Trwa Open'er Festival 2017 w Gdyni! W naszym serwisie znajdziesz wszystkie informacje na temat festiwalu Open'er 2017 - line-up, artyści, dojazd, bilety, zdjęcia, wideo.

Trzeci dzień Open'era otworzył rewelacyjny program The Dumplings z orkiestrą, a po nim był udany, choć nieco opóźniony przez deszcz Mac Miller.

The Dumplings wrócili na scenę Open’era w bardzo nietypowym formacie. Po niezwykle udanym występie z orkiestrą podczas wydarzenia „nowOsiecka” w katowickim NOSPR-ze muzycy postanowili pójść o krok dalej i zaprosić orkiestrę do wykonania swoich największych hitów. To niepowtarzalna okazja, aby usłyszeć i zobaczyć The Dumplings na scenie z pełnym składem żywych instrumentów.

Fani Maca Millera mogą odetchnąć z ulgą. Jego najnowsza płyta „The Divine Feminine” ukazała się w połowie września i cały czas zbiera świetne recenzje. To dojrzały album i dopracowany materiał, który razem z Millerem przygotowali m.in.: Anderson .Paak, Kendrick Lamar i jego obecna życiowa partnerka, Ariana Grande.

Bardzo dobrze zaczął występujący po raz pierwszy od dekady Grammatik.


Ralph Kaminski to wokalista, autor tekstów oraz kompozytor tworzący autorska muzykę nawiązującą stylistyką do artystycznego popu z elementami muzyki filmowej, mocno okraszoną dźwiękami skrzypiec i fortepianu.

Na Open’erze Ralph Kaminski występuje wraz z zespołem My Best Band in the World

Prophets Of Rage
„Make Poland Rage Again”, to hasło przyświeca supergrupie złożonej z członków Rage Against The Machine, Public Enemy i Cypress Hill.

Aktualna sytuacja polityczna i społeczna na świecie wymagała głośnego i godnego komentarza muzycznego. Kto zrobi to lepiej, niż muzycy związani z najbardziej zaangażowanymi politycznie kapelami, jakie znamy? Prophets Of Rage łączą siły Toma Morello, Tima Commerforda i Brada Wilka (Rage Against The Machine), Chucka D i Dj Lorda (Public Enemy) oraz B Real’a (Cypress Hill). Pod wspólną nazwą zaczerpniętą z tytułu utworu Public Enemy postanowili przypomnieć najważniejsze utwory swoich macierzystych grup i zająć wyraźne stanowisko.


Abel Tesfaye, czyli The Weeknd jest obecnie jednym z najsłynniejszych muzyków scyny R&B. Tyle tylko, że coraz dalej mu do dobrego, alternatywnego R&B, który dało się wyczuć na wcześniejszych albumach. Na piątkowym koncercie Open'er Festivalu usłyszeliśmy w wykonaniu artysty głównie popowe, taneczne utwory. Artysta odszedł też od interesującego brzmienia lat. 80.
Muzycznie było poprawnie - elektryczne wstawki nadawały koncertowi tempo, a zmysłowy wokal piosenkarza dobrze współgrał z soulowymi dźwiękami. Nieco gorzej wypadał przy wolnych, "płaczliwych" piosenkach. Drażniły też wulgarne teksty, bazujące wyłącznie na temacie seksu, narkotyków i niewdzięcznych kobiet.
Koncert nie porwał, oprócz rozpoczynającego występ Starboy miało się wrażenie ze słucha się cały czas tego samego i to dość nużącego utworu.
Dobrze słuchało się utworów "I Feel It Coming" i wspomniany starboy" (nie bez znaczenia ma fakt, że właśnie te piosenki wyprodukował Daft Punk) oraz najsłynniejszego "I can't feel my face". Na zakończenie koncertu nad scena wybuchły fajerwerki.


Dziewczyny z Warpaint powróciły na Open'era po 3 latach nieobecności - z nową, - jak same przyznają - dojrzalszą płytą. Ten kobiecy kwartet ze Stanów Zjednoczonych zachwycił kilka lat temu albumem "Warpaint", na którym rockowe brzmienia przeplatały się z post-punkiem, dream popem i psychodelą. Na najnowszej płycie „Heads Up” dziewczyny poszły bardziej w stronę elektroniki i hip-hopu. Obie płyty są bardzo emocjonalne, znakomicie skomponowane,a głosy dziewczyn nadają całości nieco mrocznego i bardzo pociągającego charakteru.

Piątkowy koncert na Tent Stage śmiało można uznać za jeden z najlepszych w tej edycji Open'era. Zachwycały bogate aranżacje, taneczny rytm i szybkie tempo. Syntezatory doskonale współgrały z silnym głosem Emily Kokal.

Mroczne i melancholijne utwory Warpaint wypadły zupełnie inaczej na scenie. Kwartet "zmusił" do tańca całą zgromadzoną pod namiotem publiczność.

Moderat to elektronika na najwyższym poziomie. Niemieckie trio wydało w ubiegłym roku album "III", który jest równie mocny, co dwa poprzednie. Więcej tu jednak lirycznych kompozycji, choć wciąż nie brak energetycznych kawałków.
Sascha Ring, Sebastian Szary i Gernot Bronsert oczarowywali nas na Main Stage przejmującymi, lirycznymi melodiami, aby za chwilę zagrać mocne techno. Nie zabrakło melancholii, ale i garażowego brzmienia. Widać, że muzycy znakomicie się rozumieją, dzięki czemu koncert był spójną całością, choć nie zabrakło elementów zaskoczenia.
Do tego wszystkiego należy dodać znakomite wizualizacje.



Koncerty w Polsce

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!