Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Zaczęło się od petardy. Gdynianie poszukują swojego chorego psa. Widziałeś Bibi?

Andrzej Kowalski
Andrzej Kowalski
Zaczęło się od petardy. Gdynianie poszukują swojego chorego psa. Widziałeś Bibi?
Zaczęło się od petardy. Gdynianie poszukują swojego chorego psa. Widziałeś Bibi? archiwum prywatne
Zasmucającą historią podzielili się z "Dziennikiem Bałtyckim" mieszkańcy Gdyni. W Sylwestrową Noc ich chory pies przestraszył się i uciekł spod opieki starszej cioci. Od tamtego momentu rodzina i znajomi mobilizują się i poszukują Bibi, która na co dzień powinna dostawać leki i kroplówkę. Niektórzy świadkowie widzieli suczkę, ale nie byli w stanie ją zatrzymać. Gdynianie zwrócili się o pomoc do jednego z naszych reporterów.

Zaczęło się od jednej petardy

Historia stara jak świat, ale wciąż zasmucająca. Wszystko bowiem zaczęło się od jednej petardy. 31 grudnia ciocia pani Anny, która opiekowała się wówczas psem, wyszła z nim na spacer. Było około godziny 21:00, a do zdarzenia doszło przed klatką schodową na ulicy Borowikowej w Pustkach Ciskowskich.

ZOBACZ TAKŻE: Cmentarzysko śmieci wszelakich. Jak obecnie prezentuje się ul. Jacka Malczewskiego w Gdańsku

- W tym momencie ktoś odpalił petardę. Bibi wystraszona wyswobodziła się z szelek i zaczęła biec przed siebie. Była ubrana w różowy sweterek i miała wenflon w łapce opatrzony w niebieski bandaż - relacjonuje pani Anna.

W taki też sposób - z wenflonem w łapce i bandażem, ubrana w różowy sweterek - Bibi odbiegła od swojej opiekunki i zniknęła. Są jeszcze świadkowie, którzy widzieli ją po tym czasie i próbowali ją złapać. Jedna z pań mówiła jednak, że suczka pędziła w takim amoku, że nie była w stanie jej dogonić.

"Być może została zabrana albo wywieziona"

Bibi była potem widziana jeszcze kilka razy. Raz na skrzyżowaniu ulicy Chabrowej z Jaskółczą. Co bardzo ważne, pies nie zna dokładnie terenu, ponieważ na co dzień nie mieszka w Pustkach Ciskowskich.

- Szukaliśmy Bibi w ostatnim miejscu, w którym była widziana. Mamy podejrzenie, że właśnie z tego miejsca została zabrana, być może przebywa na osiedlu, a być może została wywieziona. Robimy wszystko, żeby ją odnaleźć, ponieważ kochamy ją nad życie - mówi pani Anna.

ZOBACZ TAKŻE: Dwa osiołki uratowane przed rzeźnikiem. Dzięki interwencji pracownicy kwidzyńskiej firmy Polkont udało się uratować zwierzęta

Państwo Jędrzejewscy od tamtego momentu aktywnie szukają swojego psa za pośrednictwem mediów społecznościowych i z pomocą rodziny czy znajomych próbują odnaleźć Bibi. Mija jednak miesiąc, a odzewu brak. Dlatego postanowili spróbować jeszcze jednego kanału i skontaktowali się z "Dziennikiem Bałtyckim".

- Jesteśmy naprawdę zdesperowani, a zarazem zmęczeni psychicznie, ale się nie poddajemy - przekonuje właścicielka psa.

O determinacji mówi także inna rzecz - państwo Jędrzejewscy obiecują, że osoba, która odnajdzie Bibi, zostanie sowicie nagrodzona. Oferują 5 tysięcy złotych dla osoby, która wskaże miejsce pobytu lub dla uczciwego znalazcy.

Wszystkich zainteresowanych prosi się o kontakt pod nr 660 553 696 lub 508 247 950.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 7 lat
Wideo

Dzień pamięci - ZBRODNIA KATYŃSKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Zaczęło się od petardy. Gdynianie poszukują swojego chorego psa. Widziałeś Bibi? - Dziennik Bałtycki

Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto