Wyzwania dla Marynarki Wojennej. Polskie okręty w bałtyckiej grze

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Kamil Kusier
Kamil Kusier
Wyzwania dla Marynarki Wojennej. Polskie okręty w bałtyckiej grze
Wyzwania dla Marynarki Wojennej. Polskie okręty w bałtyckiej grze Karolina Misztal
Polska Marynarka Wojenna, okręty wchodzące w jej skład, są nieodłącznym elementem połączonej floty sojuszników NATO. Nie oznacza to, że brakuje jej samodzielnych zadań dziś, i że nie będzie ich brakować w przyszłości.

Spis treści

Na Bałtyku strategiczne zadanie zespołów okrętów NATO, wspieranych przez lotnictwo jest jasne – blokowanie rosyjskich poczynań morskich z baz w Bałtijsku oraz Kronsztadzie oraz zapewnienie bezpieczeństwa szlaków morskich państw członkowskich Sojuszu. Polska Marynarka Wojenna w nich uczestniczy. Jednocześnie rozpoczął się proces budowy nowych okrętów dla PMW. Flota Rzeczpospolitej musi nie tylko spełniać sojusznicze zobowiązania, ale być też narzędziem odstraszania – ważną częścią sił zbrojnych i politycznego akcentowania interesów RP.

Nasza flota

W tej chwili Marynarka Wojenna RP posiada około pięćdziesięciu okrętów w aktywnej służbie. Znaczną część stanowią trałowce, jednostki transportowe (w tym okręty desantowe), okręty hydrograficzne, ratownicze, jednostki szkolne – m.in. ORP „Wodnik” oraz żaglowy szkuner ORP „Iskra” oraz holowniki i zbiornikowce.

Po wycofaniu na początku zeszłego roku okrętów podwodnych typu Kobben została w PMW tylko jedna jednostka tego typu ORP „Orzeł”, przechodząca obecnie kolejny remont. Zdaniem analityka portalu Defence24 kmdra w st. spocz. Maksymiliana Dury okręt ten (post-sowiecki typ Kilo – w kodzie NATO) ma wciąż spory potencjał, niemniej wymagający niemal całkowitej, kompleksowej przebudowy.

Za główną siłę ofensywną polskiej floty odpowiadają trzy małe okręty rakietowe typu Orkan (OORP „Grom”, „Piorun”, „Orkan”), dwie dawne amerykańskie fregaty rakietowe typu Oliver Hazard Perry – OORP „Gen. Tadeusz Kościuszko” i „Gen. Kazimierz Pułaski”. Nie ma już w polskiej flocie post-sowieckich okrętów rakietowych typu Tarantul (dawnych OORP „Hutnik”, „Górnik”, „Rolnik” „Metalowiec”) czy charakterystycznych kutrów rakietowych typu Osa.

Najnowszymi jednostkami polskiej floty są niszczyciele min – pierwszy z serii ORP „Kormoran”, a także przyjęty w sierpniu tego roku do służby ORP „Albatros”. Natomiast od końca 2019 r. służy ORP „Ślązak” korweta patrolowa, której budowę w ograniczonej formule projektowej sfinalizowano po niemal dwóch dekadach prac.

W ciągu najbliższych lat Marynarka Wojenna otrzyma natomiast trzy, stosunkowo duże okręty – wielozadaniowe fregaty, budowane w ramach programu Miecznik. Spodziewane są dostawy śmigłowców ratowniczych i zwalczania okrętów podwodnych.

CZYTAJ TEŻ: Dr Łukasz Wyszyński: Polska potrzebuje okrętów podwodnych pilnie, jak najszybciej.

Zaznaczmy, morska część PMW podzielona jest na dwa związki taktyczne – 8 Flotyllę Obrony Wybrzeża (stacjonująca w Świnoujściu) i 3 Flotyllę Okrętów (Gdynia).

W skład PMW wchodzi też Gdyńska Brygada Lotnicza MW (wyposażona m.in. w maszyny post-sowieckie) oraz jeden z najnowszych jej komponentów - Morska Jednostka Rakietowa, której głównym środkiem walki są nowoczesne, przeciwokrętowe pociski rakietowe, mogące z brzegu zwalczać wrogie okręty. Niewykluczone, że okręty PMW uzyskają w najbliższym czasie

Twierdza Kaliningrad

W polskich, czy generalnie natowskich planach obronnych uwzględniona jest baza rosyjskiej Floty Bałtyckiej w Bałtijsku, w Obwodzie Kaliningradzkim.

- Rosjanie nazywają swoją eksklawę nad Bałtykiem tzw. twierdzą Kaliningrad. W całej Rosji mają takich twierdz około ośmiu. To miejsca koncentracji sił przygotowanych do tzw. „ofensywnej operacji obronnej”. Mają one być przygotowane do wykonania albo pierwszego uderzenia na przeciwnika, albo zlikwidowania uderzenia strony przeciwnej – tłumaczy prof. Piotr Mickiewicz z Uniwersytetu Gdańskiego, politolog, ekspert ds. polityki obronnej, autor książki „Morska szachownica”. - Rakiety, które są w Kaliningradzie, które są zdolne do przenoszenia broni jądrowej, mają zasięg około 500 -600 km. Wystarczy zatem spojrzeć na mapę – mogą trafiać cele i na Zatoce Gdańskiej i Szczecińskiej i w Cieśninach Duńskich.

Siły rosyjskiej Floty Bałtyckiej według niedawnych stanów liczyły ok. 90 jednostek – w tym dwa okręty podwodne (tego samego typu co ORP „Orzeł”), 26 korwet wielozadaniowych i rakietowych (w większości starszych typów), dwie uniwersalne fregaty i niszczyciel rakietowy. Rosjanie rozmieścili też na swoim bałtyckim wybrzeżu przeciwokrętowe pociski rakietowe, systemy przeciwlotnicze i rakiety balistyczne, do tego komponent zmechanizowanych wojsk lądowych w sile ok. 25 tys. żołnierzy. Siły lotnicze liczyły ok. 25 wielozadaniowych maszyn Su-27, 40 samolotów szturmowych Su-24, oraz około 30 śmigłowców różnych typów, w tym znaczna liczba służąca do zwalczania okrętów podwodnych.

Według szacunków analityków zajmujących się rosyjską armią, spora część lądowego, powietrznego i rakietowego stanu Floty Bałtyckiej została przeniesiona z Obwodu Kaliningradzkiego i zaangażowana do ataku na Ukrainę. Jeszcze przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji (w styczniu tego roku), sześć okrętów desantowych Floty Bałtyckiej opuściło region. Rosjanie przebazowali te jednostki na Morze Czarne, co wskazywało na podjęcie próby desantu morskiego na ukraińskie wybrzeże. Część desantowców rosyjskich uległa zniszczeniu w zajętym przez Rosjan ukraińskim porcie Berdiańsk nad Morzem Azowskim wiosną tego roku.

Gry i zabawy morskie

Obecność jednostek NATO na Bałtyku jest wyraźna, i to od dawna. Realizowano regularnie ćwiczenia m.in. w ramach Solidarnej Bellony, mniejsze o kryptonimie Rekin, nie mówiąc o obecności Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO oraz największych ćwiczeniach z serii Baltops. Od rosyjskiej aneksji Krymu do momentu rozpętania separatystycznej rebelii na Ukrainie, a w szczególności po 24 lutego tego roku, demonstracje zdolności morskich NATO na Bałtyku nabrały szczególnego wymiaru.

- Jesteśmy w stanie rywalizacji z Rosjanami o Bałtyk, gdzie interesem NATO jest jednoznaczne wykazanie, że flanka wschodnia Sojuszu Północnoatlantyckiego będzie broniona. Bałtyk jest "wygodnym" miejscem pokazania Rosjanom takiej zdolności i gotowości. NATO mówi Rosjanom: "Nie będziecie w stanie zablokować Bałtyku" - takie są założenia ćwiczeń. Sojusz ma w tej chwili wyraźną przewagę w regionie i może sobie na taki gest pozwolić – podkreśla Piotr Mickiewicz. - Obecność NATO na Bałtyku ma zatem swoją wymowę polityczną. To prosta informacja przekazana za pomocą instrumentarium wojskowego - będziemy chronić wschodniej flanki, mamy zdolności i nie zawahamy się ich wykorzystać.

CZYTAJ TEŻ: Polska przeprowadzi konsultacje z szefami obrony Danii, Norwegii i Szwecji nt. bezpieczeństwa na Bałtyku!

Rosjanie jeszcze przed pełnoskalowym atakiem na Ukrainę zapowiadali skierowanie na Bałtyk nowych okrętów, podwodnych oraz rakietowych, wyposażonych w pociski manewrujące, zdolne razić cele oddalone nawet o 1500 km. Kilkukrotnie wyprowadzali swoje zespoły okrętowe w morze, trenowało także ich lotnictwo. Według Piotra Mickiewicza, Rosja chce zrobić wszystko, by nie dopuścić do stałej obecności sił NATO na Bałtyku, stąd próby tzw. działań antydostępowych z ich strony, których narzędziem mają być okręty Floty Bałtyckiej, siły lądowe, rakietowe i lotnictwo w Obwodzie Kaliningradzkim.

Jednocześnie należy spojrzeć choćby na skład natowskiego zespołu, który operował na Bałtyku w ramach Baltops 22, z lotniskowcem brytyjskim HMS „Prince of Wales” czy okrętem desantowym US Navy „USS Kearsarge”, jednych z największych jednostek wojennych na świecie. Łącznie połączony zespół NATO miał na tych ćwiczeniach 45 okrętów wspartych z powietrza przez 72 samoloty.

- Po raz pierwszy w historii tych ćwiczeń scenariusz oraz forma prowadzenia bardzo wyraźnie pokazywały, że NATO przygotowuje rozwiązania ograniczające ewentualną supremację Rosji na Bałtyku. Pamiętajmy wcześniejsze odsłony natowskich ćwiczeń bałtyckich, kiedy trenowano np. działania w zakresie ratownictwa morskiego, kontroli żeglugi... W tym roku NATO wyraźnie pokazało, że przygotowuje się do operacji militarnych w basenie Morza Bałtyckiego. I Rosjanie po prostu muszą to uwzględnić – tłumaczy prof. Mickiewicz.

Piotr Mickiewicz „prężenie muskułów” na Bałtyku nazywa „grami i zabawami morskimi”.

- Należy pamiętać o jednym - działania na morzu mają ważną zaletę w kwestii eskalacji lub deeskalacji sytuacji konfliktowych. Na lądzie, jeśli rozmieści się żołnierzy, czołgi, sprzęt, to takie zgrupowanie w danym miejscu będzie musiało przez pewien czas zostać. Okręty mogą przypłynąć, dokonać swego rodzaju demonstracji siły, a następnie odpłynąć. To wygodny środek, nie związany z taką skalą kosztów i działań logistycznych, jakie dotyczą lokacji sił lądowych. Bardzo dobry instrument pokazywania własnych zdolności działania na wypadek zaostrzenia konfliktu oraz zademonstrowania determinacji.

Podwodny priorytet

Kmdr w st. spoczynku Maksymilian Dura, analityk portalu Defence24 oraz dr Łukasz Wyszyński z Katedry Stosunków Międzynarodowych Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni wskazują wyraźnie, jaki powinien być priorytetowy cel rozbudowy PMW. O ile wielozadaniowe „Mieczniki” będą np. w stanie zapewnić osłonę przeciwlotniczą flocie i części polskiego nieba, to nasze zdolności ofensywne muszą uzupełnić okręty podwodne.

- Należałoby zastanowić się nad okrętami podwodnymi zdolnymi do przenoszenia pocisków kierowanych – podkreślał w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” Maksymilian Dura. - Byłby to droższy, ale znakomity środek odstraszania. Oczywiście nie mówimy o broni jądrowej, natomiast rakiety manewrujące z kilkuset kilogramową konwencjonalną bojową głowicą, bardzo celne, z dokładnością do kilku metrów, mogłyby naszemu potencjalnemu przeciwnikowi przynieść bardzo wiele szkód. Rosjanie, chcąc zabezpieczyć się przed nimi, musieliby albo zwiększyć swoją obronę przeciwlotniczą, a trudno jest zabezpieczyć całe, tak wielkie terytorium, albo mieć możliwość odszukania naszych okrętów podwodnych. W tym drugim przypadku musieliby wyprowadzić w morze swoje jednostki zwalczania okrętów podwodnych wraz z eskortą, co narażałoby je na atak naszych rakiet z baterii nadbrzeżnych. Sami podeszliby pod nasz ogień. Dziś nie muszą tego robić. Zwróćmy też uwagę, że nasz potencjalny przeciwnik, nie musiałby być, w przypadku konfliktu, w ogóle aktywny na morzu. Cały swój atak mogą poprowadzić na lądzie. Gdyby jednak Polska miała okręty podwodne z rakietami manewrującymi to Rosjanie musieliby zrobić wszystko, by je odpędzić lub zatopić.

CZYTAJ TEŻ: kadm. prof. Tomasz Szubrycht: Chciałbym, aby marynarka wojenna była na tym samym poziomie, co Akademia Marynarki Wojennej.

Dr Łukasz Wyszyński podkreśla, że PMW, by spełniać wymagania regionalnego teatru działań, czy wymogi sojusznicze, powinna mieć w służbie trzy okręty podwodne.

- Okręty podwodne, a precyzyjnie zdolności, które dają, są Polsce potrzebne, żeby realizować i zabezpieczyć naszą rację stanu. I to nie tylko w odniesieniu do obszarów morskich. Okręty podwodne mogą być postrzegane jako element, który istotnie zwiększa potencjał odstraszania naszych Sił Zbrojnych. Jest to jednak urządzenie (okręt podwodny red.), który jest bardzo zaawansowany technologicznie, a więc na dzień dzisiejszy niemożliwy do zbudowania w Polsce, a po drugie drogi i trudno dostępny na „rynku” – podkreślał na łamach „DB” Łukasz Wyszyński.

- Inwestując w okręty podwodne z rakietami manewrującymi, zmusilibyśmy Rosjan do inwestowania w środki ich zwalczania, w dodatku wyposażone w ochronę przeciwrakietową, czyli jeszcze droższe. Warto więc inwestować w marynarkę wojenną choćby po to, by szachować przeciwnika – tłumaczył Maksymilian Dura.

Trzy tysiące statków dziennie

W obecnej sytuacji geopolitycznej jednym z najważniejszych zadań flot państw NATO, w tym oczywiście PMW na Bałtyku jest ochrona szlaków morskich, portów i morskich instalacji.

Dlatego scenariusze sporej liczby ćwiczeń zespołów okrętów i lotnictwa skupiają się na bezpieczeństwie żeglugi - operacjach zakładających utrzymanie panowania na morzu i niedopuszczenie do blokady morskiej.

- Chodzi głównie o przeciwdziałanie atakom z wody i powietrza oraz atakom okrętów podwodnych na uczestników żeglugi. W ramach manewrów prowadzone są jednak działania antyterrorystyczne, antypirackie, a także operacje stabilizacyjne, wymuszania pokoju i humanitarne – podkreślało w jednym z niedawnym komunikatów Dowództwo Komponentu Morskiego. - Na Bałtyku każdej doby przebywa od 2 do ponad 3 tysięcy jednostek. Prowadzona jest międzynarodowa wymiana handlowa, transfer surowców oraz ruch pasażerski. W polskich portach przeładowywanych jest już ponad 100 milionów ton ładunków rocznie w tym surowce strategiczne jak ropa naftowa czy skroplony gaz. Wpływy z podatków, ceł i akcyz związane z przeładunkiem towarów i wykorzystaniem polskich portów stanowią nawet 10 proc. całości budżetu państwa To przykłady rosnącego znaczenia transportu morskiego. Z powyższej sytuacji w dużej mierze wynikają scenariusze ćwiczeń Marynarki Wojennej. Ćwiczenia są kluczowe dla tworzenia atmosfery bezpieczeństwa na morzu koniecznej dla niezakłóconego rozwoju transportu i handlu morskiego.

Dywersja i terroryzm

Niedawne wysadzenie podmorskich gazociągów Nord Stream wskazuje, że ćwiczenia operacji antyterrorystycznych, antypirackich przez floty NATO nie jest działaniem przesadzonym. Scenariusze tego typu epizodów ewentualnego konfliktu ze wschodnim sąsiadem jeszcze w 2019 r. przewidywał Maksymilian Dura.

-Jesteśmy (jako NATO -red.) w stanie przerwać komunikację morską między rosyjskimi portami na Bałtyku – Kronsztadem, Sankt Petersburgiem a Bałtijskiem. Pamiętajmy też, że Rosjanie nie byliby w Kaliningradzie, w razie wybuchu konfliktu zbrojnego, bezkarni. Dysponujemy chociażby nowoczesnymi armato-haubicami Krab, które swoim zasięgiem pokrywają terytorium całego Obwodu Kaliningradzkiego. Rosjanie zdają sobie też sprawę z tego, że cały Bałtyk znajduje się pod kontrolą lotnictwa NATO. Wiedzą także, że znaczna część akwenu jest w zasięgu pocisków naszych Nadbrzeżnych Dywizjonów Rakietowych. Zatem ewentualny konflikt nie wyglądałby tak jak II wojna światowa, nie będzie inwazji takiej, jak np. lądowanie w Normandii – mówił analizował w „Dzienniku Bałtyckim”.

Część analityków, m.in. Jacek Bartosiak z thinku tanku Strategy and Future wskazywał na możliwość wystąpienia incydentów m.in. w Polsce, Państwach Bałtyckich, o charakterze dywersyjnym, terrorystycznym – np. eksplozji w portach, na statkach, czy w przyszłości na farmach morskich elektrowni wiatrowych. Do zdarzeń takich nie przyznawałby się nasz potencjalny przeciwnik, lub kierowałby winę na inne państwa lub organizacje (tzw. działania pod „fałszywą flagą”).

W Obwodzie Kaliningradzkim, jeden z poligonów nad Zalewem Wiślanym Rosjanie przystosowali do ćwiczeń morskiego „specnazu” – m.in. ataku na budynki publiczne – urzędy itd.

- Rosjanie przekształcili np. swoje siły desantowe w Obwodzie Kaliningradzkim w małe, mobilne grupy dywersyjno-szturmowe – mówił „Dziennikowi” Maksymilian Dura. - Niewielki pododdział, załóżmy pluton świetnie wyszkolonych żołnierzy mógłby być przerzucony na nasze wybrzeże, dokonać ataku i błyskawicznie się wycofać. Rosjanie zbudowali typ specjalnych, szybkich jednostek szturmowych (kuter typu Raptor), zdolnych do przerzutu takich pododdziałów.

Maksymilian Dura wskazuje, że choć płytki Zalew Wiślany nie ma kluczowego znaczenia militarnego, to musi być przez polskie siły traktowany jako przedłużenie (podobnie jak Mierzeja Wiślana) Zatoki Gdańskiej. Zalew musi być patrolowany i dozorowany, przez uzbrojone jednostki pływające o niewielkim, „lagunowym” zanurzeniu, których zadaniem byłoby zapobieganie przenikania dywersantów na polskie wybrzeże tego akwenu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Strefa Biznesu - Sytuacja na rynku pracy w 2023 roku

Materiał oryginalny: Wyzwania dla Marynarki Wojennej. Polskie okręty w bałtyckiej grze - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie