Oskarżenie po wypadku na Chyloni - potrącił wózek z dzieckiem w środku

Agata Grzegorczyk
Archiwum DB
Gdyńska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie wypadku drogowego na Chyloni, w którym bardzo ciężkich obrażeń doznał trzymiesięczny wówczas Oliwierek.

Do zdarzenia doszło 14 listopada ubiegłego roku na skrzyżowaniu ulic Chylońskiej i Starogardzkiej w Gdyni. Michał K., jadący ul. Chylońską, tuż przed przejściem dla pieszych gwałtownie zahamował i stracił panowanie nad samochodem. Auto zjechało w zatoczkę autobusową, a potem na chodnik i uderzyło w stojący tam wózek dziecięcy, w którym znajdował się chłopczyk.

Zobacz zdjęcia z wypadku

Wózek dosłownie rozpadł się na części, a dziecko, które wypadło na chodnik, doznało urazu czaszki i rozległych obrażeń wewnętrznych. Przez dwa tygodnie było w śpiączce. Dwa miesiące spędziło w szpitalach, najpierw opiekowali się nim lekarze w Redowie, potem w Pomorskim Centrum Traumatologii, przez ostatnie dwa tygodnie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Do dziś Oliwierek nie odzyskał pełni zdrowia, ale stan chłopca był tak ciężki, że lekarze i tak mówią, że młody organizm dokonał cudu, w ogóle utrzymując się przy życiu.

Jak ustaliła prokuratura, gwałtowny manewr kierowcy spowodowany był wtargnięciem psa na jezdnię tuż przed autem. Kierowca próbował ominąć zwierzę i stracił panowanie nad pojazdem.

- Prędkość, z jaką poruszał się kierujący, przekraczała jednak dozwoloną o 10 kilometrów na godzinę - informuje Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - W tym miejscu dozwolona prędkość wynosi 50 kilometrów na godzinę. Kierujący, niezależnie od tego, że przekroczył dozwoloną prędkość, to jednocześnie nie dostosował jej do panujących warunków atmosferycznych. Tego dnia było pochmurnie, a nawierzchnia jezdni była mokra.

Michałowi K. prokuratura zarzuca nieumyślne spowodowanie wypadku, w wyniku którego jedna osoba doznała ciężkich obrażeń. Grozi mu za to do 8 lat więzienia. Kierowca przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i chce dobrowolnie poddać się karze.

- Jej wysokość już została uzgodniona z prokuratorem, ale ostateczną decyzję podejmie tu sąd - tłumaczy Witold Niesiołowski, szef gdyńskiej Prokuratury Rejonowej.

Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała małe budowy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie