18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Wietrzenie od morza czyli nastroje polityków PiS po rozwiązaniu struktur partii na Pomorzu

Ryszarda WojciechowskaZaktualizowano 
Jacek Kurski przyzwyczajony był do grania pierwszych skrzypiec w PiS. Teraz musi pogodzić się z przesunięciem w strefę cienia
Jacek Kurski przyzwyczajony był do grania pierwszych skrzypiec w PiS. Teraz musi pogodzić się z przesunięciem w strefę cienia fot. grzegorz mehring
Jacek Kurski draśnięty czy głęboko zraniony? Tadeusz Cymański już politycznie odstrzelony? Szeregowi działacze zakręceni, a nowa szefowa zapewnia, że jakoś to przeżyje. Nastroje lokalnych polityków Prawa i Sprawiedliwości po rozwiązaniu struktur tej partii na Pomorzu - badała Ryszarda Wojciechowska

Nie ulega wątpliwości, że partyjne doły Prawa i Sprawiedliwości przeżyły w tym tygodniu lekki wstrząs. Niektórzy twierdzą, że próbują zrozumieć, co się tak naprawdę w ich partii stało, ale po namyśle, jedynie żartobliwie odpowiadają, że są zakręceni jak słoik. Pod tym luzackim tonem kryje się jednak sporo wątpliwości i jeszcze więcej strachu. Za parę tygodni wybory, a tu takie wietrzenie. Za rządów Jacka Kurskiego partyjne status quo na Pomorzu było mniej więcej znane. Teraz przy nowej szefowej żartów nie ma.

- Obecnie wszyscy jesteśmy równi przed Bogiem i historią, ale też wszyscy po równo niepewni. Każdy będzie się musiał na nowo uwiarygodnić w partii. Pokazać, na co go stać. Przed wyborami to chyba nie jest najlepszy czas - tłumaczy jeden z pisowców.

To, co dzieje się na Pomorzu, jest częścią większego procesu, jaki ma właśnie miejsce w PiS - weryfikacji kadr. Z tym, że to, co w centrali daje się interpretować jako odsuwanie lub wręcz "wycinanie" skrzydła liberalnego (Migalski, Jakubiak), tu odbyło się "hurtem" bez wyraźnego klucza. W kuluarach krążą więc różne teorie spiskowe, dotyczące ostatnich, personalnych zmian.

- Wie pani, za co Cymański poleciał? Za to, że się skumał z Markiem Migalskim w Brukseli - słyszę.
Bowiem jedno nie ulega wątpliwości - ostatnie zmiany są swoistym votum nieufności wobec dwóch dotychczasowych gwiazd pomorskiego PiS: Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego.

Quo vadis PiS?

Cymański jest wyraźnie przybity i nieskory do żartów. Jak nie on. Tłumaczy, że rozmawia ostatni raz z mediami, że chce sobie zrobić przerwę medialną.
- Bo nie jest łatwo. Atmosfera zrobiła się ciężka - dobiera ostrożnie słowa.
Z żalem w głosie mówi, że decyzji w stosunku do siebie nie odbiera jak prztyczka w nos. Prztyczek to nie jest dobre słowo. On, Tadeusz Cymański, nie jest nadwrażliwy. Wie, że w polityce trzeba mieć grubą skórę. Jest jednak czuły. Czuły na punkcie faktów. Nie zgadza się więc z tym, że pozbawiając go szefostwa w Malborku, jednocześnie podaje się mediom nieprawdziwe informacje. Chce wierzyć, że to tylko jakieś, wynikłe nie wiadomo skąd, przekłamania, a nie złe zamierzenia jego partyjnych kolegów. Boli go, kiedy znajomi się teraz z niego wyśmiewają: No co, tyle lat i masz tylko sześciu ludzi? Jego zdaniem nie sześciu, a 39 członków PiS jest zarejestrowanych w Malborku.

- To wysoki wskaźnik, jak na realia życia partyjnego w Polsce. Frekwencja na spotkaniach była też przyzwoita. Nie mam więc sobie nic do zarzucenia - przekonuje.
Emocjonalnie reaguje też na słowo "odsunięty".
- Ależ mnie nie ma od czego odsuwać. Ja jestem przereklamowany. Może w mediach uchodzę za człowieka wpływowego, ważnego, tymczasem moje realne wpływy nigdy nie były wielkie.
Przyznaje jednak, że na razie swojego odsunięcia nie rozumie. Nie wie dlaczego, co i jak.
- Ja jestem w Brukseli, a Andrzej Jaworski w Warszawie. I on na pytanie - dlaczego taka decyzja została podjęta - mówi, że nie zna odpowiedzi, a potem zgrabnie przechodzi do stwierdzenia, że trzeba dokonać zmiany warty - mówi Cymański.

Przyznaje, że pół roku temu wyszedł przed szereg, kiedy w wywiadzie dla "Polski" powiedział: "Musimy skończyć z dekadencją, spojrzeć na siebie krytycznie, zerwać z kultem Zyty Gilowskiej, pomyśleć, czy Zbigniew Ziobro miałby większe szanse na prezydenturę niż Lech Kaczyński". Teraz by już tak nie powiedział. Nie podpisałby się też pod listem Migalskiego, bo to list... Migalskiego. Żal mu jednak, że takich ludzi jak Marek odstawia się od partii. I tylko ma nadzieję, że ten zdolny polityk wróci kiedyś do PiS.
- Skoro Ujazdowski ma wrócić, to czemu nie Marek Migalski? - pyta Cymański.

Co te zmiany, według niego, mogą przynieść pomorskiemu PiS?
- Po owocach ich poznacie. Wyniki wyborów przyniosą odpowiedź na pytanie, czy to były dobre ruchy. My tu na Pomorzu nie jesteśmy potęgą. To matecznik Platformy i zyskiwać głosy nie jest łatwo. Dlatego tak ważne jest to, kto będzie pełnomocnikiem w poszczególnych strukturach w powiecie. Jest się nad czym zastanawiać. Quo vadis PiS? - kończy rozmowę.

Jacek, weź się do roboty...

Jacek Kurski jest nie tylko nieskory do żartów, ale i do rozmów w ogóle. Wydał tylko krótkie oświadczenie, że jest lojalny wobec decyzji prezesa partii i zniknął. Nie odbiera telefonu. Niektórzy działacze twierdzą, że Kurski zapłacił za arogancję. Za demonstracyjne pokazywanie, kto tu na Pomorzu rządzi oraz za udowadnianie, że jego ludzie byli i będą na listach wyborczych. Teraz mówi się, że poległ w bitwie z dwoma partyjnymi damami: Jolantą Szczypińską i Hanną Foltyn-Kubicką. Obie, mimo wyraźnie dzielących je różnic, zjednoczyły się, by się go pozbyć.

- Kurski? Jaki tam zraniony, raczej tylko draśnięty - przekonują jego dotychczasowi koledzy. I tłumaczą, że nadal jest szefem Rady Regionalnej (jedyny organ, który na Pomorzu nie został rozwiązany). A rada ma wpływ na listy kandydatów startujących do sejmiku województwa. Czyli tak naprawdę mamy teraz trójwładzę. Z jednej strony Foltyn-Kubicka, z drugiej Szczypińska (szefowa okręgu gdyńsko-słupskiego) i pośrodku Kurski.

- Czyli kij nadal jest w mrowisku - przekonują lokalni politycy.
Hanna Foltyn-Kubicka, szefowa PiS na Pomorzu, zżyma się na sformułowania medialne, że Kurski i Cymański "wylecieli". Nikt nie odszedł. To jakieś przekłamania. Prawda, jej zdaniem, jest taka, że na Pomorzu Prawo i Sprawiedliwość do tej pory dosyć słabo funkcjonowało.

- Zdecydowaliśmy się rozwiązać zarząd i odwołać pełnomocników powiatowych. W niektórych przypadkach będą oni ponownie powołani. Tak więc opowiadanie, że wszyscy teraz muszą składać na nowo papiery, to jakiś bełkot. Kto nam to robi przed wyborami? Może my rzeczywiście jesteśmy jeszcze traumatyczni, ale takich bzdur nie robimy - mówi nowa szefowa.
Sprawę Cymańskiego kwituje krótko: w malborskich strukturach partyjnych źle się działo. I teraz trzeba świeżej krwi.

Więcej czasu poświęca w rozmowie Kurskiemu. Tłumaczy, że on jest teraz europosłem Warmii, Mazur i Podlasia. Od poniedziałku do czwartku powinien być w Brukseli, a w piątek w swoim okręgu wyborczym. Więc na Pomorze nie ma już czasu.
- To chyba oczywiste, że jak się chce być dobrym europosłem, to się siedzi w Brukseli na czterech literach, a w polityce lokalnej schodzi się na drugi plan - stwierdza.

Na sugestię, że obaj europosłowie czują z tego powodu żal i rozgoryczenie, odpowiada: A co ja na to mogę? Przecież pani wie, że mnie się specjalnie współpraca z Jackiem od lat nie układała. Nie będę go przytulać i pocieszać. Mogę mu tylko powiedzieć: "Jacek, weź się do roboty". Przecież polityka to gra zespołowa. To nie jest tak, że dostałam czarodziejską różdżkę i teraz będę księżniczką. Ja chcę to tylko uporządkować, bo tu na Pomorzu mamy niezwykle trudny teren.

Foltyn-Kubicka ma w terenie swoich przeciwników i zwolenników. Ci pierwsi twierdzą, że to polityk bez osobowości, który nie był w stanie wejść z pierwszego miejsca do Europarlamentu, pozwalając się wyprzedzić w cuglach Cymańskiemu. A w takiej sytuacji trudno o posłuch i szacunek - przekonują. Ale jej zwolennicy argumentują, że brak wybujałej ambicji politycznej, która cechowała Kurskiego i Cymańskiego, to jej atut. To kobieta na ciężkie czasy, od czarnej roboty.

Odkleić moherowy szyld

Jeszcze w styczniu Hanna Foltyn-Kubicka mówiła, że nie jest żadną polityczną celebrytką, tylko osobą od mrówczej pracy. Już wówczas zapowiedziała, że chce odmłodzić partyjne szeregi i odkleić szyld moherowych beretów. Obiecywała, że młodzi dostaną szansę wejść na listy wyborcze.
- Za dużo już ludzi na listach nawet w moim wieku - tłumaczyła.
Dzisiaj potwierdza, że to młodzi powinni się brać za politykę.

- Skąd Przemek Marchlewicz wziął się na stołku wicemarszałka województwa, mając 26 lat? Czyja to była robota? Moja. Uważam, że to nie może być tak, że na listach są wiecznie ci sami, a młodych się do niczego nie dopuszcza.

Marchlewicz, o którym Foltyn-Kubicka wspomniała, stał się teraz jej prawą ręką. Obok posła Andrzeja Jaworskiego, którego nazywają pasem transmisyjnym między Pomorzem a uchem prezesa Kaczyńskiego. O ile Jaworski w ostatnich miesiącach utwierdzał tu swoją pozycję, o tyle Marchlewicz wrócił do pierwszego rzędu w lokalnej polityce po paru latach niebytu. W poprzedniej kadencji był wicemarszałkiem województwa pomorskiego, potem, do upadku koalicji PiS-Samoobrona-LPR, prezesem portu Gdynia.
- Ostatnio działał w innym mieście, bo tu nie mógł znaleźć pracy. Nazwijmy rzecz po imieniu: ja też nie mogłam znaleźć pracy, bo mam na czole napisane to, co mam napisane - tłumaczy szefowa pomorskiego PiS. I dodaje, że "Przemek jest jak czołg". Kiedy dostanie zadanie, to nie widzi przeszkód. Sunie migiem. I za to go ceni.

- Ja go namaściłam i wiem, że nie zrobi nam wstydu. Jest konsekwentnym, dobrze wykształconym prawnikiem, zna języki obce, no i przede wszystkim nie wsadza kija w mrowisko, nie szczuje jednych na drugich - wyjaśnia dalej.

Na pytanie, czym ona, Hanna Foltyn-Kubicka, będzie się różnić od Jacka Kurskiego, odpowiada:
- Tym, że ja otwieram struktury, wietrząc je. I zapowiadam bardzo duże zmiany na listach wyborczych. Nie wykluczam, że kandydatem na prezydenta Gdańska będzie ktoś spoza PiS. Rozmowy trwają. A że to wietrzenie nie wszystkim się spodoba? Trudno, jakoś przeżyję.

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3