Leszek Wiktorowicz: Kapitan co miał fantazję szwoleżera

Dar Młodzieży to bez wątpienia był jego statek. Teraz przy burcie fregaty zobaczyć można wystawę poświęconą kpt. Leszkowi Wiktorowiczowi, który w czerwcu odszedł na wieczną wachtę.
 Tomasz Degórski-press club polska

Człowiek, który kochał morze i ludzi - tak Leszka Wiktorowicza zapamiętali przyjaciele. Mówią, że był legendarnym kapitanem, w starym, filmowym stylu. Wielu mieszkańców Gdyni zna go jako budowniczego Daru Młodzieży, którego był również komendantem. Stanowisko to piastował, z przerwami, przez niemal 25 lat, na stałe wpisując się do grona słynnych ludzi morza.

Dowodził żaglowcem podczas wypraw dookoła świata

Jako kapitan żeglugi wielkiej i komendant Daru Młodzieży dowodził żaglowcem podczas wyprawy dookoła świata i wokół trzech przylądków - Dobrej Nadziei, Leeuwin i Horn. Był m.in. Grotmasztem Bractwa Kaphornowców, działał w Stowarzyszeniu Kapitanów Żeglugi Wielkiej, był prezydentem Sail Training Association Poland.

- Pływałem z Leszkiem 15 lat - mówi Jarosław Włodarczyk z Press Club Polska, organizator wystawy poświęconej zmarłemu w czerwcu br. kapitanowi, którą od wczoraj można oglądać przy pomniku Josepha Conrada Gdyni.

- Bez wątpienia był komendantem, przy którym mogliśmy się czuć bezpiecznie. Pamiętam, gdy któregoś dnia siedzieliśmy w kabinie kapitana i rozmawialiśmy. Leszek siedział tyłem do urządzeń nawigacyjnych i nagle, nie odwracając się, podniósł słuchawkę telefonu, wykręcił numer i powiedział "zbaczamy, trzymajcie się kursu". Myślę, że mógł widzieć przez bulaj refleksy słońca i to było dla niego wskazówką, że zmieniamy kurs. Potrafił jednocześnie swobodnie rozmawiać i być dobrym dowódcą.

W latach 1981-1982 Wiktorowicz nadzorował w Stoczni Gdańskiej prace związane z omasztowaniem, otaklowaniem, ożaglowaniem oraz wyposażeniem nawigacyjnym nowej białej fregaty - Daru Młodzieży. W jej dziewiczym rejsie pełnił funkcję kierownika nauk, potem objął stanowisko komendanta. Był wychowawcą wielu polskich marynarzy.

Poczytaj: The Culture 2011 Tall Ships Regatta

- Studiowałem na Akademii Morskiej - mówi Łukasz Kończyński, marynarz. - Sam nie pływałem pod jednymi żaglami z kpt. Wiktorowiczem, ale starsi koledzy często o nim mówili. Bardzo go lubili i szanowali, żałuję, że nie miałem okazji z nim płynąć.

W czasie rejsu dookoła świata w latach 1987-1988 żaglowiec wziął udział w australijskich obchodach 200-lecia osadnictwa, a kpt. Wiktorowicz zasłynął m.in. brawurowym wyjściem w morze z Fremantle w Australii.

- Dar Młodzieży minął dwa niszczyciele z dużą prędkością w odległości... zaledwie 20 (!) metrów. Załoga tamtych okrętów najpierw zbladła, widząc tę piramidę żagli sunącą prosto na nich, a potem rozległ się grzmot oklasków. Australijski pilot, doświadczony kapitan, Roger Tunmore, był szary jak popiół - pisał Andrzej Perepeczko w książce "Wyższa Szkoła Morska w Tczewie i Gdyni". - Dopiero gdy niszczyciele zostały daleko, nisko ukłonił się na mostku Leszkowi Wiktorowiczowi. Nasz "Stary" prowadził fregatę po mistrzowsku, trzymając ją "mocno w garści". - Zbudowałem ten żaglowiec, powiedział mi, i wiem, co potrafi. Trzeba mieć trochę szczęścia do wiatru. Trochę szczęścia i szczyptą szwoleżerskiej fantazji.

Miał swój styl

Wiele wspomnień o niesamowitych wejściach do portu brzmi jak wyjęte z filmów. Trudno się dziwić, taki był styl Wiktorowicza.

- To był kapitan w filmowym stylu - wspomina Włodarczyk. - Z jednej strony serdeczny i wzbudzał sympatię, z drugiej respekt. Załoga miała do niego pełne zaufanie - wspomina Włodarczyk. - Był obowiązkowy i liczyło się dla niego dane słowo. Pewnego razu, gdy płynęliśmy na silniku, do drzwi mojej kabiny zapukał steward kapitański. Zszedłem na dół, Leszek już tam był. Powiedział: "śruba jest zepsuta. Naprawimy to, ale nie jestem pewny, czy dopłyniemy do portu na czas. Bardzo za to przepraszam".

Czytaj również:**Tusk: Polska nie może być bezsilna**

Do 3 października przy pomniku Josepha Conrada na końcu al. Jana Pawła II w Gdyni można zobaczyć wystawę "Dar Młodzieży i jego Kapitan" poświęconą Wiktorowiczowi. Miejsce jest symboliczne, nieopodal cumuje ukochany żaglowiec komendanta. Na 28 fotografiach kapitan i jego statek są uwiecznieni podczas spektakularnych wydarzeń i codziennej pracy. Kolejnym wydarzeniem upamiętniającym kapitana będzie wmurowanie pod koniec września tablicy w miejscu, z którego kapitan i jego statek wyruszali w morskie podróże.

Codziennie rano najświeższe informacje z Gdyni prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Ksenia Pisera

  • Polska Dziennik Bałtycki
Więcej na temat:

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3