Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Arka Gdynia kontra Lechia Gdańsk czyli futbolowa wojna o Trójmiasto. Historia dla Biało-Zielonych. A kto wygra najbliższe derby?

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Derby Trójmiasta dziś najbardziej kojarzą się z rywalizacją Lechii Gdańsk z Arką Gdynia, bo to dwa najpopularniejsze i najbardziej utytułowane kluby piłkarskie na Pomorzu. Po ponad trzech latach ponownie dojdzie do rywalizacji tych zespołów, choć tym razem na zapleczu PKO Ekstraklasy. Kibice Biało-Zielonych mają zakaz wyjazdowy do końca roku, więc mecz obejrzy około 13-14 tysięcy fanów gospodarzy.

Przy okazji spotkań derbowych trudno nie wracać do przeszłości. Jak powtarzał Czesław Michniewicz, były selekcjoner reprezentacji Polski i niegdyś także trener Arki, historię trzeba znać, ale nie można nią żyć. Warto na pewno przytoczyć bilans oficjalnych gier pomiędzy tymi zespołami. Do tej pory rozegrano 44 mecze derbowe, z czego Lechia wygrała 17 spotkań, Arka 11, a 16 pojedynków zakończyło się remisami. Żółto-Niebiescy nigdy nie pokonali lokalnego rywala, gdy mecz był rozgrywany w najwyższej klasie rozgrywkowej. Lechia z kolei może pochwalić się tym, że nie przegrała derbów już od 16 lat. Bilans bramkowy jest korzystny dla gdańszczan: 49-35. Przed piątkowym meczem w Gdyni w zespołach jest duża nadzieja na poprawę tego bilansu i piłkarze obu drużyn deklarują, że zagrają o zwycięstwo.

Premierowa wygrana, a potem 19 lat chudych

Pierwszy mecz pomiędzy Lechią i Arką został rozegrany w 1964 roku, a wówczas Biało-Zieloni wygrali 2:1. Bramki dla zwycięzców strzelili Janusz Charczuk i Bogdan Adamczyk, a dla zespołu z Gdyni trafił Zygmunt Gadecki. Dla Biało-Zielonych to był piękny początek derbowej rywalizacji, po którym przyszła czarna seria. Przez kolejnych 19 lat w Trójmieście panowała Arka, która aż do 1983 roku nie dała się pokonać Biało-Zielonym. To był okres wielkiego szczęścia w Gdyni oraz smutku i łez w Gdańsku. Arka z kolei swoją czarną serię miała w 1976-94, kiedy nie potrafiła odnieść zwycięstwa. Kolejna seria korzystna dla Biało-Zielonych trwa teraz, bo gdańszczanie ostatni raz przegrali derby w 2007 roku po golu Grzegorza Nicińskiego. Seria Lechii bez porażki trwa już zatem 16 lat i czas pokaże, kiedy dobiegnie końca.

Arka podczas swojej passy miała też wielkie chwile w maju 1976 roku. Pokonała Lechię 1:0 po golu Andrzeja Szybalskiego i praktycznie zapewniła sobie awans do krajowej elity. Właśnie m.in. kosztem zespołu z Gdańska, który ostatecznie ligową rywalizację zakończył na trzeciej pozycji.

Lechia wygrywa, kibice zdobywają „Górkę”

Do pamiętnych derbów doszło w sezonie 1983/84, choć oba zespoły były na różnych biegunach i miały zupełnie inne cele. W Lechii szalał Jerzy Kruszczyński, a celem był awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Z kolei Żółto-Niebiescy bronili się przed spadkiem szczebel niżej.

W pierwszym meczu rozegranym w Gdańsku drużyna Biało-Zielonych pewnie wygrała 3:0, a hat-trickiem popisał się właśnie wspomniany wcześniej Kruszczyński. Do historii derbowej rywalizacji przeszedł jednak mecz rewanżowy, który został rozegrany w Gdyni. Lechia nie dała żadnych szans lokalnemu rywalowi wygrywając 4:1. Ponownie hat-tricka zaliczył Kruszczyński, a czwartego gola dołożył Jacek Grembocki. Gospodarze odpowiedzieli jedynie trafieniem Marka Cirkowskiego z rzutu karnego w samej końcówce spotkania. Lechia wywalczyła upragniony awans do pierwszej ligi, a Arka wylądowała w trzeciej klasie rozgrywkowej.

Ten mecz przeszedł także do historii we względu na wydarzenia na trybunach stadionu przy ul. Ejsmonda w Gdyni. Na mecz przyjechało kilkanaście tysięcy kibiców z Gdańska, którzy podjęli decyzję, że to spotkanie obejrzą sobie ze słynnej „Górki”, czyli sektora zajmowanego przez najbardziej zagorzałych fanów Arki. Doszło do starć między fanami obu zespołów, a w efekcie końcowym kibice Lechii zajęli „Górkę”. Warto też dodać, że Gdańsk to nie jest najszczęśliwsze miejsce dla piłkarzy Arki, którzy nie wygrali meczu derbowego na boisku lokalnego rywala od 1974 roku, kiedy zwyciężyli 1:0 po bramce strzelonej przez Adama Mięciela z rzutu rożnego.

Broń gładkolufowa i walkower

W sezonie 1997/98 piłkarzom Lechii i Arki przyszło rywalizować na boiskach trzeciej ligi. 19 października 1997 roku obie drużyny spotkały się w Gdyni. W 87 minucie spotkania Lechia prowadziła 2:1 i wówczas na boisko wbiegli pseudokibice z sektora zajmowanego przez fanów gospodarzy. Wówczas pierwszy raz w historii w Polsce policja strzelała z broni gładkolufowej. Ostatecznie nie było żadnych szans na to, aby dokończyć spotkanie. Sędzia był zmuszony przerwać mecz, który potem został zweryfikowany jako walkower na korzyść Biało-Zielonych.

Nowa historia

Od 2008 roku na kartach derbowej rywalizacji zaczęła pisać się nowa historia. Lechia i Arka po raz pierwszy zaczęły rywalizować ze sobą na boiskach ekstraklasy. Premierowy mecz odbył się w Gdyni, a drużyna z Gdańska wygrała 1:0 po golu strzelonym przez Pawła Buzałę. Z okresu ekstraklasowego na plan pierwszy wysuwa się jedna postać. To Flavio Paixao – kochany w Gdańsku, a znienawidzony w Gdyni. Portugalczyk był prawdziwym katem Żółto-Niebieskich, bo głównie za jego sprawą Lechia ogrywała odwiecznego rywala. W dziewięciu meczach derbowych Paixao strzelił aż 10 goli i jest najlepszym strzelcem w całej historii derbowej rywalizacji.

Zresztą derby w najwyższej klasie rozgrywkowej to jest specjalność Lechii. Rozegranych zostało 15 spotkań pomiędzy tymi zespołami w krajowej elicie, z czego jedenaście wygrała Lechia, a cztery zakończyły się remisami. Arka nigdy nie pokonała rywala z Gdańska w meczu ekstraklasy.

Arka wypuściła wygraną z rąk, Biało-Zieloni doprowadzili rywali do łez

Arka najbliżej zwycięstwa nad Lechią w ekstraklasie była 1 maja 2011 roku. Gdynianie walczyli o utrzymanie w krajowej elicie i przystąpili do tego meczu bardzo zdeterminowani. Emocji w końcówce spotkania nie brakowało, ale po końcowym gwizdku sędziego, to piłkarze gdyńskiego zespołu padli załamani na murawę. To spotkanie od początku układało się po myśli gospodarzy. Wynik otworzył Emil Noll, a kiedy drugiego gola dla Żółto-Niebieskich strzelił Tadas Labukas w 88 minucie, to wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte. Lechia grała jednak do końca. Już minutę później kontaktowego gola zdobył Paweł Nowak. Prawdziwym bohaterem tamtego meczu został jednak Luka Vućko, który zdobył wyrównującego gola w szóstej minucie doliczonego czasu gry. To była niesamowita odpowiedź. Ten remis, jak się potem okazało, doprowadził do degradacji Arki na zaplecze ekstraklasy

Powrót derbów, helikoptery nad stadionem

Duże emocje towarzyszyły derbom w 2016 roku w Gdyni, do których doszło po pięcioletniej przerwie. Tyle trzeba było poczekać na powrót Arki do krajowej elity. Na trybunach zasiadło 14 tysięcy widzów, a w tym gronie byli również fani z Gdańska. Atmosfera była bardzo gorąca. Było mnóstwo policji, helikoptery nad stadionem, a między sektorami latały race. Po tym meczu już kolejne spotkania derbowe rozgrywane były bez udziały sympatyków drużyny gości.

Przed zbliżającymi się derbami Trójmiasta jest także duże napięcie i wyczekiwanie. Ponownie na trybunach może zasiąść nawet 14 tysięcy widzów, choć zabraknie fanów z Gdańska. Wszyscy jednak spodziewają się wielu emocji, ale na trybunach też na pewno będzie się działo, bo Wojciech Łobodziński, trener Arki, zapowiada dla Lechii „piekiełko”.

Wszyscy jednak liczą przede wszystkim na bardzo dobre widowisko piłkarskie. Arka wygrała osiem kolejnych meczów w Fortunie 1. Lidze, w Fortunie Pucharu Polski, jest liderem tabeli i ma dużą pewność siebie. Lechia nie przegrała na zapleczu ekstraklasy od 3 września i choć w Gdyni zagra dość poważnie osłabiona, to też celuje w zwycięstwo. Zajmuje trzecie miejsce, ma trzy punkty straty do Arki, więc stanie przed szansą dogonienia lokalnego rywala.

- Jestem chłopakiem z Gdyni, więc jak przyjdzie 13-14 tys. ludzi i ryknie, to naprawdę będzie to coś fajnego. To specjalny moment, ale nie boję się tego. Grałem już przy takiej publiczności, byłem też w kadrze na takim meczu, gdzie był pełen stadion, dookoła była policja, latały helikoptery, więc na pewno nie jest mi to obce. Fajnie będzie to przeżyć jeszcze raz – powiedział Przemysław Stolc, obrońca Arki, przed meczem derbowym w Gdyni.

CZYTAJ TAKŻE: Tak wyglądają partnerki piłkarzy Lechii! One oczarowały zawodników. Zobaczcie zdjęcia

Młody zespół Lechii będzie musiał pokazać w Gdyni charakter.

- Ten mecz musi rozegrać się w głowach, a jeśli głowy poradzą sobie z ciężarem, to wtedy możemy mówić o aspektach techniczno-taktycznych - podsumował trener Grabowski.

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gdynia.naszemiasto.pl Nasze Miasto