Polka nadal walczy z Grekiem o dziecko
Tomasz Słomczyński
2009-11-20 06:23:51
,
Aktualizacja
2009-11-20 10:37:44
To miało być ostatnie posiedzenie sądu w sprawie Dimitriosa Laskosa i Małgorzaty Muchowskiej. Polka walczy w sądzie o dziecko, które chce jej odebrać jej grecki mąż.
Dimitrios i Małgorzata poznali się w Australii i wzięli tam ślub tuż przed narodzeniem Piotrusia, w 2006 roku. Jak opowiada Muchowska, po ślubie była poniżana, nawet więziona w domu. Okazało się również, że Grek zaciąga kredyty, których nie zamierza spłacać. Część z nich brał na firmę, której właścicielką, na podstawie fałszerstw, stała się Małgorzata. W efekcie groziła jej sprawa karno-skarbowa w greckim sądzie. Zbieg okoliczności sprawił, że Polka, za wiedzą i zgodą męża, mogła wrócić z synkiem do rodzinnego Tczewa. W listopadzie 2007 złożyła pozew o rozwód. Tymczasem Dimitrios wykorzystał przepisy podpisanej przez Polskę Konwencji Haskiej, regulującej prawa rodziców i dziecka. Wystąpił o nakazanie powrotu dziecka do Australii.
Wczoraj Małgorzata Muchowska przybyła do sądu pod opieką antyterrorystów. W obawie o swoje bezpieczeństwo matka Piotrusia wystąpiła o ochronę. Towarzyszyła jej również senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk w charakterze osoby zaufania publicznego. Grek nie stawił się osobiście na rozprawę, reprezentował go pełnomocnik.
Po rozpoczęciu rozprawy okazało się, że Dimitrios Laskos wnioskował o włączenie do akt nowych dokumentów. Przedstawił dodatkowe dowody. Sprawę już zamkniętą, sąd otworzył na nowo. Dziennikarzy wyproszono z sali - rozprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami ze względu na dobro dziecka.
- Rozumiem, że sąd umożliwia zapoznanie się stronom z nowymi dowodami włączonymi na wniosek strony pana Laskosa - wyjaśnia mec. Lech Toporek reprezentujący Małgorzatę Muchowską. - Nadesłane kopie dokumentów dotyczą m.in. australijskiej wizy pani Muchowskiej. Moja klientka twierdzi, że nie ma wizy australijskiej, jednak z przesłanych kopii wynika, że jest inaczej. Konieczne jest zapoznanie się z oryginałami dokumentów.
Mają one trafić do sądu do 2 grudnia. Niewykluczone, że w tej bulwersującej sprawie wyrok zapadnie na następnej rozprawie, 10 grudnia.
strona: 1 z 1