Walka na miecze, topory i bojowe okrzyki zagrzewające do ataku. W Gdyni odbyła się Polska Liga Walk Rycerskich, która zaliczana jest do sportów full-kontakt, ponieważ rycerze bili się naprawdę, walcząc do ostatniego stojącego na nogach rywala. Podczas turnieju zostali wyłonieni rycerze, którzy pojadą w maju na mistrzostwa świata.

Imprezom o charakterze historycznym towarzyszą często inscenizacje walk rycerskich, gdzie wszystkim znany jest scenariusz przebiegu bitwy, a kontuzje należą do rzadkości. Jednak podczas potyczki Polskiej Ligi Walk Rycerskich na ringu stają naprzeciwko siebie dwie drużyny, które walczą na zasadach sportowych.

Atmosfera walki udzielała się też publiczności, która niejednokrotnie musiała zejść z drogi napierającym na siebie rycerzom z mieczami.



Turnieje rycerskie zaliczane są do grupowych sportów walki. Zawodnicy rywalizują ze sobą w dwóch konkurencjach – 5 vs 5, 21 vs 21 oraz w pojedynku jeden na jednego. Podczas turnieju o werdykcie decyduje sędzia główny, a drużyna walcząca w kategorii 5 na 5, składa się z 8 zawodników (5 podstawowych i 3 rezerwowych). W szrankach może walczyć jednocześnie maksymalnie 5 zawodników.

Eliminacje
- Nasze turnieje często nazywane są rycerskimi MMA, bo faktycznie bijemy się ze sobą na poważnie, a adrenalina sięga zenitu – wyjaśnia Marcin Janiszewski, organizator eliminacji do mistrzostw świata. – Podczas trwających przez cały rok turniejów, które odbywają się średnio raz w miesiącu, selekcjoner wybierze ze wszystkich drużyn najlepszych zawodników, którzy pojadą w maju na mistrzostwa świata.

Polska od kilku lat na arenie międzynarodowej zajmuje trzecie miejsce. W potyczkach biorą też udział drużyny m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Argentyny i Japonii.

W Gdyni walczyło ze sobą 8 drużyn z całej Polski. Na arenie swoje umiejętności zaprezentowali Cannabis Dei, Łódzka Akademia Fechtunku, Sierotki, Excalibur, Reixl Południe, Tury i Raubritterzy, Von Massow oraz trójmiejska grupa Fabryka Świń - to oni wzięli udział w programie telewizyjnym Mam Talent gdzie dostali się do półfinałów.

Z pola walki na ring
Wszystko zaczęło się na początku lat 90. na wschodzie Europy, gdzie ludzie, którzy zajmowali się rekonstrukcją wieków średnich, oprócz trenowania układów pokazowych i odgrywania wyreżyserowanych scenek, postanowili spróbować prawdziwej walki.

Podczas starcia dozwolone są kopnięcia, uderzenia głowicą miecza, rantem tarczy i inne "nierycerskie" chwyty. Przeciwnik przestaje walczyć dopiero w momencie obalenia na ziemię.

- Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu, oprócz wzmacniania kondycji, bo zbroja waży ok. 20 kg, musimy nauczyć się w niej walczyć – mówi Michał Gzowski, z Fabryki Świń. – W dzieciństwie każdy chłopiec chciał zostać strażakiem, a ja postanowiłem zostać rycerzem i tak sportowo walczę już od dwóch lat.

Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji


Sport

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

<sic> (gość)

Gówniany dziennikarz, nawet nie kopiuje tylko przepisuje i to z błędami.
Może zainteresować się tematem, który się opisuje zamiast bezmyślnie powtarzać za tym co podaje strona?