Zaślubiny Polski z morzem dały impuls do budowy portu w Gdyni [archiwalne zdjęcia]

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Basen IV im. Józefa Piłsudskiego w budowie. Po prawej betonowe skrzynie do budowy nabrzeży Muzeum Miasta Gdyni
Powrót Rzeczypospolitej nad Bałtyk, czego symbolem są zaślubiny Polski z morzem, dał możliwość wskrzeszenia narodowej gospodarki morskiej i budowy portu w Gdyni.

Dokładnie sto lat temu, 10 lutego 1920 roku, generał Józef Haller przybył do Pucka, aby dokonać tego symbolicznego gestu. Polska po okresie zaborów i długich dziesięcioleciach zniewolenia odzyskała co prawda niepodległość już po zakończeniu I wojny światowej, w 1918 roku, jednak bez dostępu do morza. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że ówcześni politycy i patrioci byli z tego faktu mocno niezadowoleni. Podejmowano działania, aby ten niekorzystny stan rzeczy zmienić. O tym, że polscy politycy już wówczas myśleli o obecności Polski nad morzem, świadczy fakt, że w 1919 roku utworzono sekcję do spraw morskich w Ministerstwie Spraw Wojskowych.

Zielone światło dla wymarzonego planu powrotu Polski nad Bałtyk zapaliło się niedługo później, bowiem na mocy ustaleń Traktatu Wersalskiego w 1920 roku. Rzeczpospolita uzyskała dostęp do 140-kilometrowego odcinka wybrzeża.

Warto dodać, że w tym samym okresie potrzeby polskiego handlu zabezpieczać miało teoretycznie Wolne Miasto Gdańsk, znajdujące się w obszarze celnym Rzeczypospolitej. Polska miała przynajmniej „na papierze” prawa do korzystania z tamtejszego, dużego portu handlowego.

Jak sprawy rzeczywiście się mają i że z korzystania w pełni z praw do gdańskiego portu mogą być poważne kłopoty, ujawniły wydarzenia przy okazji wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Zarządcy gdańskiego portu robili problemy m.in. z przeładunkami broni, niezbędnej do prowadzenia przez polskie wojsko działań bojowych, czy zawijaniem statków wojennych.

Mimo tych przeciwności, w efekcie zwycięstwa w słynnej do dziś Bitwie Warszawskiej w dniach 13-25 sierpnia, określanej do dziś mianem „Cudu nad Wisłą”, Polakom udało się odeprzeć rosyjski atak i ocalić niepodległość. Była to jednak nauczka, która ostatecznie przekonała najwybitniejszych wówczas, polskich polityków do budowy w pełni polskiego portu na odzyskanym, 140-kilometrowym odcinku wybrzeża. Dlatego jeszcze w tym samym roku Kazimierz Porębski wysłał nad morze inżyniera Tadeusza Wendę, aby wybrał odpowiednią lokalizację.

Już po kilku tygodniach było wiadomo, że port powstanie w Gdyni. Choć za oficjalną datę jego początków uznaje się ustawę o budowie, podjętą przez Sejm RP 23 września 1922 roku, to faktycznie prace ruszyły już rok wcześniej, w 1921 roku.

Warto docenić niezwykłe tempo, w jakim realizowana była inwestycja. W ciągu kilku zaledwie lat powstał najnowocześniejszy port nad Bałtykiem. Budowę osobiście nadzorował Tadeusz Wenda.

Z kolei Eugeniusz Kwiatkowski, ówczesny minister przemysłu i handlu, w zaledwie pół roku zawarł z konsorcjum polsko-francuskim wszelkie, niezbędne umowy w celu realizacji inwestycji.

Port w Gdyni rozwijał się następnie przez kolejne dziesięciolecia i nadal ma w tym względzie ambitne plany. Symbolem tego jest zamiar budowy Portu Zewnętrznego.

Przeczytaj relację ze specjalnej, uroczystej sesji Sejmiku Województwa Pomorskiego

Zaślubiny Polski z morzem. Galerie archiwalnych zdjęć

Drożyzna nad Bałtykiem. Lepiej wyjechać za granicę?

Wideo

Materiał oryginalny: Zaślubiny Polski z morzem dały impuls do budowy portu w Gdyni [archiwalne zdjęcia] - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie