Pomorze: Kilkuset pacjentów zrezygnowało z sanatorium
Jolanta Gromadzka- Anzelewicz
2010-02-09 03:01:15
Prawie 500 rezygnacji z wyjazdów do sanatoriów wpłynęło do pomorskiego oddziału NFZ w styczniu. Jak twierdzi Dorota Pieńkowska, dyrektor gdańskiego NFZ - tym razem pacjentów wystraszył śnieg i silny mróz.
- To prawda - przyznaje pani Weronika z gdańskiej Żabianki, która dostała z funduszu skierowanie do uzdrowiska Polanica Zdrój. - Dokuczają mi stawy, mam kłopoty z chodzeniem, panicznie boję się, by się nie poślizgnąć i nie złamać biodra. Lekarka kazała mi siedzieć w domu i nie wychodzić, więc jej słucham.
Problem w tym, czy urzędnicy w NFZ uznają takie usprawiedliwienie. W myśl przepisów bowiem - rezygnacja z leczenia uzdrowiskowego jest uzasadniona, jeżeli jest spowodowana przyczynami losowymi, chorobą świadczeniobiorcy, pobytem w szpitalu i jest potwierdzona odpowiednim dokumentem. Tylko w takim przypadku jest możliwość przesunięcia terminu leczenia na najbliższy kolejny termin. Jeżeli rezygnacja jest niezasadna, skierowanie jest odsyłane do lekarza, który je wystawił.
Ale pani Weronika może być spokojna, Mariusz Szymański, rzecznik gdańskiego NFZ, zapewnia, że fundusz przyjął jej wyjaśnienia. W przeciwnym razie musiałaby wrócić na koniec kolejki.
A ta będzie w tym roku... dłuższa.
- Ale krótsza niż w innych regionach kraju - zastrzega Mariusz Szymański. Inne oddziały drastycznie obcięły fundusze na ten cel, pomorski tylko o 13 procent. W ubiegłym roku na leczenie i rehabilitację pacjentów z Pomorza w uzdrowiskach fundusz wydał 31 mln zł, na ten rok przeznaczył na ten cel 27 mln zł, a więc o cztery miliony zł mniej.
Leczenie w szpitalu uzdrowiskowym jest bezpłatne, ile kosztuje w sanatorium uzdrowiskowym dowiesz się z wtorkowego, papierowego wydania "Polski Dziennika Bałtyckiego".