Przed rozpoczęciem meczu w Białymstoku piłkarze Arki wiedzieli, że dzień wcześniej przegrały zespoły Odry Wodzisław i Piast Gliwice, a Polonia Warszawa tylko zremisowała. To była ważna, a powinna być także mobilizująca, wiedza, bo z tymi właśnie drużynami żółto-niebiescy już do końca sezonu toczyć będą bój o pozostanie w ekstraklasie. Ponadto nawet remis z Jagiellonią pozwoliłby gdynianom na opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli ekstraklasy. Niestety Arka przegrała 1:2.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
W wyjściowym składzie zabrakło Bartosza Ławy a jego miejsce zajął Filip Burkhardt. Mecz zaczął się od dwóch groźnych ataków. Najpierw w drugiej minucie obrońcami Arki zakręcił duet Kamil Grosicki - Tomasz Frankowski, ale strzał tego ostatniego został zablokowany. Minutę później goście pokazali, że nie będą się tylko bronić. Obrońcom "Jagi" uciekł Joel Tshibamba, ale piłkę po jego strzale wybił na rzut rożny Grzegorz Sandomierski. W 9 minucie wydawało się, że będzie gol dla gospodarzy.

Po dośrodkowaniu Bruno strzelał z sześciu metrów głową Grosicki, ale kapitalna wręcz interwencja popisał się Norbert Witkowski. W 15 minucie Tshibamba i Tadas Labukas przeszkadzali sobie nawzajem w polu karnym, a mogło być groźnie pod białostocką bramką. W rewanżu bliski szczęścia był Frankowski, ale piłkę po jego strzale zablokował Maciej Szmatiuk. Środkowy obrońca Arki zainicjował, w 37 minucie, akcję po której żółto-niebiescy objęli w Białymstoku prowadzenie. Szmatiuk przebiegł z futbolówka kilkadziesiąt metrów, a przed polem karnym podał do Tshibamby. Napastnik Arki "zgubił" trzech atakujących go bez przekonania obrońców Jagielloni i z 16 metrów strzelił w prawy dolny róg. Sandomierski nie miał szans. Gdynianie prowadzenie utrzymali do przerwy.

Niestety, dla gości, po godzinie gry był remis 1:1. Dariuszowi Ulanowskiemu zabrakło centymetrów wzrostu. Zamiast wybić piłkę, tylko musną ją głową, a skorzystał z tego wbiegający w pole karne Grosicki, który mocnym strzałem z kilku metrów pokonał Witkowskiego. Arka miała jeszcze w "garści" jeden jakże ważny punkt i pół godziny, aby go obronić. I dwie minuty przed końcem meczu Frankowski "dał się" sfaulować wychodzącemu z bramki Witkowskiemu. Decyzja sędziego Mariusza Trofimca o rzucie karnym była mocno kontrowersyjna.

Jagiellonia Białystok - Arka Gdynia 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Joel Tshibamba (37), 1:1 Kamil Grosicki (59), 2:1 Tomasz Frankowski (88-karny).
Jagiellonia: Sandomierski - Norambuena, Cionek, Skerla, Norambuena, El Mehdi (38 Jezierski) - Lato, Grzyb, Hermes (78 Jarecki), Bruno - Grosicki ( 90 Zawistowski), Frankowski.
Arka: Witkowski - Sokołowski, Szmatiuk,Ulanowski, Bednarek - Labukas (84 Lubenow), Mrowiec, Burkhardt (76 Budziński), Bożok (90 Mawaye) -Trytko, Tshibamba.
Sędziował: Mariusz Trofimiec (Kielce).
Widzów: 6000.

Czytaj także

    Komentarze (4)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    koko (gość)

    Dzieją się dziwne rzeczy i jakoś nikt nie protestuje. Mecz z Zagłębiem L - sędzia nie uznaje prawidłowo zdobytej bramki, mecz z Arką G przedłużono o 6 czy 7 minut, mecz z Lechią G - karny z kapelusza i takich "przypadków" pewnie było więcej - nie sądze żeby to był zbieg okoliczności przypadkowy. Gdybyś miał wątpliwości to chodzi o Jagiellonię

    kibic (gość)

    czym tu sie dziwic !!!! słabiutka druzyna i nic ponadto, Okok, ten zespół placi za lata forowania i korupcji , czyzbys nie pamietał ? no tak " nie jestes za bardzo kibicem " nawet milion Krauzego nic nie pomoz !!!!! lepiej przeznaczyc te pieniadze p.Krauze na młodziez a nie na skorupowanych piłkarzyków którzy tak sie przyzwyczaili ze wszystko i tak bedzie OK ze nawet biagac im sie nie chce ,Ława juz zmadrzał i nie chce juz w " w klubie bez stadionu " grac .Wrócą w koncu tam gdzie od kilku sezonów jest ich miejsce ........007 , a fryzjerów to w "szparce" było najwiecej w całej lidze ........i teraz jest tego efekt

    Okok (gość)

    Dziej się dziwne rzeczy i jakoś nikt nie protestuje.Mecz z Polonią W - sędzia nie uznaje prawidłowo zdobytej bramki, mecz z Polonią B mecz przedłużono o 6 czy 7 minut , mecz z Jagiellonią - sędzia z Kielc- karny z kapelusz w ostatniej minucie i takich "przypadków" pewnie było więcej - nie sądze żeby to był zbieg okoliczności przypadkowy.