Końcówka rundy rozbudziła nadzieje. Czy Arkę Gdynia stać na awans do PKO Ekstraklasy?

Tomasz Galiński
Tomasz Galiński
Przemysław Świderski
Udostępnij:
Efektowne zwycięstwo 6:0 ze Stomilem Olsztyn na zakończenie rundy jesiennej wlało nadzieję w serca kibiców Arki, że sezon 2021/22 wcale nie jest jeszcze stracony. Gdynianie pokazali, że drzemie w nich spory potencjał i nie jest niemożliwy atak na PKO Ekstraklasę na wiosnę.

Na początek szybki rzut oka na tabelę, żeby pewne rzeczy sobie zobrazować. Arka zimuje w Fortuna I lidze na siódmym miejscu. Bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy uzyskają dwie czołowe drużyny. Pierwsza jest Miedź Legnica, drugi Widzew Łódź, do którego gdynianie tracą dziesięć punktów. I właśnie z Widzewem zagra Arka w pierwszej wiosennej kolejce. To spotkanie może okazać się kluczowe dla układu tabeli oraz mentalnego nastawienia zespołu na resztę rozgrywek.

O bezpośrednim awansie nikt nawet głośno nie mówi, ale przecież całkiem realne są baraże, a w których zagrają zespoły z miejsc 3-6. Co prawda Arka jest obecnie nawet poza tą strefą, lecz trzecia Korona Kielce ma tylko o sześć punktów więcej, więc jest to kwestia dwóch meczów na wiosnę i sytuacja może się diametralnie zmienić. Inna sprawa, że drużyn walczących o te cztery miejsca jest zdecydowanie więcej. Po 29 punktów mają też Chrobry Głogów, ŁKS Łódź i Odra Opole. Żadnej z tych ekip nie można skreślać, zwłaszcza, że mowa o rozgrywkach pierwszoligowych, gdzie praktycznie co chwilę zdarzają się sensacje.

Co było największą bolączką Arki jesienią? Przede wszystkim gra na wyjazdach. Na dziesięć meczów w delegacji udało się wygrać zaledwie trzy, a siedem kończyło się porażką żółto-niebieskich. U siebie wyglądało to w miarę dobrze. Przytrafiło się parę wpadek, natomiast Arka straciła na własnym stadionie tylko pięć bramek (najmniej w lidze). Delegacje były jednak koszmarem, szczególnie te listopadowe, gdy żółto-niebiescy potknęli się trzy razy z rzędu - z Sandecją Nowy Sącz, Zagłębiem Sosnowiec i Chrobrym Głogów.

Niemniej, dobra postawa Arki w Fortuna Pucharze Polski i awans do ćwierćfinału tych rozgrywek, a także efektowna wygrana ze Stomilem Olsztyn na zakończenie jesieni sprawiają, że kwestia awansu wcale nie należy do fantastyki. Przede wszystkim - na ławce jest Ryszard Tarasiewicz, specjalista od awansów. W przeszłości już trzykrotnie wprowadzał drużyny do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.

Transfery? Spokojnie

Czy trener Ryszard Tarasiewicz może liczyć na wzmocnienia zimą? Może, natomiast nie należy spodziewać się szaleństw. W pierwszej kolejności do Arki mają trafiać zawodnicy młodzi, perspektywiczni, których klub będzie mógł wypromować i na nich zarobić. Oczywiście, jeśli nadarzy się okazja na sprowadzenie kogoś bardziej doświadczonego, to nikt w Gdyni nie machnie ręką, a przemyśli temat. Nie ma natomiast najmniejszych szans na transfery gotówkowe, więc kibice powinni raczej nastawić się na szukanie okazji i pozyskiwanie zawodników z tzw. kartą na ręku. Priorytetem dla trenera Tarasiewicza jest lewy obrońca. Do Gdyni najprawdopodobniej nie trafi Omran Haydary, który ma sporo ofert z Ekstraklasy.

Przypomnijmy, że przygotowania do rundy wiosennej Arka rozpocznie 12 stycznia. One mogą okazać się kluczowe. Jesienią w wielu meczach Arka wyglądała źle pod względem kondycyjnym. Jeśli uda się to poprawić, będzie to tylko z korzyścią dla zespołu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Materiał oryginalny: Końcówka rundy rozbudziła nadzieje. Czy Arkę Gdynia stać na awans do PKO Ekstraklasy? - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie