicach, tylko przy 12 tysiącach. Ja osobiście uwielbiam tę atmosferę, otoczkę takich dużych meczów. Po to trenowałem kilkanaście lat, aby w takich meczach zagrać. Nie powiem, że tylko w takich, ale przy takiej publice. Cieszymy się wszyscy, że kibice wrócili na stadion i myślę, że dzisiaj nam pomogli.

To przejdźmy do samego meczu. Która z interwencji w derbach była najtrudniejsza? Ten strzał z końcówki Rifeta Kapicia?
Myślę, że każda interwencja, która pomaga drużynie, jest ważna. Ta z końcówki meczu rzeczywiście była istotna. Ale to też są aspekty bramkarskie, których zwykli ludzie nie widzą, tacy, którzy nie interesują się naszym fachem. Pojedynczy ludzie mogą zauważyć, jak nasza praca na treningach, czy już na meczu wygląda, bo często o trudności decydują detale.

Uderzenie Jana Biegańskiego z pierwszej połowy też było trudne?
Gdyby nie śnieg, to ten strzał byłby do złapania. Trzeba się dostosować do warunków.

A jak z bramkarskiego punktu widzenia wygląda taki mecz na murawie pełnej śniegu?
Mam wrażenie, że bramkarzowi jest zdecydowanie gorzej. Zawodnicy gdzieś są cały czas w ruchu. Nie powiem, że też mieli fajnie, bo cały czas śnieg przyklejał się do piłki. Ciężko było cokolwiek zrobić. Przede wszystkim w pierwszej połowie, kiedy staraliśmy się grać piłką i to nam nie wychodziło. W drugiej połowie zaczęliśmy grać bezpośrednio na Karola Czubaka czy Olafa Kobackiego i to przyniosło skutek w postaci bramki. Dla bramkarza to jest naprawdę nieprzyjemna pogoda. Jeszcze brakowało wiatru, żeby nam bardziej uprzykrzyć życie.

Nie był pan zaskoczony, kiedy zaczęliście białą piłką?
Bardziej byłem przerażony tym, kiedy była sytuacja, że leciała do mnie piłka, a ja patrzę, że nie widzę wcale linii (pola karnego - przyp.). Rozglądałem się, żeby coś dojrzeć. Ciężko też było wykopać piłkę z ręki, bo zastanawiałem się, skąd ją wykopać. Czy iść jeszcze do przodu, czy nie. Warunki były, jakie były. Fajnie, że to dobrze się skończyło. W sytuacji statycznej pewnie interwencji VAR-u by nie było. Przy faulu, czy moim wybiegnięciu poza pole karne pewnie już by to było konsultowane.

Rzeczywiście lepiej zaczęło się grać w drugiej połowie, kiedy oba pola karne zostały odśnieżone?
Myślę, że im lepsze boisko, tym lepsza Arka. Uważam, że naszym atutem jest dobre boisko. Gdyby dzisiaj nie padał śnieg, to wyglądałoby to zdecydowanie lepiej.

Pozycję lidera Fortuny 1 Ligi zdobyliście już przed przerwą reprezentacyjną. Teraz ją obroniliście. Czujecie się coraz lepiej w tej roli?
Ogólnie mam takie małe deja vu z sezonu z Miedzią Legnica. Wtedy też mieliśmy początek w kratkę, a później zaczęliśmy punktować. Dziewięciu zwycięstw z rzędu nie miałem bodajże nawet w juniorach. Myślę, że nasz mental i ta szatnia, gdzie wszystko się zjednoczyło, są siłą tego zespołu. Nawet dzisiaj Lechia w pierwszej połowie miała bardziej klarowne sytuacje, a w drugiej przetrzymaliśmy te 15 minut gry w osłabieniu. To pokazuje charakter tej drużyny.

Macie jakieś zakłady w szatni, jaką serię zwycięstw uda się wyśrubować?
Najlepsze jest to, że tak naprawdę myślimy z meczu na mecz. Ok, siedem meczów w lidze, dwa w pucharze, to też nie jest mały wyczyn na tym poziomie. Nie przejmujemy się, bo każdy patrzy przez pryzmat następnego spotkania. Jest fajnie i cieszymy się, bo seria kiedyś się skończy. Chcemy przetrzymać ją jak najdłużej. Tak samo skończyła się przecież seria meczów bez zwycięstwa z Lechią Gdańsk. To był smaczek i motywacja, żeby ograć rywala. Nie powiem, że zapisaliśmy się tym w historii, ale trzeba budować kolejną serię. Dlaczego Lechia miałaby teraz nie wygrać z Arką przez 16 lat? Trener zawsze pyta, dlaczego mamy nie wygrać 15-20 meczów z rzędu. Ja nie widzę problemu, jeżeli dalej tam będziemy pracować i tak grać.

Na horyzoncie jeszcze chociażby 7 grudnia mecz 1/8 finału Pucharu Polski z Lechem Poznań...
Do odważnych świat należy.

Nie pierwszy raz kończyliście w dziesiątkę. Jak to znosicie?
Już jesteśmy przyzwyczajeni (śmiech). Już wiemy, jak przesuwać i jak grać.

A tak na serio? Michał Marcjanik mógł zlecieć z nieba do piekła. Strzelił bramkę z rzutu karnego w 54 minucie, a w 76 osłabił zespół.
Naprawdę na boisku wszystko dzieje się szybko. No co? Chciał sfaulować rywala? Nie chciał. To była sytuacja stykowa, a takiej nie chcieliśmy. Tak wyszło. Myślę, że naszą dobrą organizacją w defensywie to się udało.

A potem, w 89 minucie z boiska wyleciał Maksym Chłań. Miałeś do niego pretensje za faul?
Ewidentnie mnie kopnął i w efekcie druga żółta karta, czyli czerwona. Bardzo boli mnie ręka. Wiedziałem, że ma żółtą kartkę, ale nie powiem, że przyaktorzyłem. Nie powiem, że mnie nie uderzył, bo to zrobił. Myślę, że sędzia na takie rzeczy też patrzy.

Jak zamierzacie świętować wygraną w derbach Trójmiasta?
Myślę, że te dwa dni, czyli sobotę i niedzielę, wykorzystamy na regenerację. Znajdzie się też miejsce na małe piwko.

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto