Quo vadis, gdyński Lotosie?

Rafał RusieckiZaktualizowano 
Tegoroczny sezon w wykonaniu koszykarek Lotosu Gdynia można określić jako dreszczowiec z happy endem. Mistrzynie Polski zaczęły go od falstartu. 26 września ubiegłego roku w Lublinie uległy 47:65 Wiśle Can-Pack Kraków w Superpucharze Polski. Trzeba jednak podkreślić, że w tym meczu grał praktycznie krajowy skład (z wyjątkiem Ivany Matović). Niedługo potem podopieczne trenera Jacka Winnickiego uległy drugi raz. Tym razem przegrały w lidze w Polkowicach z tamtejszym CCC 42:54. Jednak przez dwa kolejne miesiące, na krajowych parkietach, Lotos nie uległ już ani razu.

Inaczej rzecz się miała w Eurolidze. W tych prestiżowych rozgrywkach gdynianki trafiły do bardzo wymagającej grupy. Spartak Region Moskiewski, Fenerbahce Stambuł czy Frisco Sika Brno (dawniej Gambrinus) to uznane marki w żeńskiej koszykówce. Jak się później okazało, właśnie w tym ważnym dla klubu okresie gry doszło do pierwszego tąpnięcia. Przez miesiąc, od listopada do grudnia ubiegłego roku, koszykarki z Gdyni nie potrafiły wygrać w Eurolidze. Rozsierdziło to klubowych działaczy i poleciały pierwsze głowy. Z drużyną pożegnały się Amerykanka Alana Beard i jej rodaczka Shameka Christon, Chorwatka Emilija Podrug oraz Paulina Pawlak.

Wielu się zastanawiało, co teraz będzie. Działacze uspokajali jednak i podkreślali, że zawodniczki, które opuściły Gdynię, nie prezentują należytej formy. - Lotos jeszcze nie umarł i nie można na nas stawiać krzyżyka - mówił wtedy trener Winnicki. Szybko zmieniono koncepcję i postawiono na młode zawodniczki. Szkoleniowiec mistrzyń Polski sięgnął po koszykarki, które występowały w I-ligowym VBW GTK Gdynia.
To był przełomowy okres, bo 14 stycznia w Gdyni odmłodzony skład Lotosu pokonał 77:73 Frisco Sika Brno i dzięki temu awansował do najlepszej szesnastki Euroligi. Tam jednak nie mógł powalczyć zbyt wiele. FIBA preferuje bowiem system rankingowy, więc w Top 16 Lotos, który miał najmniej korzystny bilans spotkań, trafił na najmocniejszy Spartak Region Moskiewski (późniejszy triumfator rozgrywek). Dla koszykarek oznaczało to tylko smutną konieczność rozgrywania dwóch spotkań.

Trener Jacek Winnicki przekonywał, że umiejętności i potencjał jego zespołu zweryfikują spotkania o najwyższą stawkę. Gorąco się jednak zrobiło na początku lutego, kiedy to Lotos uległ w Poznaniu najsłabszemu w Ford Germaz Ekstraklasie MUKS-owi 54:66. Ogień został ugaszony miesiąc później, kiedy się w Gdyni cieszono ze zdobycia Pucharu Polski. Trudniejsze od finałowego starcia z CCC Polkowice okazało się półfinałowe z Wisłą Can-Pack Kraków. Gdynianki pokonały odwieczne rywalki 69:67. Mistrzynie Polski do zwycięstwa poprowadziła Erin Phillips, która zdobyła wówczas 18 punktów.
Gdynianki tak się rozsmakowały w tym triumfie, że przegrały przed własną publicznością dwa ostatnie spotkania sezonu zasadniczego. Najpierw uległy 53:84 Enerdze Toruń, a potem 54:76 akademiczkom z Gorzowa.
Najważniejsze w tym sezonie były jednak play-offy. Po raz pierwszy od kilkunastu ostatnich lat Lotos nie przystępował do nich w roli murowanego faworyta. Mistrzynie Polski szybko się uporały z SuperPolem Tęczą Leszno. W tym samym czasie z walki o medale niespodziewanie "wyskoczyła" Wisła. Pogromcą krakowskiego zespołu okazały się CCC Polkowice.
Później Lotos musiał stoczyć aż pięć pojedynków w półfinale z Energą Toruń (ostatecznie brązowe medalistki). Gdyniankom udało się ubiec rywalki. Finał też był prawdziwą drogą przez mękę. Gorzowianki nie wytrzymały jednak presji, miały pecha w związku z kontuzją Ljudmiły Sapowej i po czterech meczach skapitulowały.
Play-offy pokazały, że oprócz dwóch pewnych punktów zespołu, czyli Erin Phillips i Ivany Matović, można w ciężkich momentach liczyć na Martę Urbaniak i przede wszystkim na Magdalenę Leciejewską.
Kibicom Lotosu nie przyszło jednak długo świętować zdobycia 11 tytułu mistrza Polski. W środę na oficjalnej stronie Wisły Kraków zakomunikowano bowiem, że popularna "Lecia" w przyszłym sezonie będzie grała pod Wawelem. Gdynię obiegła także informacja o tym, że klub nie przedłuży umowy… z trenerem Jackiem Winnickim.
- Nie mam żadnego żalu do klubu - skomentował to autor sukcesu Lotosu. - Klub może zatrudniać, kogo chce. W interesie nie ma miejsca na emocje, a to przecież wyłącznie biznes. Taka decyzja zapadła po zakończeniu sezonu. Obecnie jestem w Gdyni do końca maja i w tym czasie zajmę się sprawami organizacyjnymi. Nie mam jasno sprecyzowanych planów na przyszłość. Na razie rozmawiałem jedynie ze swoim agentem.
W klubie twierdzą, że nie przedłożyli trenerowi nowej umowy o pracę, ponieważ nie ustalono jeszcze, w oparciu o rozmowy ze sponsorem strategicznym, celów, a co za tym idzie - budżetu na przyszły sezon.
- Postanowiliśmy dać więc trenerowi Winnickiemu wolną rękę, co oczywiście nie oznacza, że nie będzie mógł wrócić do Gdyni - wyjaśnia Marcin Kicior, dyrektor w gdyńskim Lotosie. - Sukces trenera jest bezsprzeczny. Zrealizował cele, jakie stawialiśmy mu przez dwa lata. Jesteśmy jednak doświadczonym klubem i nie możemy popełniać tego błędu, że się zobowiążemy pewnymi umowami, które później nie będą miały pokrycia finansowego.
Mistrzynie Polski jeszcze przez dwa lata mają ważną umowę sponsorską z Grupą Lotos SA. Przed każdym sezonem kontrakt jest negocjowany na nowo. Czy w klubie żałują odejścia Leciejewskiej?
- Tak, jeśli patrzymy przez pryzmat finałów, ale nie przez pryzmat całego sezonu - mówi Kicior. - Przepis o dwóch Polkach powoduje, że najlepsze zawodniczki w kraju mają wysokie żądania finansowe. Wisłę na to stać [w styczniu do Krakowa trafiła Paulina Pawlak - przyp. red.].
Sęk jednak w tym, że w przyszłym sezonie Wisły nie zobaczymy w Eurolidze. Prawo gry dostaną automatycznie Lotos i AZS Gorzów. Polski Związek Koszykówki otrzyma zapewne tzw. dziką kartę. W pierwszej kolejności będą się jednak mogły o nią ubiegać Energa Toruń (trzeci zespół sezonu), a potem ewentualnie CCC Polkowice (czwarta drużyna). Wisła zakończyła tegoroczne rozgrywki na piątym miejscu.

polecane: Pierwszy Polak połknął elektroniczną pigułkę

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3