Polska z lepszym wynikiem niż grą w meczu z Albanią. Bogusław Kaczmarek: Robert Lewandowski na boisku jest cierpiętnikiem

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Bogusław Kaczmarek
Bogusław Kaczmarek Fot. Bartek Syta
Polska wygrała z Albanią w Tiranie i jest już o krok od zapewnienia sobie gry w barażach o awans na mistrzostwa świata, które jesienią przyszłego roku odbędą się w Katarze. Tylko kataklizm i sensacyjne rozstrzygnięcia mogłyby pozbawić biało-czerwonych drugiego miejsca w grupie.

Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że w meczu z Albanią wynik był lepszy niż gra naszej reprezentacji. Owszem, Polacy mieli więcej jakości, kontrolowali większość meczu, ale przy tym grali chaotycznie i mieli problem z kreowaniem sytuacji bramkowych.

CZYTAJ TAKŻE: Wyniki na żywo i tabele eliminacji MŚ 2022 w Europie. Które miejsce ma Polska w grupie?

- Z gry zadowolony może być ktoś, komu satysfakcję dały dwa celne strzały na bramkę rywala – mówi Bogusław Kaczmarek, były trener Lechii Gdańsk i asystent Leo Beenhakkera w reprezentacji w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”. - O poziomie tego meczu świadczą statystyki, bo dwóch naszych strzałów rywale dołożyli jeden. Jednak celem nadrzędnym, co jest banałem i truizmem, było zwycięstwo w Tiranie obojętnie w jakich warunkach. To się udało drużynie trenera Paulo Sousy. Selekcjoner jednak ponownie nie trafił ze składem i straciliśmy pierwszą połowę. Jakub Moder i Kamil Jóźwiak byli mało użyteczni w pierwszych 45 minutach. Większość akcji szła lewą stroną, na której szarpał Tymoteusz Puchacz. Moder był ociężały, apatyczny i niewiele wnosił, a jedna dograna piłka z rzutu wolnego, po której pachniało bramką, to zdecydowanie za mało. Nie dziwię się późniejszym zmianom i gratuluję decyzji. Na pewno byliśmy w tym meczu zespołem lepszym i dojrzalszym, a od 60 minuty Albanii już praktycznie nie było na boisku. A bramka jaką strzeliliśmy? Było czterech obrońców i jeden Karol Świderski, ale rywale kryli pole, a nikt nie pilnował naszego napastnika.

Zwycięstwo naszej reprezentacji jest mimo wszystko zasłużone. W listopadowych meczach kończących rywalizację grupową biało-czerwoni muszą przypieczętować drugie miejsce i potem mogą już myśleć o barażach. Losowanie par odbędzie się 7 grudnia, a mecze o awans na mistrzostwa świata zostaną rozegrane w marcu przyszłego roku.

- Paulo Sousa spełnił obowiązek – nie ukrywa „Bobo” Kaczmarek. - Trener dostał zadanie wyjścia z grupy na EURO 2020 i to mu się nie udało. Miał zagrać przynajmniej w barażach o mistrzostwa świata w Katarze i to zadanie już praktycznie wypełnił. Jest szansa, żeby przejść baraże. Magia własnego stadionu może zrobić swoje. Drużyna zanotowała postęp wynikowy. Jeśli chodzi o grę, to jest on minimalny, bo tej drużynie jest zdecydowanie większy potencjał. Jóźwiak może grać lepiej, ale ma problemy w klubie, gdzie coraz mniej występuje. Puchacz to zawodnik na lata dla kadry na lewą stronę, ale musi poprawić sferę taktyczną. Ma ogromne możliwości wydolnościowe, ale też często idzie w pierwsze tempo. Oby grał w Unionie, a będzie mu łatwiej grać na miarę oczekiwań i potencjału.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne i cudowne partnerki polskich piłkarzy ZDJĘCIA

Kaczmarek nie ocenia bardzo krytycznie postawy Roberta Lewandowskiego i wyjaśnia skąd jego słabsza postawa.

- Lewandowski jest cierpiętnikiem. Kolejny mecz gra w takiej roli, jaką może pełnić w duecie z Arkadiuszem Milikiem, co jest sprawdzone. Gra na pozycji cofniętego napastnika wybitnie mu nie leży. Robert był mocno sfrustrowany po meczu z San Marino i po spotkaniu z Albanią też nie był z siebie zadowolony. Adam Buksa to jest materiał na dobrego piłkarza, który w przyszłości może dać nam dużo pożytku. W ostatnim meczu wykonywał różnego rodzaju akcje ruchowe niczym z futbolu amerykańskiego. Miał pozycję w parterze, w której mógł otworzyć mecz i choć to była trudna piłka, to jednak do skończenia – uważa Kaczmarek.

Doświadczony szkoleniowiec widzi też pozytywy w decyzjach personalnych trenera Paulo Sousy.

- Postulowałem, że Paweł Dawidowicz idealnie pasuje do trójki w obronie przy tym systemie gry. Nie dlatego, że wprowadzałem go do dorosłej piłki w Lechii Gdańsk, ale że widziałem kilka jego meczów choćby z Napoli czy Milanem. Najpierw nakrył kapeluszem Lorenzo Insigne, a potem wszedł Dries Mertens i też nie zrobił sztycha. Idealnie pasuje do tego układu, jakim chce grać Paulo Sousa. W tym bloku defensywnym – z Kamilem Glikiem i Janem Bednarkiem – nie pozwolili Albanii na nic. Z kolei Przemysław Frankowski na prawe skrzydło się nie nadaje. Potrafi tam zagrać, ale to nie jest dla niego optymalne ustawienie. Szukanie na siłę miejsca na boisku dobremu piłkarzowi nie zawsze popłaca – zakończył Bogusław Kaczmarek.

"Miałem taki instynkt". Prezes PZPN o znalezieniu podsłuchów w jego gabinecie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie