Kandydat na prezydenta Gdyni wierzy w mądrość wyborców. Wywiad z Marcinem Horałą

Szymon Szadurski
Marcin Horała, kandydat na prezydenta Gdyni
Marcin Horała, kandydat na prezydenta Gdyni Bartek Syta/Polskapress

Wojciech Szczurek musi odejść?

Ta decyzja należy do wyborców. Natomiast jeżeli spojrzymy na ostatnie lata, powiedzmy dwie kadencje , to Gdynia zaczyna wyraźnie dryfować. Przykładowo w zeszłym roku w kategorii wydatków inwestycyjnych na mieszkańca byliśmy na 38 miejscu w Polsce , a pod względem wielkości Gdynia jest 12. Od wielu lat spada liczba mieszkańców. Trudno się dziwić, jeżeli patrząc z perspektywy codziennego życia mieszkańca wiele podstawowych potrzeb pozostaje niezmiennie od lat słabo zaspokojonych. Są to mieszkania, infrastruktura w dzielnicach, sprawy społeczne, jak żłobki i przedszkola. Nikt nie mówi, że jest jakoś tragicznie. Gdynia jest świetnym miastem i dobrym miejscem do życia. Ale władza po 20 latach wyraźnie osiadła na laurach. Dlatego kampanię zacząłem od cytatu z Asnyka: „Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe, a nie w uwiędłych laurów liść z uporem stroić głowę”.

Skoro to Pana zdaniem coraz gorszy gospodarz miasta, z czego wynika ciągle wysokie poparcie dla tego polityka, wskazujące, że wygra wybory w pierwszej turze?

Jeżeli spojrzymy na dynamikę sondaży względem ostatniego wyniku wyborów, to Wojciech Szczurek stracił mniej więcej 25% poparcia, a ja zyskałem około 12%. To obiektywnie rzecz biorąc jest ogromne przewartościowanie i co najmniej żółta kartka dla władzy od mieszkańców. Jeżeli trend się utrzyma, druga tura jest w zasięgu ręki, a w niej wszystko jest możliwe. Natomiast to, że pomimo ogromnego spadku poparcie dla gdyńskiej władzy jest nadal dość wysokie, to wynik splotu kilku czynników. Gdynia jest pięknym miastem, mamy morze, lasy, prężną gospodarkę. Jest miastem w sam raz na ludzką skalę , ani za dużym, ani za małym. Słowem w Gdyni się wielu dobrze żyje, co niektórzy automatycznie przekładają na ocenę władz miasta. Po drugie potęga aparatu urzędu miasta jest ogromna, możliwości budowania wizerunku prezydenta przez budżet na promocję i imprezy. Po trzecie wielu wyborców niestety łapie się na prosty zabieg socjotechniczny. Pan prezydent swoją lokalną partię władzy nazwał nie-partią, a że ludzie partii nie lubią, więc chętnie taką nie-partię popierają. Mógłbym tak wymienić kilkanaście przyczyn, ale wtedy z wywiadu zrobiłoby się seminarium politologiczne...

Na czym opiera Pan nadzieję, że uda się doprowadzić do drugiej tury?

Na mądrości wyborców. Niewątpliwie Samorządność prowadzi najsilniejszą kampanię, ma kilkadziesiąt płacht reklamowych wielkości całego domu, ma najwięcej obietnic wyborczych i wsparcie różnych instytucji, ostatnio nawet straży miejskiej, walczącej z kampanią konkurencji. Na koniec jednak pozostaje analiza i decyzja w głowie wyborcy. Liczę, że wyborcy zadadzą sobie kilka prostych pytań. Przykładowo: na ile wiarygodna jest obietnica transportu szynowego do dzielnic północnych w ustach władz, która rządząc niepodzielnie od 20 lat nic w tej sprawie nie zrobiła? Na ile wiarygodna jest obietnica budowy mieszkań komunalnych z ust kogoś, kto przez ostatnie osiem lat wybudował ich dokładnie zero? Teraz można spotkać prezydenta na ulicy rozdającego ulotki, ale przez ostatnie cztery lata nie odbyło się żadne spotkanie otwarte z mieszkańcami. Czy jest choć jeden realny, konkretny problem, dotykający gdynian w codziennym życiu, który został w ostatnich latach przez władze Gdyni rozwiązany? Chyba, że za taki problem uznamy brak kolejki na Kamienną Górę...

Co może dać Gdyni Marcin Horała, czego nie zapewni Wojciech Szczurek i inni kandydaci?

Najważniejsze są dwie sprawy. Po pierwsze nowy impuls rozwojowy dla Gdyni. Różne inwestycje rozpoczęte i planowane przez budżet państwa i rządowe instytucje w Gdyni i okolicach składają się na program wartości 8-10 miliardów złotych. To rozbudowa połączeń kolejowych do Bydgoszczy i Słupska, Trasa Kaszubska i Via Maris z Drogą Czerwoną, czy też budowa portu zewnętrznego. Zainwestowanie takich pieniędzy z budżetu miasta zajęłoby 50-60 lat. A więc w kilka lat możemy zrobić skok na miarę półwiecza. Tylko potrzebna jest lokalna władza, która będzie chciała i umiała z tych szans w pełni skorzystać. A jak jest teraz spójrzmy na jeden przykład: Droga Czerwona, czyli wyprowadzenie ciężkiego transportu z portu i odkorkowanie estakady Kwiatkowskiego. Absolutnie kluczowa sprawa dla miasta. Tymczasem władze z jednej strony podpisują listy intencyjne, czy składają deklaracje, z drugiej zaś brakuje przysłowiowego „położenia pieniędzy na stół”. Wiceprezydent Stępa mówi publicznie, że ta inwestycja w sumie nie jest taka ważna, a po liście z urzędu miasta jest skreślona z listy projektów priorytetowych unijnego korytarza transportowego i z największym wysiłkiem musimy ją przywracać. Ale rozwój nigdy nie powinien być celem samym w sobie. Ów impuls rozwojowy trzeba przełożyć na rozwiązywanie konkretnych, codziennych potrzeb gdynian. A więc nie pokazy lotnicze, szkoła filmowa dla kilkunastu osób, czy wspomniana już kolejka na Kamienną Górę, tylko drogi i chodniki w dzielnicach, oświetlenie i kanalizacja, przedszkola i żłobki, mieszkania komunalne i tereny zielone. Cała moja historia radnego miasta, a wcześniej dzielnicy, 12 lat pracy w gdyńskim samorządzie pokazuje, że te kwestie były zawsze dla mnie najważniejsze.

Jaki ma Pan pomysł, aby, rozwiązać najpoważniejsze problemy w mieście, czyli zlikwidować korki i powstrzymać wyludnianie się Gdyni?

Najbardziej odcięte korkami są dzielnice północne. Zaproponowałem tu konkretny plan, składający się z kilku elementów, między innymi przywrócenie transportu szynowego oraz szerszy zakres rozbudowy ulic Kwiatkowskiego i Dąbka na odcinku od końca estakady do galerii Szperk. Teraz jest tam wąskie gardło, od którego często zaczyna się korek sięgający potem estakady, Janka Wiśniewskiego i Morskiej. Absolutnie kluczowa jest realizacja Via Maris, wcześniej nazywanej OPAT, z Drogą Czerwoną do portu. Poprzedni rząd odmawiał nawet uznania potrzeby takiej drogi. Teraz sytuacja się zmieniła, jest dobra wola po stronie rządu a także konkretne działania. W tym roku kilka milionów dla oddziału GDDKiA na opracowanie koncepcji przebiegu. Jeżeli do tego dojdzie pełne zaangażowanie miasta, możemy szybko ruszyć z miejsca z tą inwestycją. Jest też kilka inwestycji oczekujących na wykonanie w innych dzielnicach, np. tunel pod torami na Puckiej w Chyloni, czy też dokończenie przejazdu przez Witomino do obwodnicy Trójmiasta, najlepiej w formie obwodnicy Witomina. Niestety decyzje podejmowane przez obecną władzę przed końcem kadencji mogą na zasadzie faktów dokonanych wykluczyć ten wariant.. To również kwestia organizacji remontów. Teraz Gdynia jest rozkopana, bo z przyczyn politycznych skumulowano połowę środków inwestycyjnych z całej kadencji w jednym roku wyborczym. Remonty powinny być równomiernie rozłożone na wszystkie lata, a w kluczowych miejscach jak np. ulica Morska, odbywać się co najmniej na dwie zmiany siedem dni w tygodniu. Teraz nawet dość wczesnym popołudniem kierowcy stoją w korku przy placu budowy, na którym nic się nie dzieje. Trzeba też zachęcać gdynian do korzystania z komunikacji miejskiej. Na przykład przez poszerzenie uprawnień do darmowych przejazdów na wszystkich emerytów. Przedstawiłem też innowacyjny projekt dwóch nowych darmowych linii elektrobusowych w Śródmieściu. Co do wyludniania to kluczowa tu jest polityka mieszkaniowa. Obecnie często jedyną ofertą dla młodych ludzi jest zadłużyć się na całe życie w banku, żeby nabić zysk deweloperowi. Z całego rynku mieszkaniowego zostaje tylko jeden, najdroższy segment i wielu gdynian wyprowadza się np. do Rumi, czy Wejherowa , gdzie mieszkania są dużo tańsze. Miasto musi ponownie zacząć realizować swój ustawowy obowiązek budowy mieszkań komunalnych, bo przez ostatnie osiem lat wybudowano ich dokładnie zero. Na najbliższe lata w budżecie państwa przewidziano 6 miliardów złotych na wsparcie budowy mieszkań przez samorządy, tylko trzeba po te środki sięgnąć. Nie da się dofinansować budowy mieszkań, jeżeli w ogóle nie są budowane. Po drugie trzeba maksymalnie wykorzystać rządowy program Mieszkanie+. Buduje on ofertę dla osób średnio zamożnych, które są „za bogate” na mieszkania komunalne i socjalne, ale „za biedne” na komercyjny kredyt. Pierwsze mieszkania w tym programie będą niedługo oddawane do użytku, ale może być ich dużo więcej. Moje konkretne zobowiązanie na najbliższą kadencję to minimum 300 nowych mieszkań komunalnych i minimum 1000 mieszkań w ramach Mieszkanie+.

Krytykując prezydenta Gdyni, powiedział Pan, że miastem współrządzą deweloperzy i właściciele dużych sieci handlowych. Co widzi Pan złego w fakcie, że powstają nowe osiedla, czy całe dzielnice, jak w Gdyni Zachód, a mieszkańcy mają możliwość zakupu tanich produktów spożywczych? 

Odpowiadając na tak sformułowane pytanie: nie widzę nic złego. To nie jest tak, że brak dyktatu deweloperów i sieci handlowych oznacza od razu wyburzanie sklepów, czy też całych dzielnic. Nie popadajmy w absurd. Chodzi o zrównoważony rozwój, o to, by pamiętać też o potrzebach mieszkańców i interesie miasta, a nie wyłącznie jednostronnie dbać o wspomniane grupy interesu. W Gdyni takiej równowagi w polityce władz brakuje. Jak trzeba na siłę zbudować dyskont w środku osiedla mieszkaniowego, to się akceptuję fikcję, w której jest to obiekt mieszkalny z funkcją handlową. Tak, mamy w Gdyni chyba pierwszy na świecie przypadek mieszkalnego marketu. Mamy też dyskont w hali sportowej Startu Gdynia. Absolutnie nie chcę zakazu dla tego rodzaju sklepów, to jest uzupełnienie oferty dla mieszkańców. Ale nie muszą powstawać wszędzie i za wszelką cenę. Musi też być miejsce dla drobnych sklepów, prowadzonych przez gdynian. To oni są u siebie i powinni czuć, że ich władza im sprzyja, a nie międzynarodowym korporacjom. Poza tym korzyści podatkowe dla budżetu miasta, a więc dla nas wszystkich, z działalności gospodarczej, zarejestrowanej w Gdyni, są wielokrotnie większe. Podobnie z deweloperami. Niech powstają nowe osiedla. Ale może niekoniecznie trzeba zabudować każdy skrawek zieleni w Śródmieściu. A już na pewno tragicznym błędem jest, aby w mieście takim, jak Gdynia, zabierać tereny gospodarki morskiej, nabrzeża budowane takim wysiłkiem przez naszych przodków, po to żeby dać je pod zabudowę drogich apartamentów dla "warszawki". Z działalności portowej, czy stoczniowej mamy setki jak nie tysiące miejsc pracy oraz milionowe wpływy do budżetu miasta. Z luksusowych apartamentów po 10 tys. za metr kwadratowy i więcej dla miasta nie będzie nic, nawet nie będzie mieszkańców, bo zazwyczaj są to mieszkania weekendowe, inwestycyjne itp.

Z ilu mandatów w Radzie Miasta Gdyni zadowolone będzie PiS?  

Z tylu, żebyśmy mogli realizować spokojnie nasz program, czyli co najmniej piętnastu. Ale nie boję się też konieczności rozmowy i budowania koalicji wokół różnych spraw. Na pewno jeżeli od nas będzie to zależało, zadbamy, żeby każdy klub miał swoich przedstawicieli w prezydium rady i wśród szefów komisji. To dobry obyczaj, który przy całym natężeniu sporu politycznego jest honorowany w parlamencie. Tymczasem w radzie miasta, gdzie temperatura sporu powinna być niższa, do tej pory Samorządność brała wszystko, co do jednej funkcji, nie dopuszczając innych klubów do dyskusji. 

Jeden z liderów Samorządności, Michał Guć, oznajmił niedawno, że "gdyński poseł załatwił radnym z tego miasta synekury w spółkach Skarbu Państwa". Prezes PiS Jarosław Kaczyński mówi tymczasem, że radni PiS nie idą do polityki dla pieniędzy. Kto ma rację?  

Proszę mnie zwolnić z dyskusji na poziomie Pana wiceprezydenta Gucia. Docenić mogę tylko ostrożność procesową. Formułuje swoje insynuacje na tyle ogólnie, że nie daje podstawy do pozwu. Nie będę też krytykował tego, że atrakcyjne stanowiska w zarządach spółek komunalnych, czy też innych miejskich instytucjach są obsadzane politykami Samorządności lub ich znajomymi. To normalne, że rządzący miastem dobiera sobie ekipę ludzi, do których ma zaufanie. Rozmawiać warto o efektach zarządzania miastem i planach programowych na przyszłość.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anonim
Anonim tro ty Horała
m
mirekcalibra
Kundle z pisiu nie będą nam za smierdzać Gdyni nie dajcie sie zwieść
Gdynia bez takiego smrodu
N
Nowy
Pieprzycie głupoty jak w całej Polsce.
A
Anonim
maja a gps to jakiś problem dla złodzieja? żaden.
tak samo jest z przestrzeganiem umów. podwykonawca ma otaczać się armią prawników z góry zakładając, że urząd miasta go oskubie? to jest państwo prawa?
g
gosc
Marcin dasz rade
A
Anonim
czyli jak wygra Horała to będzie kasa z budżetu państwa, a jak ktoś inny to już nie. super motywacja.
m
maja
pani pyta Jasia z pisu
-dlaczego ukradłeś kredkę
Jaś odpowiada
-prosze Pani a Asia z PO ukradła cały komplet kredek... z tej Asi to złodziejka
nic o sobie - najlepsza obrona to atak na przeciwnika
m
maja
do Anonim
jak mi rower ukradną tzn, że źle pilnowałam i tyle z resztą w ramie man gps, więc go odnajdą, a głupek złodziej nawet o tym nie pomyśli.
B
Bidoof
A Chylonia w szczególności
C
Chimchar
Gdynia wstydzi się za Horałę
A
Anonim
Do maja... a ja ci rower ukradną to też mówisz, że masz za słabe zapięcie?
A
Anonim
To policzmy ile stanowisk obstawia Szczurek swoimi kolegami. Myślę, że niektórym szczęki by opadły jak to wygląda w Gdyni. Pewnie niektórzy urzędnicy już mają nagraną pracę u deweloperów gdyby w wyborach poszło coś nie tak. Pełne poparcie dla Horały. Dosyć tego niszczenia i zastoju w Gdyni
m
maja
Do zawiedziony... widocznie mieliście słabe umowy z miastem, skoro nie możecie wyegzekwować zapłaty...
co do zakończenia artykułu... Pan Horała nie odniósł się bezpośrednio do zapytania... typowe dla PiSu, kiedy zarzuca się im np. niegospodarność, albo jak w tym przypadku załatwianie stanowisk w radach nadzorczych - zaraz jest odnośnik i porównanie, że przeciwnik też był niegospodarny, ale bardziej, że też zasiadali w radach ale na większą skalę, że kradli, ale więcej itd. Horała... nie dla mnie.
Z
Zawiedziony wyborca Samorz
Niestety ale masto nie rozlicza się ze swoich zobowiązań finansowych są zaległości wobec podmiotów które za swoje środki wykonywały zadania dla miasta -zapłaciły swoim pracownikom pensje i zakupiły materiały a kasy z miasta ni grosza.Czyżby zabrakło juz kasy w budzecie bo, poszła na openera i inne badziewy promocyjne etc? Długi swoje należy spłacać .Pan Poseł ma rację nie jestem zwolennikiem Pisiorów i zawsze głosowałam na Samorządność i Szczurka ale teraz miarka sie przebrała dlatego P.Horała i jego lista maja nasze głosy.
Dodaj ogłoszenie