Chylońska fundacja nie będzie prowadzić dłużej świetlicy dla dzieci. "To kara wymierzona w osoby, które nie zgadzają się z Samorządnością"

Łukasz Kamasz
Łukasz Kamasz
Miasto wypowiedziało umowę na prowadzenie Placówki Wsparcia Dziennego SPOT Klub Kreatywni w ramach sieci "Gdyńskich SPOT". To świetlica, w której codziennie od 13 do 20 swój wolny czas spędzało około 30 dzieci z Chyloni.

Przypomnijmy, że o podobnym przypadku informowaliśmy już wcześniej. Wtedy ta sama, działająca na rewitalizowanym obszarze Chyloni, Fundacja Zmian Społecznych “Kreatywni”, musiała zamknąć projekt Centrum Aktywnego Mieszkańca. Centrum Aktywnego Mieszkańca skupiało 100 stałych odbiorców, organizowało imprezy, w których uczestniczyło ok. 2000 mieszkańców Chyloni.

Kontrakt na prowadzenie świetlicy obowiązywał do 2022 roku, pracownicy fundacji nie spodziewali się tak przedwczesnego zakończenia współpracy. W budynku, przez cały rok, codziennie działała świetlica socjoterapeutyczna. Pracownicy wraz z wolontariuszami prowadzili zajęcia dla 30 dzieci oraz około 60 osób zaangażowanych w okoliczne aktywności. Prezes fundacji Aleksandra Mróz-Wykusz to była kandydatka do Rady Miasta Gdyni z listy Samorządności, obecnie należy do grona jej krytyków i uważa, że działania miasta mają na celu niszczenie osób, które nie zgadzają się z włodarzami Gdyni.

- To kara wymierzona we mnie, bo jestem niepokorna i mówię rzeczy, które nie podobają się Samorządności - uważa Aleksandra Mróz-Wykusz. - Gdyński samorząd likwiduje miejsce, które ma serce, ludzi i liderów oraz przede wszystkim uczestników. Jesteśmy merytorycznie przygotowani do tej pracy. To kolejny odgórny pomysł wąskiej grupy ludzi, która nie jest zanurzona w dzielnicy. Dopóki przytakujemy włodarzom miasta to wszystko jest w porządku. Problem zaczyna się, gdy mamy swoje pomysły oraz inną wizję, to zaczyna się nas odcinać.

Fundacja nie zgadza się z argumentami miasta

W ciągu ostatnich lat na realizowanie działań aktywizujących i integrujących mieszkańców osiedla Opata Hackiego – Zamenhofa Fundacja Zmian Społecznych „Kreatywni” otrzymała blisko trzy miliony złotych. Przedstawiciele gdyńskiego ratusza zaznaczają, że w ostatnich latach instytucje nadzorujące realizację zadań odkrywały nieprawidłowości w przekazywanych przez fundację rozliczeniach środków publicznych.

- Ponieważ mimo podejmowanych, także przeze mnie, prób pomocy w wyjściu z kryzysowej sytuacji, pojawiały się kolejne trudności, Gmina Miasta Gdyni zdecydowała o zaprzestaniu współpracy z fundacją w ramach kilku umów na realizację zadań publicznych, w tym na prowadzenie Placówki Wsparcia Dziennego „SPOT” - podkreśla Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji.

Według władz miasta z różnych tytułów na rzecz gminy Gdynia Fundacja Zmian Społecznych „Kreatywni” zobowiązana jest do zwrotu minimum 75 tys. zł.

- Minimum, gdyż kwota ta powiększana jest o odsetki od nieuregulowanych zaległości - mówi Michał Guć. - Fundacja łamała zapisy zawartej umowy, wydatkowała środki na działania, które nie miały uzasadnienia merytorycznego, nie wykazała żadnych efektów realizacji projektu. Co więcej, od 2016 roku fundacja nie ma prawidłowo wybranych władz – Rady i Zarządu Fundacji. Nie ma osób mogących działać w jej imieniu. To wszystko sprawiło, że jedynym racjonalnym rozwiązaniem było zaprzestanie współpracy miasta z organizacją.

Gdyńscy urzędnicy podkreślają, że kontrola Laboratorium Innowacji Społecznych wykazała, że fundacja permanentnie naruszała przepisy kodeksu pracy, ustawy o rachunkowości, ustawy o finansach publicznych. Dotyczyć miało to między innymi wydatkowania środków dotacji bez zawartych w sposób poprawny umów, zakupów paliwa do prywatnego samochodu bez odpowiedniego rozliczania, wypłacania nienależnych wynagrodzeń, rozliczania z dotacji zakupów spożywczych i konsumpcji w restauracjach.

Bardzo prawdopodobne, że cała sytuacja skończy się w sądzie. Fundacja kwestionuje praktycznie wszystkie zarzuty miasta, dodatkowo jej prawnik uznał, że wypowiedzenie umowy o realizację zadania publicznego jest nieskuteczne i według niego nie wywołuje skutków prawnych. Fundacja powołała również nowych członków zarządu. Prezes odrzuca również tezę, że fundacja jest dłużnikami miasta, według niej, m.in. wyjazd młodzieży do Barcelony, który “Kreatywni” zorganizowali za 20 tys. złotych został podważony przez Urząd Marszałkowski, ponieważ partner wiodący, czyli Laboratorium Innowacji Społecznych nie poinformowało Urzędu o tym, że taki wyjazd ma miejsce.

- Zarzuca nam się łamanie kodeksu pracy. Laboratorium Innowacji Społecznych, które nas kontrolowało rzeczywiście dopatrzyło się tego, że pracowaliśmy odrobinę więcej niż zakładała to umowa. Praca w fundacji nie polega na 8-godzinnym trybie pracy. Od 20 lat pracuję więcej niż 8 godzin dziennie. Używam swojego samochodu, żeby zrobić zakupy dla podopiecznych lub coś przewieźć dla fundacji. Ta praca jest nienormowana. Poświęcamy się, a podmioty nas kontrolujące stworzyły z tego argument przeciwko nam. Stwierdzili też, że używam samochodu prywatnego do celów służbowych. Jeżeli ktoś da mi służbowy samochód dla organizacji pozarządowej to będę go używać. Chętnie go przyjmę. Przez cały rok 2019 próbowaliśmy się skontaktować z Panem prezydentem Michałem Guciem. Wielokrotnie pisałam też maila z prośbą o spotkanie. Próbowałam ustalić termin spotkania, żeby wyjść z tych problemów. Żadnego spotkania nie było. Dostaję zapewnienia, a co innego dostajemy potem na piśmie. Mamy dużo takich gdyńskich historii, jest bicie marketingowej piany, a rzeczywistość jest zgoła inna. Jak w komedii Barei. To jest normalna dzielnica, tylko tutaj robi się wszystko na pokaz. Ona zasługuje na to, żeby ją traktować jak każdą inną.

Miasto: "Z żadną inną organizacją pozarządową nie mieliśmy takich problemów. Zamiast zmiany sposobu działania i porządków w dokumentacji, spotkaliśmy się ze słowną agresją i kłamliwymi publikacjami w sieci"

Jak zaznacza Michał Guć w pomoc fundacji zaangażowani byli pracownicy miejskich jednostek a nawet wiceprezydenci Gdyni z prezydentem na czele. Według niego seria kilkudziesięciu spotkań, podczas których miasto wskazywało na nieprawidłowości i proponowało rozwiązania okazała się nieskuteczna.

- W latach 2014–2019 Laboratorium Innowacji Społecznych współpracowało łącznie z 22 organizacjami pozarządowymi, na takich samych zasadach jak z Fundacją Zmian Społecznych „Kreatywni” - mówi Michał Guć. - Jednak w żadnym innym przypadku nie mamy do czynienia z takimi nieprawidłowościami, jak w Fundacji „Kreatywni”. Mimo dobrej woli i chęci dalszej współpracy ze strony gminy, prezeska fundacji nie podjęła żadnych działań naprawczych. Dla przykładu, zwrot około 50 000 zł do Urzędu Marszałkowskiego dotyczy nieprawidłowości, które wskazaliśmy ponad rok temu i ustaliliśmy, że zostaną skorygowane do lata 2019 roku. Jednak zamiast zmiany sposobu działania i porządków w dokumentacji, spotkaliśmy się ze słowną agresją i kłamliwymi publikacjami w sieci. W tej sytuacji podjąłem decyzję o przejściu na pisemną komunikację z fundacją. Jesteśmy jednak nadal gotowi pójść na rękę organizacji i rozłożyć spłatę nieprawidłowo wydatkowanych środków na raty.

Będą okupować lokal

Fundacja zapowiedziała już pokojowy protest. Na ten moment pracownicy organizacji wykładają swoje pieniądze w utrzymanie budynku. Jednocześnie trwają poszukiwania nowego lokalu na prowadzenie działalności.

- Będziemy "okupować" ten lokal dopóki nie dostaniemy odpowiedzi od miasta – zaznacza Aleksandra Wykusz-Mróz. - Nie chcemy się wynosić z tej dzielnicy, ale nie chcemy być też zależni od miasta, które ma gdzieś organizacje pozarządowe. Nie mamy żadnych zadłużeń w ZUSie, ani w Urzędzie Skarbowym, jesteśmy wypłacalni. Jedyna oś konfliktu to my i Laboratorium Innowacji Społecznych, które robi wszystko, żeby nas stłamsić. Jeżeli miasto podtrzyma swoje stanowisko to pójdziemy do sądu. Gdy zamykano Centrum Aktywnego Mieszkańca nie miałam siły, żeby walczyć. W tej chwili to uderzyło w moje pojmowanie demokracji i samorządności i w same dzieci. Są jakieś granice, możemy się nie lubić, ale nie postępuje się tak z dzieciakami. Te dzieci, które tutaj przychodziły, nie miały szansy pożegnać się ani z kadrą, ani z wolontariuszami, ani z tym miejscem.

- Najmłodsi mieszkańcy dzielnicy, którzy objęci byli wsparciem w placówce Wsparcia Dziennego SPOT Klub Kreatywni w ramach sieci „Gdyńskich SPOT” korzystają z oferty innych wiarygodnych podmiotów lokalnych. Kontynuację wsparcia zagwarantował Zespół Placówek Specjalistycznych - kończy Michał Guć.

Na razie nie zostały też podjęte żadne decyzje w sprawie przyszłości budynków przy Opata Hackiego 17. Gdyński samorząd czeka na wydanie lokalu.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

jakoś ciężko tu wierzyć w wersję "miasta". urząd oderwany od rzeczywistości tępi ciut niepokornych.

fakt, zdarzają się w organizacjach błędy, ale to jak UM potraktowało Kreatywnych, jest lekko mówiąc suabe..

G
Gość

MG wypalil kolejnych ludzi...w koncu jest od tego specjalista

Dodaj ogłoszenie