Dzisiaj zostanie wywieszony wykaz wolnych miejsc w gdańskich przedszkolach publicznych. Urzędnicy zastrzegają jednak, że może być na nim zaledwie kilkadziesiąt pozycji. Rekrutacja do gdańskich przedszkoli zakończyła się w połowie maja i okazało się wtedy, że zabrakło miejsc dla ponad tysiąca dzieci.
Po tych informacjach do naszej redakcji dzwonili zdenerwowani rodzice. Nie wiedzieli, co mają robić, ponieważ ich dziecko nie zostało przyjęte do żadnej placówki publicznej.
- W przedszkolu, do którego chciałem zapisać swoje dziecko, było ponad 90 miejsc. Mimo to córki nie przyjęto. Nie rozumiem, dlaczego. Oboje z żoną pracujemy. Kto się zaopiekuje naszą córką? - pytał zdenerwowany pan Krzysztof, mieszkający we Wrzeszczu.
Gdańscy urzędnicy uspokajają. - Dane, którymi dysponujemy, dotyczą placówek publicznych, które przeprowadzały rekrutację elektroniczną - wyjaśnia Jerzy Jasiński, zastępca dyrektora Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
- Nie wiemy, ile jest wolnych miejsc w przedszkolach niepublicznych. Dotychczas nie otrzymaliśmy od nich informacji. Wiemy jednak, iloma miejscami dysponują w ogóle i ilu jest przedszkolaków w Gdańsku. Kilkaset dzieci na pewno znajdzie miejsce w przedszkolu niepublicznym.
Pierwszeństwo w przyjęciu do placówki publicznej mają pięcio- i sześciolatki, co wynika z wytycznych Ministerstwa Edukacji Narodowej. W pierwszej kolejności przyjmowane są też dzieci wychowywane przez jednego z rodziców oraz te, których rodzice są niepełnosprawni bądź znajdują się w rodzinie zastępczej.
"Przywileje" mają też dzieci pracujących obojga rodziców, wywodzące się z rodzin wielodzietnych i maluchy, które mają starsze rodzeństwo w przedszkolu.
- Dla dzieci, które tych kryteriów nie spełniają, pozostają placówki niepubliczne, a także babcie lub opiekunki. Wiele osób wybiera właśnie taką formę opieki - twierdzi Jerzy Jasiński. Rodzice nie powinni obawiać się placówek niepublicznych - koszt opieki nad dzieckiem jest w nich taki sam jak w publicznych.
Także dzisiaj zostaną wywieszone listy wolnych miejsc w gdyńskich przedszkolach. - Nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie, dla ilu dzieci zabrakło miejsc. Wiem jednak, że w całym mieście złożono 100 odwołań - informuje Krystyna Przyborocka, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Gdyni. Może zabraknąć około 50 miejsc dla trzy- i czterolatków.
Spokojnie mogą spać rodzice przedszkolaków w Sopocie. Tam miejsc wystarczyło dla wszystkich chętnych dzieci.
- Przyjęto 720 przedszkolaków. Wszystkie wnioski rozpatrzyliśmy pozytywnie - informuje Piotr Płocki, naczelnik Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Sopocie.
Jest wzrost
Krystyna Przyborocka, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Gdyni
Pojawiają się jeszcze wolne miejsca w niektórych przedszkolach, ale ich ostateczna liczba będzie znana dzisiaj po 15.00. Sytuacja w przedszkolach zmienia się dynamicznie. Często okazuje się, że dziecko przyjęto do placówki, ale rodzice później zrezygnowali. Dlatego stan faktyczny poznamy dopiero we wrześniu. Prawdopodobnie zabraknie 50 miejsc dla trzy- i czterolatków.
Zauważamy też znaczny wzrost liczby sześciolatków w klasach pierwszych. Obecnie jest to już 17 procent, z tendencją zwyżkową.
Zabraknie
Jerzy Jasiński, z-ca dyrektora Wydziału Edukacji UM w Gdańsku
W Gdańsku działa 66 przedszkoli publicznych, w tym osiem usamodzielnionych. Razem dysponują 6400 miejscami. Te placówki przeprowadzały rekrutację elektroniczną. Placówki niepubliczne dysponują dwoma tysiącami miejsc. Nie przystąpiły do elektronicznej rekrutacji, dlatego dzisiaj nie wiemy jeszcze, ile wolnych miejsc posiadają. Poza przedszkolami przygotowaliśmy dodatkowo trzy tysiące miejsc w oddziałach przedszkolnych w szkołach. Miejsc z pewnością wystarczy dla wszystkich pięcio- i sześciolatków.