Gdynianie będą musieli szczepić swoje dzieci?

Szymon Zięba
Gdynianie będą musieli szczepić swoje dzieci?
Gdynianie będą musieli szczepić swoje dzieci? Archiwum Nasze Miasto
Taką sytuację chce osiągnąć wojewoda, ponieważ przybywa rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci.

Z Joanną Czachorowską, asystentem z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdyni rozmawia Szymon Zięba.

Z danych Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej wynika, że w Gdyni zarejestrowano ponad 600 niezaszczepionych dzieci. To niewątpliwy rekord i ponad dwukrotnie więcej przypadków niż w Gdańsku, gdzie żyje więcej mieszkańców.

Niestety rodziców, którzy nie chcą szczepić dzieci, w naszym mieście przybywa. I coraz głośniejsze są głosy wyrażające poglądy antyszczepionkowe. Co gorsza, to głosy dużo bardziej słyszalne niż poglądy osób, które cenią profilaktykę.

Gdzie upatruje Pani przyczyny tego zjawiska?

Młodzi rodzice poszukują informacji na temat zdrowia swoich dzieci w internecie. A w sieci każdy może opublikować swoją opinię i przemyślenia. Można tam spotkać artykuły naukowe i pseudonaukowe. Bardzo niebezpieczne jest to, że dla wielu osób zaciera się różnica między takimi publikacjami.

Słychać głosy, że w szczepionkach jest rtęć, że powodują autyzm, że prowadzą do groźnych powikłań.

Każdy z rodziców powinien mieć świadomość, że szczepionka uczy układ odpornościowy rozpoznawać bakterie i wirusy. Z chwilą, kiedy organizm dziecka zetknie się z patogenem, zaczynają wytwarzać się przeciwciała, które uniemożliwiają chorobę. Głównym składnikiem szczepionki jest fragment, a czasem cała cząstka bakterii lub wirusa, pozbawiona chorobotwórczości.

Ale to nie bakterii czy wirusów rodzice się obawiają, tylko dodatkowych składników szczepionek.

Tak, to na przykład adiuwanty, czyli substancje, które wzmacniają odporność. I taką substancją mogą być sole glinu...

…o których rodzice mówią, że są toksyczne.

To nieprawda! Ten składnik występuje np. w mieszankach mlecznych dla niemowląt (ok. 0,225 mg/l). Co więcej, sole glinu są obecne w pokarmie matki (ok. 0,04 mg/l).

A rtęć?

Właściwie to etylortęć. Czyli tiomesal. Ten składnik odpowiedzialny jest za bezpieczeństwo szczepionki. W skrócie - żeby nie doszło w niej np. do rozwoju pleśni czy bakterii. To niegroźny składnik. Poza tym, po pierwsze - 99 procent szczepionek pediatrycznych nie zawiera tej substancji. Po drugie, dziecko wraz z mlekiem matki spożywa 400 mikrogramów etylortęci. To dwukrotnie więcej niż w szczepionkach. Ale w świadomości niektórych osób tiomesal kojarzy się z toksyczną rtęcią z termometrów starego typu. To bzdura.

To, że szczepionka wywołuje autyzm to też mit?

To obalona naukowo teoria. W 1998 roku naukowiec, Andrew Wakefield wysnuł fałszywe twierdzenie, a właściwie to był twórcą teorii spiskowej, wedle której szczepienia mają wpływ na rozwój autyzmu u dzieci. Mimo że udowodniono, iż jest to nieprawda, plotki na ten temat krążą i dlatego rośnie liczba rodziców, którzy przestali szczepić dzieci przeciwko odrze, śwince i różyczce. Bo właśnie te szczepienia miały wpływać negatywnie na dzieci. W efekcie tylko w 2011 roku w Europie odnotowano 30 tysięcy zachorowań na odrę. A w następstwie powikłania: zapalenia puc, mózgu i najgorsze - doszło do ośmiu zgonów.

Od pracowników sanepidu słyszałem, że w Gdyni działają silne ruchy antyszczepionkowe. Słyszała Pani o tym?

Owszem, choć wydaje mi się, że nie tylko nasze miasto ma taki problem. Sądzę, że mamy kontrolę nad szczepieniami dzieci, o czym świadczą statystyki - wiemy, że jest problem i chcemy go rozwiązać. Niestety, ma Pan rację, są w Gdyni środowiska, które nam nie pomagają. Wiem o pewnej szkole rodzenia. Pani, która prowadzi tam zajęcia ma bardzo antyszczepionkowe poglądy. I jednocześnie duży wpływ na osoby, które ją odwiedzają.

Jakie narzędzia ma sanepid, by przywołać uchylających się od szczepienia dzieci opiekunów do porządku?

Zgodnie z prawem najpierw wzywamy takich rodziców do stawienia się na szczepienia. Jeżeli takie wezwanie nie podziała, bądź gdy opiekun nie przedstawi zaświadczenia od lekarza, że dziecko nie mogło być zaszczepione z powodu przeciwwskazań, wysyłamy upomnienie. Być może dlatego w ostatnim czasie wzmógł się ruch u pediatrów, rodzice u swoich dzieci diagnozują przeziębienie i inne drobne infekcje i w ten sposób odwlekają szczepienia. Jednak to wszystko, co możemy zrobić.

Niewiele...
Ale potem sprawę przekazujemy wojewodzie, który na nieodpowiedzialnych rodziców może nałożyć grzywny. Określa ją artykuł 121 Ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. W przypadku osób prawnych każdorazowo nałożona grzywna nie może przekroczyć 10 tys. zł. Kwota najniższa nie jest natomiast ustawowo ustalona. Decydując o wysokości grzywny organ egzekucyjny dokonuje indywidualnej oceny każdego przypadku. Grzywna nakładana wielokrotnie nie może łącznie przekroczyć kwoty 50 tys. zł.

Domyślam się, że wysyłanie wezwań i upomnień gdyński sanepid ma już za sobą.
Wraz z początkiem kwietnia szykujemy się do przekazania wojewodzie pierwszych kilkunastu zgłoszeń dotyczących przymuszenia rodziców do szczepienia dzieci.

Więcej na temat szczepionek w Gdyni czytaj w najnowszym wydaniu Kuriera Gdyńskiego z 31 marca 2015 roku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie