Praca w radzie dzielnicy to pasja

Kamil Góral był radnym dzielnicy Babie Doły. Teraz obiecuje zadbać o interesy mieszkańców północnych dzielnic Gdyni w Radzie Miasta jako jeden z najmłodszych radnych miasta, studiującym na Uniwersytecie Medycznym. O tym, w jaki sposób udało mu się zorganizować niskimi środkami kampanię, rozmawiając z ludźmi m.in. w autobusach i czy wierzy w rady dzielnic w obecnym kształcie opowiada nam w specjalnej rozmowie.
 Dorota Nelke

Jak to się stało, że trafił Pan do rady dzielnicy? Wiele młodych osób zwykle nie chce się w tak młodym wieku angażować społecznie…

Byłem przewodniczącym Samorządu Uczniowskiego w IX Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni, które jest miejscem, gdzie można nie tylko otrzymać wysoki poziom wykształcenia, ale również rozwijać swoje zainteresowania i wyrabiać umiejętność współpracy z innymi ludźmi. Po liceum rozpocząłem studia. W pewnym momencie poczułem jednak, że zaczyna brakować mi tego działania, którym żyłem będąc licealistą. Zbliżały się wybory do rad dzielnic. Kilka miesięcy przed nimi zacząłem chodzić na dyżury, na posiedzenia, żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda od wewnątrz. Poczułem, że fajnie byłoby tam być. Zawsze lubiłem z ludźmi rozmawiać i myślałem, że mogę to wykorzystać dla dobra publicznego, pracując jako radny. Jako młody, niespełna 20-letni człowiek uzyskałem bardzo dobry – czwarty wynik w mojej dzielnicy. Moi niezastąpieni znajomi jak zwykle mi kibicowali. Start w wyborach do rady dzielnicy nie był wynikiem kalkulacji i torowaniem sobie drogi w kierunku Rady Miasta. Ta myśl zrodziła się znacznie później.

Co tak naprawdę można zrobić, będąc radnym dzielnicy. Często słychać opinie, że radni nic nie mogą zrobić, a ich funkcje są czysto fikcyjne. Ludzie często nie rozróżniają rady osiedli od rady dzielnicy, nie znają radnych…

Nie mogę zgodzić się z poglądem, że funkcja rady dzielnicy jest czysto fikcyjna. Jest to praca społeczna. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że do takiego gremium kandydują ludzie z pasją. A jeśli jest pasja, jeśli jest energia, są i efekty. Być może czasem bywa tak, że ktoś, kto jest radnym, jest niewidoczny w działaniach. W wielu przypadkach też sami mieszkańcy nie są zainteresowani radą dzielnicy. Sytuacja się jednak zmienia i z każdym rokiem jest coraz lepiej. Wydaje mi się, że jest to proces, który jest po części wynikiem przekształceń demokratycznych w Polsce. Mieszkańcy coraz bardziej interesują się radą dzielnicy, jej działaniami i kompetencjami i myślę, że dobrym efektem tego procesu będzie fakt coraz rzadszego spotykania się z poglądem, który przytoczył Pan w pytaniu. I tu znowu widzimy jak ważna jest rozmowa i rzetelna informacja, tym razem o kompetencjach Rady Dzielnicy, choćby po to, by uwarunkowania wynikające z przepisów prawa, ograniczające jej działania w niektórych kwestiach, nie były postrzegane jako jej niemoc, a jako naturalną drogę ku współpracy z Radą Miasta.

Jak trafialiście do ludzi ze swoją działalnością?

Byliśmy organizatorami wielu przedsięwzięć. Takie spotkania integracyjne jak coroczny festyn na powitanie lata, gdzie była muzyka, ognisko, kiełbaski, grochówka, loteria i pokaz strażacki były, poza dobrą zabawą, znakomitą okazją do wzajemnego poznania się mieszkańców, i ze sobą i z radnymi dzielnicy. Wychodziliśmy do ludzi, staraliśmy się pokazywać. Organizowaliśmy spotkania czysto rozrywkowe, jak Mikołajki, czy też całkiem poważne, jak te dotyczące bezpieczeństwa w dzielnicy. Oprócz tego w każdym tygodniu odbywały się dyżury. Frekwencja była różna. Z naszej strony chcieliśmy pokazać jednak, że jesteśmy w tej radzie dla mieszkańców. O kontakt pomiędzy radą dzielnicy a mieszkańcami jestem spokojny, co więcej, myślę, że będzie on systematycznie się poprawiał.

Co konkretnie się udało?

Osobiście koordynowałem między innymi dzielnicową akcję „posprzątaj po swoim psie”, angażując w nią dzieciaki ze SP nr 28, współpracowałem z Caritas Babie Doły na rzecz rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji, współtworzyłem także Gdyńskie Dni Papieskie. Działań było mnóstwo, przykładowo z całą radą dzielnicy, na wniosek mieszkańców, zabiegaliśmy o progi zwalniające na ul. Ikara. Pismo podpisali mieszkańcy kilku wspólnot i potem razem z radnymi przekazaliśmy je w ich imieniu do Urzędu Miasta. Najważniejsza jest współpraca. U nas to się udawało, dzięki temu, że w zespole byli wspaniali, pracowici i oddani dzielnicy ludzie. Mogliśmy na siebie liczyć, co zaowocowało również pomocą w mojej kampanii wyborczej do Rady Miasta.

W czasie kampanii do wyborów do Rady Miasta wydaje się, że radni mało rozmawiali z ludźmi, raczej na ulicach można było zobaczyć tylko plakaty. Pan poszedł w inną stronę, rozmawiając z ludźmi np… w autobusach.

Nie mam problemu z rozmową i nawiązywaniem kontaktu. Nikogo nie udawałem w trakcie kampanii. Pomogło mi w niej naprawdę dużo osób z całego miasta. Zaprocentowała przyjacielska sieć kontaktów i zaangażowanie wielu pozytywnych ludzi. Po autobusach kursujących po północnych dzielnicach Gdyni ,z tego co wiem, nikt nie chodził i nie rozmawiał z pasażerami. To był autorski pomysł mojego sztabu. Spotykałem się z różnymi reakcjami. W większości ludzie byli serdeczni i miło zaskoczeni, bywały też osoby nastawione nieprzychylnie. Nikomu jednak się nie narzucałem. Czasami próbowano wciągnąć mnie w kampanię negatywną, ale tego typu działanie nie leży w mojej naturze. Postawiliśmy na uśmiech i optymizm. Wykorzystaliśmy także samochód mojego kuzyna. Jeździłem nim po Gdyni, a mieszkańcy mogli na nim przeczytać moje imię, nazwisko, numer na liście i zaproszenie na bloga. Na dachu tego samochodu umieszczone były plakaty. Nie mogę nie wspomnieć o mojej sąsiadce, której samochód również wyglądał w ten sposób, i o wszystkich tych znajomych, którzy wozili moje zdjęcia na swoich autach. Należą im się wielkie podziękowania.

Plany na czteroletnią kadencję?

Są plany i pomysły, ale trzeba je w logiczny sposób uporządkować. Na pewno chce być przez cały czas dostępny pod telefonem i e-mailem, bo widzę, jak bardzo jest to jest potrzebne. Nie spotkałem się jeszcze z negatywną wiadomością. Często słyszałem od ludzi, że w czasie kampanii kandydatów jest mnóstwo, a potem nie można ich w żaden sposób znaleźć. Chcę, żeby każdy wiedział, że ma możliwość kontaktu ze mną. Jestem cały czas dostępny, i to jest serdecznie przyjmowane. Minęły dwa miesiące, a za mną miłe i konstruktywne spotkanie z mieszkańcami jednej z dzielnic. Była wola wśród mieszkańców, żeby się takowe odbyło, więc nie można było postąpić inaczej. Także po to chcę być cały czas w kontakcie z mieszkańcami północnych dzielnic Gdyni, by móc odpowiadać na tego typu inicjatywy. O wynikach pracy będzie można mówić za rok, gdy spotkamy się następnym razem. Za cztery lata będzie można poddać ocenie wszystkie moje działania.

Rada Miasta to przystanek czy wstęp do ważniejszej kariery politycznej?

Będąc radnym dzielnicy miałem poczucie wielkiej satysfakcji. Nie zabiegałem o miejsce na liście. Prawdziwym zaszczytem był dla mnie fakt, iż kandydaturę zaproponował mi Wojciech Szczurek, doceniając moje wcześniejsze działania. Tuż po wyborze towarzyszyły mi radość i wdzięczność. Tu jest moje miejsce na ziemi. Chcę działać dla Gdyni i jej mieszkańców, obiecałem to moim 1350 przyjaciołom.

Warto uczestniczyć jako wyborca bądź kandydat w wyborach do rad dzielnic, które zbliżają się w Gdyni?

Na pewno warto. Między innymi ze względu na zmianę systemu finansowania rad dzielnic na taki, który będzie dawał im większe możliwości. Sam, gdybym nie był obecnie radnym Gdyni, kandydowałbym ponownie. Istnieją ludzie, którzy, by się spełniać, potrzebują działania. To jest pasja, znam wiele takich osób. Nie można zachęcać kandydatów na siłę. Co innego namawiać tych, którzy chcieliby kandydować, a nie wiedzą czy podołają. Rozmowa z nimi i informacja o kompetencjach to kolejny etap propagowania idei rad dzielnic. Bardzo dużo zależy od dobrej organizacji czasu i pasji, bez której niczego się nie osiągnie.

Zapraszamy do śledzenia tekstów na temat wyborów do rad dzielnic. W specjalnym cyklu artykułów dotyczących wyborów do rad dzielnic w Gdańsku i w Gdyni będziemy publikowali dotychczasową działalność radnych, tych, którym udało się dostać do Rady Miasta, a także informować na bieżąco na temat wyborów.

Patryk Szczerba

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3