Historia rodziny Stankiewiczów z Gdyni

Barbara SzczepułaZaktualizowano 
Burzliwą historię rodziny Stankiewiczów, właścicieli gdyńskiej kamienicy przy Świętojańskiej, w 85 urodziny miasta opisuje Barbara Szczepuła

Rozmawiamy o prezydencie Mościckim. Latem 1938 roku widywano go na podwórzu tej właśnie kamienicy. Przyjeżdżał z Juraty, adiutant zostawał przy automobilu, a prezydent, wchodząc do bramy, rozdawał cukierki dzieciakom. Tak zapamiętał go mały Włodek Bąbel, synek właścicieli cukierni Ziemiańska, mieszczącej się na parterze. Podobno prezydent składał wizytę jakiejś damie, więc rozmowa zaczyna się dobrze, wątek romantyczny zawsze ubarwia opowiadanie.

Joanna Stankiewicz-Kiełbińska rozkłada dokumenty i zdjęcia, mogłaby właściwie stworzyć małe muzeum, krok po kroku przedstawiające historię kamienicy, która należała do jej ojca, mecenasa Leona Stankiewicza. Pięć pokoi w amfiladzie, wszystko jak przed wojną, po latach mieszkanie znowu odzyskało dawną świetność i blask, tu stół i kanapa w stylu Ludwika Filipa, tam secesyjna szafka, trzeba uważać, by nie potrącić meissenowskich bibelotów. Jedynym jednak meblem, który ocalał z czasów przedwojennych, jest klubowy fotel. Nawet szabrownicy omijali go z niesmakiem, bo na brązowej skórze, którą był obity, pyszniła się wielka kupa pozostawiona na pamiątkę przez któregoś z wyzwolicieli miasta. Dziś fotel ma nowe obicie i jest wspomnieniem tamtych lat, Joanna lubi, siedząc w nim, oddawać się lekturze. Teraz czyta książkę "Według ojca, według córki" Magdy i Jerzego Krzyżanowskich. Magda, wyjaśnia mi, że jest synową jej starszej siostry Mieci - jaki ten świat mały, prawda? Sprzed wojny Joanna tego domu właściwie nie pamięta, bo to była kamienica czynszowa, zaś rodzina żyła w Starogardzie, gdzie mieściła się kancelaria adwokacka ojca.

***

Młody prawnik Leon Stankiewicz przyjechał na Pomorze z Małopolski, zaraz gdy tylko Polska wybuchła, i osiedlił się właśnie w mieście na Kociewiu. Tam poznał Wandę, córkę Józefa Boka, bogatego importera win. Bok był wielkim polskim patriotą, nienawidził Prusaków i procesował się z nimi latami o pisownię nazwiska. Zaborca domagał się pisowni niemieckiej - Bock. Procesu pan Józef nie wygrał, ale po roku 1918 natychmiast tę literę "c" z nazwiska usunął. Przeżył też w tamtym czasie wielki dramat, bo jego ukochana jedynaczka zakochała się w niemieckim oficerze o imieniu Heinz.

- Jeśli wyjdziesz za mąż za Niemca, zastrzelę jego, a potem siebie. Wiesz, że nie żartuję - powiedział i Wanda posłusznie, choć z bólem serca, oddaliła konkurenta. Niebawem pojawił się następny kawaler, właśnie ten zdolny i pracowity adwokat, z dnia na dzień coraz bardziej zamożny. I, co dla Józefa Boka było najważniejsze, Polak. Wyszła za mąż, jak się kiedyś mówiło, z rozsądku i wydaje się, że nigdy o swoim Heinzu nie zapomniała. Kiedyś oglądała razem z córką "Stawkę większą niż życie" i nagle westchnęła ze wzruszeniem: Jaki ten Kloss przystojny. Zupełnie jak mój Heinz… Była już wtedy dobrze po siedemdziesiątce.
Małżeństwo mimo to żyło zgodnie, Leon był zakochany, Wanda urodziła mu dwóch synów i dwie córki. Pędziła dostatnie życie, miała kucharkę, pokojówkę i bonę do dzieci, należała do starogardzkiego high life'u. Leon Stankiewicz budował kamienicę za kamienicą, dwie postawił w Starogardzie, a jedną - tę właśnie, którą oglądamy - w Gdyni w roku 1931.

To był jeden z pierwszych domów przy Świętojańskiej. Bardzo szykowny. Mieszkania były drogie, zatem wynajmowali je ludzie majętni: lekarze, adwokaci, biznesmeni, Stefan de Walden, dowódca ORP Wicher, projektant kamienicy, inżynier architekt Wacław Prochaska.
Po latach na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej najmłodsza córka mecenasa, Janina, która będzie studiować ten fakultet, spotka się z profesorem Prochaską. Już w zupełnie innym świecie. Studentów uczono wtedy projektowania mieszkań w socrealistycznych blokach, w których na trzydziestu metrach trzeba było pomieścić rodzinę z dwojgiem dzieci i babcią. Może dlatego profesor Prochaska, który zwykł projektować domy w innym stylu, zajął się po wojnie architekturą przemysłową i morską?

***

Latem 1939 roku dzieci pojechały na wakacje do dziadków do Dynowa w Rzeszowskiem, a Wanda i Leon Stankiewiczowie do Truskawca, modnej wówczas miejscowości wypoczynkowej. Gdy udało im się wreszcie we wrześniu jakoś dotrzeć pod bombami do Starogardu, w ich domu mieszkali już Niemcy. Drzwi pani Stankiewiczowej otworzyła jej ulubiona pokojówka. Zrobiła głupią minę, bo miała na sobie sukienkę byłej chlebodawczyni.
Ruszyli z powrotem do Dynowa, gdzie zostawili dzieci i zostali tam do końca wojny. Tam Wanda urodziła Janusię, tę, która po latach zostanie architektem.

***

Janina i Maciej Ignaczewscy wrócili do Gdyni po wielu latach emigracji. Zajmują apartament na trzecim piętrze. Jadę go obejrzeć. Winda jest przedwojenna, jak ze starych filmów francuskich, podobna dowiozła na szafot kochanka Jeanne Moreau w obrazie wyreżyserowanym przez Louisa Malle'a. Styl mieszkania zupełnie inny niż u siostry, otwarte przestrzenie, nowoczesne meble przetkane od czasu do czasu eleganckim antykiem, współczesne malarstwo…
Musimy się teraz cofnąć do początku stycznia 1947 roku. Ledwie Leon Stankiewicz wrócił z rodziną z wojennej tułaczki, ledwie załatał dziurę, wybitą przez pocisk na pierwszym piętrze kamienicy, ledwie otworzył kancelarię, a dzieci zaczęły naukę, ledwie jakoś urządzili się na swoim, ubecy zrobili w mieszkaniu kocioł.
- Panowie, o co chodzi?

- To my jesteśmy od zadawania pytań!
Przetrząsają mieszkanie, wtedy jeszcze pięciopokojowe. W kocioł wpadają klienci kancelarii adwokackiej, która jest połączona z mieszkaniem, wkrótce brakuje krzeseł, więc niektórzy siedzą na podłodze, a to sąsiadka po coś przyszła, a to zjawił się ktoś ze znajomych, a to puka żona klienta: przepraszam, czy jest tu mój mąż, rano wyszedł do pana mecenasa…

- Panowie, mam małą córkę, muszę jej kupić coś do jedzenia - Wanda Stankiewiczowa wskazuje na Janusię. Usłużny ubek wyręcza ją i idzie do sklepu.
Mecenas siedzi zadumany. O czym myśli? Może o zebraniu Stronnictwa Narodowego, które odbyło się w tym właśnie mieszkaniu w październiku 1946 roku. P

polecane: FLESZ: Historyczny sukces Polki. Mamy Nagrodę Nobla!

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3