46. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wracają emocje na żywo i publiczność

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Tomasz Bolt/Polska Press
Całe filmowe środowisko podchodzi entuzjastycznie do tego, że może się spotkać w realnym świecie. Co prawda, z zachowaniem reżimu sanitarnego, ale nie jest on, na razie, tak wielki, żeby festiwal na tym ucierpiał - mówi Leszek Kopeć.

Po ubiegłorocznym festiwalu online, znowu mamy festiwal z ... duszą. Wracają emocje na żywo i publiczność.

Całe filmowe środowisko podchodzi entuzjastycznie do tego, że może się spotkać w realnym świecie. Co prawda, z zachowaniem reżimu sanitarnego, ale nie jest on, na razie, tak wielki, żeby festiwal na tym ucierpiał.

Czego pan spodziewa się po tegorocznym festiwalu? Myślę o wrażeniach artystycznych.

Zważywszy na bogaty repertuar filmów konkursowych i pozakonkursowych i na to, jak dużo w tym roku mamy debiutów, można się spodziewać kilku niespodzianek. Co prawda w konkursie głównym znajduje się polski kandydat do oscarowej nominacji, czyli film "Żeby nie było śladów" Jana P. Matuszyńskiego, ale jest też wiele innych filmów, które prezentują naprawdę wysoki poziom. Myślę, że zmiana pokoleniowa, która się wyraźnie w tej chwili w polskim kinie dokonuje, może nam sprawić niespodziankę.

Jaki trend przebija się teraz w polskim kinie, patrząc na tematy filmów konkursowych?

Wiele filmów sięga do najnowszej historii. Pięć filmowych produkcji opowiada albo dramatyczne, albo komediowe historie z PRL. Pojawia się więc pewna, sentymentalna nuta, a przy tym dokonuje się swoista wiwisekcja tamtych czasów. Myślę tu m.in. o filmach "Żeby nie było śladów", o "Hiacyncie", "Zupie nic" itd.

Dlaczego polskie kino patrzy teraz wstecz?

Nie chciałbym porównywać tego wprost do Szkoły Polskiej, która w latach 50. ubiegłego wieku zajęła się traumatycznymi przeżyciami z czasów II Wojny Światowej.

Ale myślę, zgodnie z tym co mówi klasyk w salonie warszawskim "Dziadów" Mickiewicza, że wiele lat trzeba poczekać, nim się przedmiot świeży jak figa ucukruje i jak tytoń uleży. Dla mnie szczególnie interesujący jest fakt, że to młodzi twórcy sięgają po tematy związane z naszą historią sprzed 50. 40. czy 30. lat, po doświadczenia ich dziadków i rodziców.

Na razie wszystko wskazuje na to, że tym razem festiwalem nie będą wstrząsać jakieś skandale, jak to było choćby przed dwoma laty, kiedy najpierw toczył się bój o filmy, których nie zakwalifikowano do konkursu, a potem o "Solid Gold".

Nie wiem, dlaczego mamy liczyć na skandale. Jako organizator festiwalu lubię te spokojniejsze edycje, bez zawirowań organizacyjno-kuluarowych. Ale myślę, że tematy, które przygotował Tomasz Kolankiewicz, dyrektor artystyczny festiwalu wspólnie z Joanną Łapińską, w sekcji Gdynia Industry, będą mocno rezonować w dyskusjach. Bo tam znajdą różne kwestie od ekologii począwszy poprzez wewnętrzne problemy branży filmowej, status artysty zawodowego aż po pytania typu czy polski komiks nadaje się do filmowania. Tak szeroka gama tematów do omówienia też może wywołać zainteresowanie szeroko pojętej branży filmowej.

Jednym z artystycznych wydarzeń festiwalu będzie jubileusz niebywały, bo 75-lecia pracy Barbary Krafftówny. Pani Barbara swoje pierwsze aktorskie kroki stawiała zresztą w Gdyni.

Obawialiśmy się o kruchość artystki, która jest naprawdę w dojrzałym wieku, ale pani Barbara sama zadeklarowała, że przyjedzie do Gdyni i weźmie udział w spotkaniu razem z twórcami, którzy nakręcili o niej film. Pierwsze spotkanie z panią Barbarą już w poniedziałek, w dniu rozpoczęcia festiwalu, o godz. 13.

W tym roku Platynowe Lwy otrzyma Agnieszka Holland. Po raz pierwszy, odkąd przyznawana jest ta nagroda, pójdzie ona w ręce kobiety. Dlaczego tak długo Platynowe Lwy czekały na kobietę filmowca?

To nie do mnie pytanie. Propozycje laureatów Platynowych Lwów przygotowuje Stowarzyszenie Filmowców Polskich z Radą Programową, a komitet organizacyjny festiwalu ją akceptuje. Ale przecież tej nagrody nie przyznaje się zgodnie z parytetem, tylko za osiągnięcia. Agnieszka Holland osiągnęła status artystki z wielkim dorobkiem i dlatego w ten sposób zostanie na tym festiwalu uhonorowana.

46. FPFF - 20-25 września w Gdyni

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Materiał oryginalny: 46. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wracają emocje na żywo i publiczność - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie