Filip Dylewicz: Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki

Piotr WiśniewskiZaktualizowano 
archiwum DB
- Chcieliśmy pokazać, że w Trójmieście jest nie tylko jeden zespół klasowy – mówi Filip Dylewicz, kapitan Trefla Sopot. - Jest również drugi zespół, który może walczyć jak równy z równym z uczestnikiem Euroligi - dodaje.

W derbowym pojedynku sopocianie wysoko zawiesili poprzeczkę mistrzom Polski. Wszak gdynianie zwycięstwo zapewnili sobie w ostatniej akcji meczu. Trefl może mówić o pechu, ale także braku zimnej krwi w najważniejszych momentach. Wystarczyło tylko lepiej rozegrać dwie akcje. Po końcowym gwizdku wyraźnie zdenerwowany kapitan sopockiej drużyny szybko uciekł do szatni. - Byłem zdenerwowany tym, że przegraliśmy. A zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Mi osobiście bardzo zależało, aby tutaj wygrać - tłumaczy Filip Dylewicz.

Koszykarskie derby Trójmiasta dla Asseco Prokomu

Dla niego mecz z Asseco Prokomem był szczególny, nie tylko z racji derbów. Wszak w przeszłości grał przecież w barwach Prokomu. - Chcieliśmy pokazać, że w Trójmieście jest nie tylko jeden klasowy zespół. Jest również drugi zespół, który może walczyć jak równy z równym z uczestnikiem Euroligi. To była taka odruchowa reakcja. Później jednak wróciłem i podziękowałem kolegom z Asseco, a także kibicom - dodaje popularny „Dylu”.

- Pierwsza połowa w moim wykonaniu była bardzo dobra, druga już niestety słabsza. Zostałem skutecznie wyłączony z gry - opisuje Dylewicz. W pierwszej połowie kapitan Trefla zdobył 15 punktów, w drugiej z kolei 5. Po przerwie jego ofensywne zapędy skutecznie powstrzymywał Piotr Szczotka wespół z Adamem Hrycaniukiem.

Asseco Prokom Gdynia - Trefl Sopot okiem głównych aktorów widowiska

Podopiecznym Karlisa Muiznieksa z pewnością brakowało także punktów, niezwykle skutecznego w ostatnich meczach Adama Waczyńskiego. Waczyński nie był jednak w pełni formy, gdyż przed meczem dopadła go choroba. Na parkiecie nie mógł więc zaprezentować pełni swoich możliwości. - Adam Waczyński ostatnio chorował i nie był w pełni dyspozycji fizycznej. Szkoda, że przed tak ważnym spotkaniem dopadła go choroba. Na to jednak nic nie możemy poradzić. My swojej postawy nie musimy się wstydzić. Graliśmy jak równy z równym z obrońcą mistrzowskiego tytułu. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze swojej postawy - zauważa Filip Dylewicz.

Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył Ratko Varda. To na nim, a także Danielu Ewingu spoczywał ciężar gry Asseco Prokomu. - Varda to kluczowy zawodnik Asseco Prokomu. Udowodnił, że jest zawodnikiem europejskiego formatu. Mieliśmy spore problemy, aby go zatrzymać. To on ciągnął cały zespół do przodu. Jego dobra postawa nie była więc dla nas zaskoczenie. Inna sprawa, że nie udało się zneutralizować jego poczynania - martwił się kapitan Trefla Sopot. - Mecz ten traktowałem wyjątkowo. Dlatego jeszcze bardziej boli mnie porażka. Zdawaliśmy sobie sprawę, że czekają nas ciężkie zawody. Nie wiem czy nie wolałbym przegrać cały mecz 20 punktami niż 2 w jednej akcji.

- W naszej grze było kilka przestojów, kiedy mieliśmy problemy ze zdobywaniem punktów. Na szczęście mamy w zespole liderów, którzy w ważnym momentach potrafią wziąć na swoje barki odpowiedzialność za wynik meczu. Popełniliśmy wiele przewinień. Nie brakowało twardej gry, ale nie od dziś wiadomo, że derby rządzą się swoimi prawami. Najważniejsze jednak, że udało nam się wygrać - skomentował Adam Hrycaniuk, środkowy Asseco Prokomu.

Świetną trzecią kwartę miał Daniel Ewing, który w tym fragmencie gry rzucił 15 punktów! To on poderwał zespół, który ze stanu 32:40, doprowadził do wyniku 50:40. - To było dla nas ciężkie spotkanie. Ważne jednak, że po nienajlepszym początku sezonu, kiedy to przegraliśmy kilka meczów powróciliśmy do gry. Wcześniej szwankował obrona, a dziś dzięki niej odnieśliśmy zwycięstwo z Treflem - stwierdza Ewing. - W pierwszych dwóch kwartach nie graliśmy dobrze w ofensywie. Po przerwie z kolei zanotowaliśmy serię punktową, po której prowadziliśmy dziesięcioma „oczkami”, ale nie udało nam się tej przewagi utrzymać.

Zobacz sportowe podsumowanie weekendu

polecane: Pierwszy Polak połknął elektroniczną pigułkę

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3