reklama

Konflikt między urzędnikami a fundacją z Chyloni odbija się na mieszkańcach

Łukasz Kamasz
Łukasz Kamasz
Zaktualizowano 
Działająca na rewitalizowanym obszarze Chyloni Fundacja Zmian Społecznych “Kreatywni”, będzie musiała zamknąć projekt Centrum Aktywnego Mieszkańca. Prezes “Kreatywnych” zarzuca władzom miasta brak chęci dialogu.

Według Aleksandry Mróz-Wykusz fundacja stała się dla Gdyni niewygodnym partnerem. Podkreśla ona, że zamiast wspierać istniejące inicjatywy, Ratusz wymyśla własne, kompletnie niepasujące do specyfiki lokalnej społeczności w Chyloni.

- Po dziesięciu latach pracy i tworzenia wyjątkowego miejsca nagle włączają się pieniądze unijne i wszystkie ustalenia przestają mieć znaczenie - mówi Aleksandra Mróz-Wykusz. - Przez to, że przestałam sympatyzować z grupą rządzącą, słyszymy „do widzenia”.

Aleksandra Mróz-Wykusz dawniej była kandydatką na radną miasta z listy Samorządności prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka. Dziś włodarzom nie jest z nią po drodze. Natomiast mieszkańcy Chyloni, słysząc ostatnie doniesienia, zebrali już pół tysiąca podpisów przeciwko likwidacji centrum. Przekazali miastu prośbę o interwencję. Jednak jak zaznaczają, nie doczekali się odzewu. Miejsce, nagrodzone w przeszłości m.in. przez ówczesnego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego, czy pierwszą damę, od nowego roku skończy więc prawdopodobnie swoją działalność.

- Mamy tu ludzi, którzy działają i pracują na rzecz dzielnicy. Każda roślina należy do jakiegoś sąsiada. Na nasze pikniki przychodzi po trzysta osób. Znika z mapy ważne miejsce dla ludzi. Czuję się bezradna. Nagle to wszystko się kończy, dlatego, że politycznie się komuś coś nie podoba. Samorządność traktuje mnie jako zagrożenie wyborcze, ale ja nie zamierzam startować w żadnych wyborach - mówi Aleksandra Mróz-Wykusz.

Przedstawiciele władz Gdyni odnosząc się do tych zarzutów, informują, że przez wiele lat fundacja otrzymywała z budżetu miasta ponad pół miliona złotych rocznie. Rok temu w związku z otwarciem Przystani Opata Hackiego 33 jej przedstawiciele zostali zaproszeni do przeniesienia swojej działalności do tego obiektu.

- Finansowanie dwóch placówek o bardzo zbliżonym charakterze, znajdujących się obok siebie, byłoby z perspektywy miasta i wydatkowania środków publicznych nieracjonalne - zaznacza Michał Guć, wiceprezydent Gdyni.

- Pierwotnie przenosiny miały nastąpić w ciągu kilku miesięcy. Jednak na prośbę pani prezes, która wskazała, że mieszkańcy potrzebują czasu na oswojenie się z nowym miejscem, czas ten przedłużono o rok, przyznając fundacji dodatkowe 160 tysięcy złotych na prowadzenie w tym czasie działań w dotychczasowej formule i miejscu.

Wiceprezydent Gdyni stwierdza, że przyszłość działań Centrum Aktywnego Mieszkańca, jak i Fundacji jest ściśle związana z sytuacją, w jakiej obecnie znajduje się organizacja. Kontrola przeprowadzona przez miasto wykazała nieprawidłowości i naruszenia m.in. przepisów kodeksu pracy, ustawy o rachunkowości, ustawy o finansach publicznych.

Problemem według Michała Gucia jest również realizacja projektu dofinansowanego ze środków Unii Europejskiej „Rozwój usług społecznych w Gdyni”.

- Niestety, w niektórych przypadkach nieprawidłowości były tak poważne, że zarząd fundacji nie był już w stanie ich skorygować - mówi Michał Guć. - W ramach projektu fundacja otrzymała ponad 250 tys. złotych dofinansowania. Jednak fundacja jako jedyny partner przez okres 2,5 roku nie zrealizowała żadnych wymaganych umową projektową wskaźników.

Aleksandra Mróz-Wykusz przyznaje, że błędy były, jednak niewspółmierne do konsekwencji, jakie miasto nakłada na fundację. Dlatego jej zespół nie zamierza składać broni i środków na dalszą działalność szukać będzie m.in. u prywatnych sponsorów.

- Błędy były tego typu, że kupowaliśmy ser pleśniowy dla mieszkańców - mówi prezes fundacji. - Inaczej moglibyśmy też według miasta rozliczać ewidencję paliwa. To małe pomyłki, ale absolutnie nie zgadzamy się, żeby przedstawiano nas jako kogoś, kto nie potrafi działać. Jak przynosiliśmy sławę miastu, to byliśmy super. Ale kiedy zaczęliśmy artykułować swoje zdanie, to przestaliśmy być wygodni. Jeżeli ktoś mi powie, że w Gdyni partycypacyjnie podejmuje się decyzje, to ja mówię “nie”. One zapadają w wąskim gronie i nikt nie ma do nich dostępu. Fundusze są politycznie sterowane. Zapłacimy za to cenę za kilka lat, gdy nie będziemy mieć ludzi zaangażowanych obywatelsko.

Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski, kiedyś jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Wojciecha Szczurka podkreśla, że o zakończeniu współpracy miasta i fundacji bez wątpienia zadecydował negatywny stosunek rządzących Gdynią do Aleksandry Mróz-Wykusz.

- Po okresie dużego wspierania, szanowania dorobku i wyrażania się z uznaniem o jej pracy i efektach działań, nastał czas wyraźnego konfliktu i dyskredytowania tego, co Aleksandra Mróz-Wykusz zrobiła na terenie Zamenhofa i Opata Hackiego - mówi Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski. - Ona i jej organizacja wykonali ogromną pracę, skonsolidowali lokalną społeczność, uruchomili bardzo ważne i dobre procesy. Zaopiekowali się mieszkańcami i uczynili ich współodpowiedzialnymi za swój teren. Moim zdaniem to, że dla tej fundacji i Aleksandry Mróz-Wykusz nie ma obecnie miejsca w tym procesie jest ze szkodą dla mieszkańców, jest dużym błędem i odbywa się ze szkodą dla lokalnej społeczności. Cieszę się, że powstała Przystań. Martwię się, że z powodów negatywnych emocji i osobistej niechęci pozbywa się bardzo mądrej i zaangażowanej osoby, na co zresztą wskazują sami mieszkańcy. Niestety, w wielu sytuacjach ważniejsze od samej pracy jest to, kto ją miałby robić. Dzielenie oferentów na „zaprzyjaźnionych” i „podpadniętych” staje się od pewnego czasu znakiem rozpoznawczym działań w obszarach miękkich w Gdyni.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
SĄSIADKA OPATA HACKIEGO

Pani prezes nie Tylko nie jasno rozliczala pieniądze, ale i wykorzystywala pracowników którzy pracowali za pół darmo, naiwność biednych ludzi i dzieci przekrwowala na maszynkę do robienia pieniędzy. Cieszę się że to miejsce zniknie z mapy Gdyni. Ludzi zostaną ;) ♥️ więc niczego nie stracimy.

G
Gość

Mieszkam od 40 lat w Chyloni i jakoś nie odczuwam tego żeby istniała jakaś fundacja, a za 500 tyś rocznie to można by było dzieciom place zabaw zrobić. Zamiast piaskownicy to ławki dla pijaków.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3