Spadkobiercy Gdyni. Miasto przegrało w sądzie. Część parku przy Piłsudskiego będzie prywatna

Szymon Szadurski
T.Bołt
Przegrana władz Gdyni przed sądem. Sąd Najwyższy odmówił rozpatrzenia wniosków o zasiedzenie, skierowanych przez miejskich prawników, odnoszących się do części parku przy al. Piłsudskiego w Śródmieściu, a także budynku Wojskowego Sądu Garnizonowego na Kamiennej Górze.

Doszło do kolejnych, bolesnych porażek gminy i Skarbu Państwa w sporach o własność atrakcyjnych nieruchomości w Gdyni.

Decyzje te są ostateczne. Oznacza to, że mimo starań miasta atrakcyjne, warte miliony złotych nieruchomości, odzyskane już wcześniej przez spadkobierców dawnych właścicieli, pozostają w prywatnych rękach. Miasto i urzędnicy podlegli Wojciechowi Szczurkowi, który jako starosta powiatowy reprezentuje w sporze o budynek sądu Skarb Państwa, będą musieli najprawdopodobniej przystąpić do rozmów z właścicielami na temat wykupu bezpowrotnie utraconych działek.
Spadkobiercy Gdyni walczyli długo o Park Piłsudskiego.
W przypadku fragmentu parku jego właściciele już wcześniej proponowali wymianę gruntów bądź ich sprzedaż, jednak ostatecznie do transakcji nie doszło. Mec. Marek Woźniak z Kancelarii Reprywatyzacyjnej w Gdańsku, który reprezentował posiadaczy gruntu przed sądem, wielokrotnie zapewniał, że jego klienci są gotowi na podjęcie negocjacji.

Jednocześnie wiadomo, że w miejsce fragmentu parku, przejętego przez nowych właścicieli, nie będzie można w przyszłości wybudować żadnych budynków. Wyklucza to plan zagospodarowania przestrzennego, przegłosowany przez Radę Miasta Gdyni. Teren ten musi pozostać zielony.

W przypadku Wojskowego Sądu Garnizonowego prawnicy właścicieli byli zdumieni, że kierowana jest skarga kasacyjna i urzędnicy reprezentujący Skarb Państwa dążą za wszelką cenę do zasiedzenia.

- Gdyby wniosek został uwzględniony, to właściciele po raz kolejny zostaliby wywłaszczeni, tym razem jednak już przez demokratyczne państwo, bez jakiegokolwiek odszkodowania za utratę nieruchomości - podkreśla Marek Woźniak. - Szkoda, że właściciele przed ponowną jej utratą musieli się bronić także w wolnej Polsce.

Tomasz Banel, naczelnik Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miasta Gdyni, stoi jednak na stanowisku, że urzędnicy, dbając o interes publiczny, powinni występować z wnioskami o zasiedzenie.
Tym bardziej że w przypadku wielu atrakcyjnych nieruchomości w podobny sposób postępują wobec gminy ich obecni użytkownicy. Dla przykładu - Centrum Wychowania Morskiego Związku Harcerstwa Polskiego skierowało do sądu wniosek o zasiedzenie zajmowanego budynku nieopodal skweru Kościuszki.

W przypadku parku przy ul. Piłsudskiego i Wojskowego Sądu Garnizonowego przy ul. Korzeniowskiego starania miejskich prawników nie powiodły się, ale nie zawsze finał tego typu sporów jest niekorzystny dla urzędników.
- Inne procesy o zasiedzenie, jak w przypadku nieruchomości przy ul. Warszawskiej czy Piotrkowskiej, udało się wygrać - zaznacza naczelnik Tomasz Banel.

Polacy boją się biedy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie