Miasto pobiera opłaty, choć miejsc postojowych nie dostosowało do przepisów

Marcin Lange
Tomasz Bołt
Znaczna część gdyńskiej strefy płatnego parkowania jest niewłaściwie oznakowana i pobór opłat za pozostawienie pojazdu w takim miejscu jest nielegalny - taką opinię wydały wydziały prawny i nadzoru oraz infrastruktury Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Tak też uważają niezależni prawnicy, z którymi rozmawialiśmy. Już wcześniej na problem uwagę zwracał Ryszard Stachurski, wojewoda pomorski.

Chodzi o oznakowanie poziome. Każde miejsce parkingowe w strefie płatnego parkowania powinno bowiem być jasno wydzielone, co reguluje rozporządzenie dotyczące nowych znaków drogowych umieszczanych na drogach, które weszło w życie w połowie lutego 2014 roku.

Miasto jednak obstaje przy swoim, twierdząc, iż SPP od 2009 roku jest dostosowana do ówcześnie obowiązujących przepisów. A rozporządzenie, które obowiązuje od lutego ubiegłego roku, Gdyni nie dotyczy. Dotyczy bowiem tylko nowych projektów. Z taką interpretacją nie zgadza się między innymi prawnik, mecenas Roman Olszewski. - Artykuł 13b 1 ustawy Ustawa o drogach publicznych wskazuje, iż opłaty za postój w strefie płatnego parkowania pobierane są wówczas, gdy miejsce zostało wyznaczone.

Te muszą być wyznaczone za pomocą znaków poziomych i pionowych. Jeśli nie są, pobór opłat za postój jest prawnie nieuzasadniony - tłumaczy mecenas Roman Olszewski. - Przepisy ruchu drogowego mają to do siebie, że trzeba je dostosować do istniejących okoliczności faktycznych. Zresztą podam prosty przykład. Gdy wprowadzono ograniczenie prędkości na terenie zabudowanym, dotyczyło ono wszystkich ulic, a nie tylko tych, które zostaną dopiero wybudowane - tłumaczy mec. Olszewski.

Po naszych wcześniejszych publikacjach, w których po raz pierwszy przedstawiliśmy kontrowersje i opinie prawne w sprawie gdyńskiej strefy płatnego parkowania, otrzymaliśmy mnóstwo sygnałów od oburzonych kierowców.
Ci nie kryją poirytowania, że miasto domaga się opłat za postój, a miejsc nie potrafi dostosować do obowiązujących przepisów.

- Kilka miesięcy temu dostałem mandat za nieuiszczenie mandatu. Znalazłem potwierdzenie zapłaty i nie odpuszczę - będę domagał się zwrotu pieniędzy. W imię zasad - mówi poirytowany pan Tomasz, Czytelnik ,,Dziennika Bałtyckiego", a w podobnym tonie wypowiadają się inni kierowcy.

Co znamienne, od czasu gdy zaczęliśmy nagłaśniać problem, kontrolerzy strefy płatnego parkowania przestali się pojawiać w miejscach źle oznakowanych - między innymi w bocznych do ul. Świętojańskiej ulicach, czy np. na ul. Batorego. Jeden z naszych reporterów zrobił prosty eksperyment: przez kilka dni zostawiał tam samochód, nie uiszczając opłaty, jednak żadnego mandatu nie dostał.

Parkometry jednak nadal w Gdyni funkcjonują i nieświadomi niczego kierowcy opłaty nadal uiszczają.

Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie