Kiedy różowi kosmici odwiedzili Gdynię. Relacje świadków z 1959 roku

Ksenia Pisera
Nagle niebo nad wzburzonym morzem w porcie w Gdyni rozświetlił błysk. Była szósta rano 21 stycznia 1959 roku. Pracownicy portu i marynarze ze statków przycumowanych w basenie Polskim mieli ujrzeć spadający do Bałtyku niezidentyfikowany obiekt latający.

Tę wizytę relacjonowali na łamach "Wieczoru Wybrzeża" dokładnie 54 lata temu. Do dziś nie wiadomo, czy to, co widzieli pracownicy portu, rzeczywiście pochodziło z kosmosu. Są jednak osoby, które utrzymują, że przybyszy z odległych galaktyk widzieli jeszcze w ubiegłym roku.

Z różnych relacji dziennikarze "Wieczoru Wybrzeża" w 1959 roku odtworzyli wydarzenia następująco: 21 stycznia o godz. 6.05 od północnego zachodu nadleciał nad miasto płaski, świecący się obiekt. Na kilkanaście sekund zawisł nad portem. Nagle lotem koszącym poszybował w dół i z hukiem i sykiem wpadł do wody.

Czytaj także: Gdynia: UFO spadło na teren miasta? Badania do dziś nie wyjaśniły tajemniczej katastrofy

- Wraz z pięcioma kolegami pracowałem w tym czasie w ładowni. Ten dźwięk przypominał raczej zgrzyt, powstały na skutek tarcia metali. "Coś" było długości około metra, raczej półkoliste niż okrągłe, najpierw różowe, później coraz bardziej czerwieniejące. Woda wytrysła na wysokość 1,5 metra - opowiadał dźwigowy Władysław Kuczyński.
Świadków tego zdarzenia było niewielu. Do dziś wielu z nich zmarło. Jak wynika z relacji innego ze świadków, z gdyńskiego basenu portowego jednak coś wyciągnięto.

- Był to walcowaty pojemnik jakby z folii szklanej, wypełniony rdzawą cieczą o wiele cięższą od wody. Nasze laboratorium bardzo się bało sprawdzić ten pojemnik. Po wojnie dno morza usiane było różnymi świństwami. Podejrzewano, że to może być iperyt albo fosgen. Problem został rozwiązany w bardzo prosty sposób: natychmiast pojawił się pracownik Urzędu Bezpieczeństwa, który zabrał znalezisko. I tyle je widzieliśmy - wspominał inż. Alojzy Data z gdyńskiego portu.

Istnieje również inna teoria wydarzeń ze stycznia 1959 roku nad Gdynią. Niektórzy badacze twierdzą, że to, co spadło do basenu portowego, to szczątki amerykańskiego satelity szpiegowskiego SCORE, który miał nadawać na cały świat orędzie świąteczne nagrane przez prezydenta USA Dwighta Eisenhowera. Podobno satelita został zniszczony właśnie 21 stycznia, a amerykańską technologią kosmiczną zainteresowali się Rosjanie. Tak tłumaczono wizytę pracownika Urzędu Bezpieczeństwa.

W czasie gdy szerzyły się takie plotki, 29 stycznia 1959 roku z inicjatywy ,,Wieczoru Wybrzeża" podjęto poszukiwania na dnie portowego basenu wraka lub szczątków kosmicznego pojazdu. Następnego dnia - w piątek w ,,Dzienniku Bałtyckim" (nr 25/1959) pojawił się nieduży artykuł pod sceptycznym nagłówkiem ,,Szukali spodka, a znaleźli... figę".

Są jednak osoby, które dziś bronią tezy o wizycie przybyszów z kosmosu w Gdyni. Mało tego - utrzymują, że niezidentyfikowane różowe obiekty latające można było zobaczyć nad Gdynią w poprzednich latach. Dokładnie nad górą św. Mikołaja w Chyloni, którą nazywają świętą.

- Pomiędzy dwoma wieżowcami w głębi zobaczyłam "coś" różowego na tle ciemnego nieba, co sprawiało niezwykłe wrażenie - pisze Zofia Piepiórka, radiestetka z Koła Miłośników Kamiennych Kręgów z Kościerzyny, w książce "Święta tajemnica Gdyni", wydanej w 2011 roku. - Miało kształt grubego pierścienia o konsystencji różowej chmurki, jak wielki dymek z papierosa. Trudno określić średnicę, ale biorąc pod uwagę odległości pomiędzy wieżowcami, ich wysokość itd., myślę, że miał co najmniej 30 metrów średnicy. Wiedziałam, że to jest UFO! Po chwili zobaczyłam, jak z obiektu wyleciał biały promień światła jak z latarki, w to miejsce, gdzie stałam. Patrzyli na to również inni przypadkowi przechodnie, którzy stali w pobliżu. Komentowaliśmy to, zastanawiając się, co to ma znaczyć. Patrzyliśmy się na różowe UFO kilka minut, ale nic się nie działo. Zamierzałam odejść, gdy różowy obiekt nagle zaczął zmieniać kolory, z różowego na zielony, a powyżej lub ze środka widoczna była czerwona poświata. Później na obwodzie pierścienia pojawiła się gama różnych kolorowych świateł jak w tęczy - zielony, czerwony, różowy, indygo. Obiekt zaczął się szybko wznosić w górę w kierunku północnego zachodu i nagle znikł.

Od października zmiany przy wjeździe do Wielkiej Brytanii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie