(© Przemyslaw Swiderski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Piłkarze Arki bardzo pechowo zremisowali z Wisłą Płock 1:1. Bramkę stracili w ostatnim, możliwym momencie. Rozczarowania wynikiem nie krył trener gdyńskiego klubu, Leszek Ojrzyński.

Kiedy wydawało się, że Arka trzy punkty ma już w garści, w doliczonym czasie gry, piłka trafiła w rękę Antoniego Łukasiewicza. Sędzia nie zawahał się użyć gwizdka i podyktował rzut karny dla Wisły. Żółto-niebiescy odpowiedzieć już rywalowi nie zdążyli.

- Najgorsze jest stracić bramkę i punkty w ostatniej akcji meczu i nie mieć już okazji, aby tę stratę odrobić. Mam nadzieję, że niebiosa oddadzą nam jeszcze w tym sezonie te punkty - powiedział po ostatnim gwizdku Leszek Ojrzyński.

Opiekun piłkarzy z Gdyni odniósł się również do przebiegu samego spotkania. Jak przyznał, nie jest zadowolony zwłaszcza z drugiej połowy.

- Pierwsza połowa wyglądała w większości tak, jak zakładaliśmy. W drugiej części gry daliśmy się nieco zepchnąć. Wisła podeszła wyżej i niepotrzebnie zaczęliśmy panikować. Gramy jednak dalej. Już w piątek czeka nas starcie z Piastem Gliwice i teraz zaczyna się dopiero zabawa. Mam nadzieję, że nasi kontuzjowani napastnicy wykurują się i będę miał większe pole manewru z przodu - dodał trener Ojrzyński.

Pierwszy mecz w grupie spadkowej żółto-niebiescy rozegrają w najbliższą sobotę. Ich rywalami będą piłkarze Piasta Gliwice (godz. 18).

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!