Gdynia. Przetargi na miejskie nieruchomości zakończone fiaskiem, ale taniej nie będzie

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Obiektu po słynnym lokalu Maxim w Orłowie nadal nie udało się sprzedać i zagospodarować.
Obiektu po słynnym lokalu Maxim w Orłowie nadal nie udało się sprzedać i zagospodarować. Tomasz Bołt
Nie pomagały ogłoszenia w prasie czy też informacje na założonej specjalnie dla inwestorów witrynie www.investgdynia.pl. W atmosferze wieści o nadciągającym globalnym kryzysie deweloperzy po kilka razy oglądali każdą wydawaną złotówkę. W efekcie niemal wszystkie ostatnie przetargi ogłaszane w Gdyni na miejskie nieruchomości spaliły na panewce. Chętnych na takie grunty nie było.

Słynnej, wycenianej przez samorządowców aż na 35 mln zł działki po dawnym lokalu Maxim tuż nad morzem w Orłowie gdyńscy włodarze nie wystawiali nawet na przetarg, czekając na lepsze czasy. Jednocześnie samorządowcy konsekwentnie deklarują, iż na takie atrakcyjne lokalizacje nie będą w odróżnieniu od innych miast stosować promocji i obniżać cen.

Gdyńskie działki za miliony trafiły pod młotek w październiku

- Jestem przekonany, że działka po Maximie warta jest kwoty, jaką chcemy za nią uzyskać i w końcu znajdzie się inwestor, który wyłoży takie pieniądze - podkreślał jeszcze w 2010 r., po kolejnych, nieudanych postępowaniach, wiceprezydent Gdyni Bogusław Stasiak.

W minionym roku z kolei samorządowcom nie udało się wydzierżawić pod hotel atrakcyjnie położonego pałacu w Kolibkach. We wrześniu nie znaleźli się chętni, którzy mieliby ochotę przejąć od miasta prawa do zagospodarowania tej nieruchomości na 40 lat. Podobnie fiaskiem zakończył się przetarg na początku 2011 r., gdy władze Gdyni chciały sprzedać tereny za łączną kwotę aż 61 mln zł, w tym nieruchomość na Wzgórzu Bernadowo za 24 mln zł, czy działkę przy ul. Przemyskiej, tzw. Psią Górkę, za 11 mln zł.

Tymczasem inne miasta, np. Sopot, w przypadku kolejnych niepowodzeń przetargowych skłonne są spuścić z tonu i obniżyć cenę nawet na najbardziej atrakcyjne posesje. Na początku 2011 r. sopoccy samorządowcy sprzedali w końcu, przy okazji piątej już próby, słynną willę przy ul. Sępiej 18, w której dawniej mieścił się honorowy konsulat Grecji. Władze kurortu zdecydowały się wystawić ją na przetarg za 11 mln zł, choć wcześniej chciały uzyskać za tę nieruchomość 13,6 mln zł. Tłumaczono to m.in. faktem, iż szybsze zagospodarowanie takich atrakcyjnych lokalizacji, nawet kosztem obniżenia ceny, przyczynić może się do rozwoju miasta, napływu inwestorów i stworzenia nowych miejsc pracy. Jednocześnie willę, będącą zabytkiem (podobnie, jak jeden z budynków na działce po Maximie), trzeba było utrzymywać w należytym stanie technicznym, a obowiązek ponoszenia związanych z tym kosztów spoczywał oczywiście na gminie.

Władze Gdyni mają jednak inny pogląd na stosowanie promocji w odniesieniu do najatrakcyjniejszych miejskich nieruchomości. Podkreślają, iż nie mają noża na gardle i ich sytuacja budżetowa nie jest taka zła, aby obniżać ceny na miejskie "perełki" inwestycyjne. Jednocześnie samorządowcy utrzymują, że sprzedaż działki, nawet najbardziej atrakcyjnej, wcale nie oznacza jeszcze, że inwestor natychmiast przystąpi do jej zagospodarowania, zmieni krajobraz miasta na lepsze i stworzy nowe miejsca pracy. Dla przykładu, nadal nie rozpoczęła się budowa na sprzedanym już kilka lat temu gruncie przy ul. Kieleckiej koło banku Nordea, przy samym Śródmieściu, choć z punktu widzenia dewelopera jest to wyjątkowo dobra lokalizacja.
Nawet jeśli samorządowcy decydują się jedynie wydzierżawić bardzo prestiżowe działki, zabezpieczając się przed opóźnieniami w realizacji planowanej inwestycji zapisami o karach umownych lub wręcz ewentualnością zerwania umowy dzierżawy, bywają kłopoty. Najlepszym tego przykładem jest historia związana z budową hotelu i parku wodnego na Polance Redłowskiej. Obiekt gotowy miał być już ponad 10 lat temu, tymczasem nie wzniesiono go do dziś.

Mamy długofalowy plan

Rozmowa z Tomaszem Banelem, naczelnikiem Wydziału Polityki Gospodarczej i Nieruchomości Urzędu Miasta Gdyni.
Dlaczego po kolejnych, nieudanych przetargach nie obniżacie cen swoich atrakcyjnych nieruchomości?
- Nie stosujemy taktyki sprzedaży wyjątkowo cennych z punktu widzenia miasta gruntów za wszelką cenę. Odnośnie takich lokalizacji jak Maxim czy pałac Kolibki wiążemy z tymi terenami nadzieje na atrakcyjne zagospodarowanie na dziesiątki lat. Nie zależy nam więc na żadnych doraźnych rozwiązaniach, ale na pozyskaniu poważnych kontrahentów.

Ale tereny te są puste, nie ma inwestorów i nowych miejsc pracy.
- Nie podzielam takiej opinii. Fakt, że ktoś nabędzie od nas nieruchomość, nie oznacza wcale, że od razu będzie realizował tam zabudowę. To jest od nas niezależne. Dla przykładu, w przypadku Maxima cena tej działki stanowi jedynie jakieś 20-25 proc. kosztów inwestycji dopuszczonej tam przez plan zagospodarowania. Inwestor musiałby więc zdobyć dodatkowo ponad 100 mln zł, aby szybko rozpocząć prace. Nie ma na to żadnej gwarancji.

Czy jest szansa, że choć część miejskich nieruchomości będziecie sprzedawali taniej?
- Tak, bo opieramy się w tym względzie na operatach szacunkowych, które ważne są tylko rok. W przypadku nowych operatów na niektóre działki ceny już spadają.

Przeczytaj także: Koniec pobłażania dla niepłacących czynszu w lokalach komunalnych w Gdyni

- 90 mln zł - miejskie nieruchomości za taką rekordową w historii miasta sumę udało się sprzedać inwestorom w roku 2010. Pomimo iż nie było chętnych na Maxima.
- 41 mln zł - to rekordowa kwota, jaką uzyskali gdyńscy samorządowcy za miejskie działki podczas organizowanych przetargów. Padła ona w listopadzie 2010 roku.
- 60 mln zł- w optymistycznym wariancie działki za taką kwotę chcą sprzedać w tym roku władze Gdyni. Opozycja w Radzie Miasta jednak wątpi, aby to się udało.

polecane: Afera Amber Gold - liczby, które szokują

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3