Fortuna 1. Liga. Arka Gdynia wygrała z Sandecją, ale nie awansowała bezpośrednio do ekstraklasy. W czwartek baraże z Chrobrym Głogów

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Przemysław Świderski
Udostępnij:
Fortuna 1. Liga. Arka Gdynia pokonała dziś u siebie 2:1 (1:0) Sandecję, jednak mimo zwycięstwa nie zdołała bezpośrednio awansować do ekstraklasy. W równolegle rozgrywanym meczu Widzew niestety uporał się z Podbeskidziem Bielsko-Biała, zachowując tym samym przewagę punktu w tabeli nad żółto-niebieskimi. Arkę Gdynia czeka więc teraz pierwszy mecz barażowy o awans, który podopieczni Ryszarda Tarasiewicza rozegrają w czwartek 26 maja o godz.20.45 z Chrobrym Głogów.

"Chcemy awansu, Areczko chcemy awansu!" - zaintonowali chóralnie wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego kibice żółto-niebieskich, zgromadzeni w liczbie aż ponad dziesięciu tysięcy na trybunach Stadionu Miejskiego w Gdyni. Początkowe minuty spotkania potwierdziły jednak przedmeczowe przypuszczenia, że Sandecja nie przyjechała na obiekt przy ul. Olimpijskiej 5, aby jedynie się bronić. Zespół z Nowego Sącza ciągle był w grze o baraże o awans do ekstraklasy. Podobnie więc, jak żółto-niebiescy potrzebował korzystnego wyniku.

To właśnie goście jako pierwsi zagrozili bramce strzeżonej przez Kacpra Krzepisza. W trzynastej minucie spotkania Łukasz Kosakiewicz przedarł się prawą flanką w pole karne i próbował zacentrować po ziemi. Tor lotu piłki zmienił Michał Marcjanik, jednak golkiper żółto-niebieskich zdołał skutecznie interweniować, łapiąc futbolówkę zmierzającą w stronę bramki.

Niestety już wcześniej na stadion przy ul. Olimpijskiej 5 napłynęły niepomyślne wieści z Łodzi. Widzew w piątej minucie spotkania z Podbeskidziem Bielsko-Biała objął prowadzenie za sprawą Bartłomieja Pawłowskiego. Taki rezultat oznaczał, że - o ile oczywiście się nie zmieni - bez względu na wynik w Gdyni to łodzianie zachowają drugie miejsce w tabeli i awansują bezpośrednio do ekstraklasy.

Żółto-niebiescy nie zrazili się jednak tym faktem i dążyli do objęcia prowadzenia. W 16 minucie spotkania po dośrodkowaniu Christiana Alemana z rzutu rożnego groźnie uderzał głową Karol Czubak. Jednak Dawid Pietrzkiewicz, golkiper Sandecji, sparował piłkę nad poprzeczką.

Napastnik Arki Gdynia kolejny raz zatrudnił Pietrzkiewicza dziesięć minut później. Arkowcy przejęli piłkę w środku pola, Czubak wbiegł z nią w pole karne na lewym skrzydle i sprytnym strzałem w tzw. krótki róg starał się umieścić ją w siatce. Także jednak z tą próbą bramkarz Sandecji poradził sobie bez większego wysiłku.

Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, gospodarze dosłownie w ostatniej akcji w tej części gry trafili w końcu do siatki, radując żółto-niebieskie trybuny. Po dośrodkowaniu Huberta Adamczyka i zgraniu piłki przez Martina Dobrotkę Michał Marcjanik z kilku metrów w ekwilibrystyczny sposób zapakował piłkę do siatki. Taki wynik powodował, że w przypadku, gdyby Podbeskidziu udało się tylko wyrównać w Łodzi, a gdynianie zdołają dowieźć prowadzenie do końca meczu, awansują bezpośrednio do ekstraklasy.

Co więcej, żółto-niebiescy od razu po zmianie stron mogli podwyższyć. Mateusz Stępień zagrał w pole karne, jednak nabiegający na piłkę Mateusz Żebrowski został przyblokowany.

Trwa głosowanie...

Który zawodnik Arki Gdynia był najlepszy na boisku w meczu z Sandecją?

Tymczasem po dwóch minutach od wznowienia spotkania w Łodzi Podbeskidzie wyrównało za sprawą Mathieu Scaleta, co spotkało się z wybuchem euforii wśród kibiców na stadionie w Gdyni. Doping natychmiast mocno się wzmógł. Niestety już po czterech minutach na stadionie Widzewa drugą bramkę dla łodzian zdobył Dominik Kun. Oznaczało to, że żółto-niebescy mimo prowadzenia znowu potrzebują pomocy Podbeskidzia.

W 57 minucie gry Arka mogła i powinna zdobyć drugiego gola. Najpierw jednak strzał Karola Czubaka został zablokowany przez Dawida Szufryna, a po chwili, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Pietrzkiewicz z najwyższym trudem obronił uderzenie głową Michała Marcjanika. Golkiper gości przy okazji doznał jednak kontuzji i pomocy udzielić musieli mu członkowie sztabu medycznego Sandecji.

Po godzinie gry kibice okrzykami i transparentem podziękowali Marcusowi da Silvie, autorowi rekordowej liczby 63 bramek w barwach Arki, który nosi się z zamiarem zakończenia pięknej kariery.

Tymczasem na boisku gra uspokoiła się. Żaden z zespołów przez dłuższy czas nie mógł wypracować sobie dogodnej sytuacji do zmiany rezultatu. Dopiero w 70 minucie spotkania przypomniał o sobie Hubert Adamczyk, oddając piękny strzał, który jednak zatrzymał się na poprzeczce.

Jednak w 82 minucie spotkania żółto-niebiescy w końcu pokonali drugi raz Dawida Pietrzkiewicza. Strzał głową Martina Dobrotki został zablokowany ręką w polu karnym przez Łukasza Zjawińskiego, a sędzia Tomasz Kwiatkowski wskazał na "wapno". Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Mateusz Żebrowski, który całkowicie zmylił strzałem po ziemi bramkarza Sandecji.

W 89 minucie gry do siatki po kontrze trafił jeszcze rezerwowy Mateusz Kuzimski, jednak arbiter tego gola nie uznał. Na domiar złego ukarał protestującego Djibrila Diawa drugą żółtą kartką, co oznaczało, iż zawodnik Arki Gdynia musi opuścić boisko.

Już w doliczonym czasie gry goście za sprawą Łukasza Zjawińskiego zdobyli honorowego gola z rzutu karnego, po tym, jak Martin Dobrotka sfaulował w szesnastce Elhadjiego Falla. Jednak gracze Sandecji mieli już zbyt mało czasu, aby odebrać żółto-niebieskim zwycięstwo. Niestety wynik w Łodzi już się nie zmienił, co oznacza, że podopieczni Ryszarda Tarasiewicza mogą szykować się już do batalii w barażach. Jeśli w najbliższy czwartek uporają się o godz. 20:45 u siebie z Chrobrym Głogów, to zmierzą się w decydującym meczu o awans do ekstraklasy 29 maja o godz. 20:45 także przy ul. Olimpijskiej 5 z lepszym zespołem z pary Korona Kielce - Odra Opole.

- Zrobiliśmy, co do nas należało - powiedział po meczu z Sandecją Ryszard Tarasiewicz, szkoleniowiec żółto-niebieskich. - Rozegraliśmy dobre spotkanie i wygraliśmy. Atmosfera na trybunach była wspaniała, a doping nie pierwszy już raz kapitalny.

Szkoleniowiec żółto-niebieskich dodał, że zespół z Gdyni już rozpoczyna przygotowania do batalii w barażach, a zarówno on, jak i zawodnicy nadal mocno wierzą w awans do ekstraklasy.

- Te dwa mecze, mam nadzieję, pozwolą nam osiągnąć cel, który wyznaczony był w momencie, gdy przyszedłem do klubu - mówi Ryszard Tarasiewicz.

Trener Arki pokusił się także na gorąco o podsumowanie dotychczasowych efektów swojej pracy w Gdyni.

- W dwudziestu meczach zdobyliśmy 41 punktów i strzeliliśmy 46 bramek - powiedział Ryszard Tarasiewicz. - Uważam, że jest to niezły wynik. Trzeba jednak jeszcze przez ten tydzień utrzymać koncentrację i z taką wiarą, jaką pokazaliśmy w dzisiejszym meczu, przystąpić do baraży, sprawić wiele radości kibicom i wszystkim, którzy wierzą w nasz sukces.

Arka Gdynia w tym sezonie dwukrotnie przegrała w ligowych starciach z Chrobrym Głogów, z którym przyjdzie jej trzeci raz zmierzyć się w czwartek. Michał Marcjanik, kapitan żółto-niebieskich, twierdzi jednak, że nie należy z tego faktu wyciągać zbyt daleko idących wniosków.

- Obecnie nasza gra wygląda już zupełnie inaczej - mówi Michał Marcjanik. - Jest dużo lepsza niż wówczas, gdy w poprzednich dwóch meczach mierzyliśmy się z Chrobrym. Zrobimy wszystko, aby w czwartek wygrać. Liczymy, że tak, jak dziś, pomogą nam w tym kibice i wspólnie będziemy cieszyć się ze zwycięstwa.

Arka Gdynia - Sandecja 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Michał Marcjanik (45 min.), 2:0 Mateusz Żebrowski (82 min. - karny), 2:1 Łukasz Zjawiński (90 min. - karny).
Żółte kartki: Diaw, Adamczyk, Czubak. Czerwona kartka: Diaw (za drugą żółtą).
Arka Gdynia: Krzepisz - Dobrotka, Marcjanik, Diaw - Stępień (68 Kobacki), Milewski, Bednarski, Aleman, Adamczyk (85 Kuzimski), Żebrowski - Czubak (90 Memić). Trener: Ryszard Tarasiewicz.
Sandecja: Pietrzkiewicz - Kosakiewicz, Szufryn, Osyra, Nawotka - Zych (39 Sovsić), Fall, Koffie, Walski (82 Kasprzak), Chmiel (82 Dikow) - Zjawiński. Trener: Dariusz Dudek.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 012.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie