Wybory do rad dzielnic w Gdyni. O 336 miejsc w 22 radach starać się będzie 502 kandydatów

Marcin Lange
Tomasz Bołt/archiwum
W ostatniej kadencji rady dzielnic w Gdyni, a przynajmniej znaczna większość z nich, zmieniły miasto na lepsze. Można by powiedzieć - nareszcie. Wcześniej bowiem bywało z tym różnie, a na ogół nie najlepiej. Działalność niektórych rad z reguły trudno było w ogóle zauważyć.

Co więc takiego się zmieniło? Bez większych wątpliwości można stwierdzić, iż wpływ na znaczenie rad dzielnic, a co za tym idzie ich możliwości efektywnego działania na rzecz lokalnych społeczności, miało uruchomienie funduszu inwestycyjno-remontowego. Tylko w poprzedniej kadencji gdyńskie rady dzielnic miały w sumie w jego ramach do rozdysponowania znaczną sumę - dwadzieścia milionów złotych.
- To naprawdę miało spory wpływ na naszą działalność, można powiedzieć, że dzięki temu mogliśmy wreszcie rozwinąć skrzydła - mówi Jan Gumiński, który w Radzie Dzielnicy Obłuże radnym jest już od pięciu kadencji. - W naszym przypadku z samego funduszu inwestycyjnego mieliśmy do rozdysponowania ponad 1,3 mln złotych i te środki wykorzystaliśmy co do złotówki. Wprawdzie to kropla w morzu potrzeb, ale ważne, że w ogóle się pojawiły.

Gdańsk. Wybory do rad dzielnic. Skład 29 rad dzielnic wybrany. Sprawdź frekwencję

Wtóruje mu Marek Dąbkowski, który w Radzie Dzielnicy Chylonia zasiada od początku jej istnienia.
- Dzięki temu mogliśmy wreszcie coś zrobić wymiernego dla dzielnicy. Utworzenie tego funduszu to zdecydowanie krok w dobrą stronę - twierdzi Marek Dąbkowski. - Konsultujemy z mieszkańcami ich potrzeby, przygotowujemy zadania do realizacji na papierze, ale uczciwie trzeba przyznać, że masę pracy wykonują urzędnicy, którzy przygotowują nasze inicjatywy do realizacji.

Zresztą wzrost środków, jakie mają do dyspozycji radni dzielnicowi Gdyni, jest bardzo duży. Dość powiedzieć, iż w 2010 roku, ostatnim poprzedniej kadencji, do rozdysponowania miały one niespełna 2,3 mln złotych. W 2014 roku było to natomiast już ponad 11 mln złotych.

W ostatniej kadencji rady dzielnic były odpowiedzialne za wiele spraw dotyczących inwestycji, remontów, bezpieczeństwa, edukacji, czy też kultury. Nie dość, że ich budżety na działalność statutową podczas kadencji sięgnęły blisko 7,5 mln złotych, to dodatkowe środki radni dzielnicowi mogli pozyskać z wielu konkursów, w ramach których zrealizowano ponad 50 projektów wartych niespełna 1,8 mln złotych.

W nadchodzącej kadencji dzielnicowi radni mają mieć w ramach funduszu inwestycyjno-remontowego podobne nakłady do rozdysponowania. Jeśli doliczyć do tego środki z funduszu statutowego oraz pieniądze z wszelakich konkursów, powinno dać to kwotę w granicach 30 milionów złotych, czyli zbliżoną do tej w latach 2011 - 2015.

Warto pamiętać, iż funkcja radnego dzielnicy jest całkowicie społeczna. I tu właśnie pojawia się problem. Nie tyle chodzi o to, aby otrzymywali oni nawet symboliczne diety, co bardziej o fakt, iż w praktyce do swojej działalności często muszą dokładać z własnej kieszeni.
- Wiadomo, że jest to praca wyłącznie społeczna i dla prawdziwych entuzjastów. Z tego ludzie zdają sobie sprawę, jednak wielu nowych radnych praktyka przerasta i po kilku miesiącach rezygnują. Dlaczego? Bo nie dość, że poświęcają na to prywatny czas, to na dodatek sprawy załatwiają, wykorzystując prywatne telefony komórkowe, a na przykład chcąc coś załatwić w Urzędzie Miasta, muszą tam dojechać. I jeszcze parking opłacić. Może to niewiele, ale łącznie daje pokaźną sumkę, która nie dla wszystkich jest do zaakceptowania. I to pomimo chęci do pracy - tłumaczy Jan Gumiński.

Stąd też zapewne fakt, iż w niewielu dzielnicach liczba kandydatów przekracza przynajmniej dwukrotnie miejsca w radzie. Zdarza się, także w nadchodzących wyborach, iż kandydatów jest mniej niż mandatów.

O 336 miejsc w 22 radach dzielnicowych ubiegać się będą 502 osoby. Najwięcej kandydatów, bo 43, o mandat starać się będzie w Chyloni. Sporą możliwość wyboru swoich przedstawicieli będą mieli również wyborcy w Witominie-Leśniczówce (32) i Dąbrowie (31 osób). Z kolei najmniej osób zainteresowanych startem w wyborach jest w Wielkim Kacku, gdzie kandydatów zgłosiło się dokładnie tylu, ile jest miejsc w radzie, a mianowicie 15. Natomiast w Babich Dołach o 15 miejsc ubiegać się będzie… 14 osób.
- Nie zmienia to faktu, iż zarówno w Babich Dołach, jak i w Wielkim Kacku wybory zostaną przeprowadzone - mówi Mariusz Szpaczyński, pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. wyborów. - Wszystko dlatego, iż w sytuacji, gdy którykolwiek z kandydatów nie otrzyma ani jednego głosu, nie dostanie mandatu radnego dzielnicy. I to pomimo wolnego miejsca - tłumaczy.

Problemem jest też frekwencja. Ta, choć systematycznie rośnie w przypadku kolejnych wyborów, wciąż jest na poziomie niesatysfakcjonującym nikogo. I tak w 2007 roku oscylowała w granicach 7 procent, przed czterema laty natomiast nieznacznie przekroczyła 9 procent. Jak będzie w niedzielę? - Chcielibyśmy, aby przekroczyła wynik dwucyfrowy - mówi Mariusz Szpaczyński. - Mam nadzieję, że tak się stanie i utrzymamy tendencję wzrostową.

Ciekawy pogląd na frekwencję w wyborach do rad dzielnic ma natomiast Zygmunt Zmuda -Trzebiatowski, przewodniczący Rady Miasta Gdyni, który w rozmowie obok przekonuje, iż frekwencje w konkretnych dzielnicach są na bardzo różnym poziomie, a świadczy to o tym, że tam, gdzie rady dzielnic pracują z widocznymi dla mieszkańców efektami, wyborcy o wiele chętniej idą do urn. Wyniki niedzielnych wyborów najprawdopodobniej poznamy już w poniedziałek wczesnym popołudniem.

Jak będziemy głosować

Wybory do gdyńskich rad dzielnic odbędą się w niedzielę, 29 marca.
Lokale wyborcze, a tych na terenie miasta będzie 60, czyli o połowę mniej niż podczas wyborów parlamentarnych, czynne będą w godz. 8-20. Listę lokali i adresy do nich przypisane sprawdzić można na stronie internetowej www.gdynia.pl. Tam znajduje się specjalna wyszukiwarka, więc odnalezienie adresu nie powinno być kłopotem.
W lokalu wyborczym głosujący po okazaniu dowodu osobistego otrzyma jedną kartę do głosowania z alfabetycznie ułożoną listą kandydatów. Wybrać można tylko jednego kandydata. W kratce po lewej stronie nazwiska należy postawić znak X. Jeżeli w kratce pojawi się jakikolwiek inny znak, głos będzie nieważny.

Niepełnosprawni w razie potrzeby mogą skorzystać z bezpłatnego transportu. Specjalnie przystosowany do przewozu osób na wózkach inwalidzkich bus zawiezie ich do lokalu wyborczego i z powrotem do domu.
Zainteresowani mogą się zgłaszać pod nr. tel. 058 623 50 78.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie