RSS   |    Newsletter   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Gdynia » W Gdyni tworzą unikatowy pojazd dla wojska

W Gdyni tworzą unikatowy pojazd dla wojska

2008-10-31, Aktualizacja: 2008-10-30 22:24

Naszemiasto.pl Dorota Abramowicz

Przed gdyńską siedzibą firmy Hydromega nie ma budek strażniczych. Terenu nie strzeże wojsko. Nic nie wskazuje na to, że właśnie tu rodzi się Lewiatan - pojazd-robot, który może uratować życie polskich żołnierzy w ...
Przed gdyńską siedzibą firmy Hydromega nie ma budek strażniczych. Terenu nie strzeże wojsko. Nic nie wskazuje na to, że właśnie tu rodzi się Lewiatan - pojazd-robot, który może uratować życie polskich żołnierzy w Afganistanie.

- Dążymy do tego, by w przyszłości pojazd był w pełni autonomiczny - tłumaczy dr inż. Zbigniew Zienowicz, prezes Hydromegi. - Zostanie on wyposażony w kamery i układ do skanowania terenu. Z wczytaną mapą, bez załogi, wyruszać ma na patrole i na bieżąco przekazywać do bazy informacje. Może on być nośnikiem sprzętu o wadze sięgającej 2 ton, więc nie jest bezbronny.
Twórcy Lewiatana (masa własna - 2250 kg, prędkość - 70 km na godz., ładownośc - 1400 kg) uczestniczą w projekcie Europejskiej Agencji Obrony (EDA). Prace nad autonomicznymi lub zdalnie sterowanymi platformami pola walki są prowadzone praktycznie na całym świecie.
∨ Czytaj dalej
Reklama
Wojsko stosuje już pojazdy bezzałogowe - w Iraku i Afganistanie armia amerykańska wykorzystała policyjne roboty do rozbrajania niewypałów. Mają one jednak dużą wadę. Poruszają się z prędkością zaledwie kilku kilometrów na godzinę, zatrzymują więc na długo poruszające się za nimi pojazdy wojskowe. Ponadto nie nadają się do transportowania sprzętu.
- Wiedzę teoretyczną mają wszyscy, gorzej z praktyką - mówi pułkownik dr inż. Andrzej Typiak z Wojskowej Akademii Technicznej. - Francuzi i Niemcy szczycą się demonstratorami technologii, czyli urządzeniami, na których są montowane poszczególne elementy. My jesteśmy już na etapie prototypu. Nie znam przypadku użycia tego typu sprzętu w warunkach bojowych. Przy budowie pojazdu autonomicznego trzeba zastosować nowe nieznane technologie. Wiele rozwiązań nie zostało, ze względu na obawę przed wykorzystaniem przez "konkurencję", do tej pory opatentowanych.
Prace nad Lewiatanem Hydromega rozpoczęła przed 10 laty. Pierwsze podwozie zaprojektował nieżyjący już doc. dr inż. Wojciech Nowakowski z Politechniki Gdańskiej.
Początkowo Lewiatan miał być wielozadaniowym pojazdem załogowym. W 2001 r. naukowcy z WAT uznali, że pojazd o hydrostatycznym układzie napędowym może stać się samobieżnym wozem-robotem. Zawiązano konsorcjum firm prywatnych i wojskowych instytutów naukowych. Budowę platformy wzięła na siebie Hydromega, a wyposażenie elektroniczne WB Electronics. Natomiast myśl techniczna, założenia konstrukcyjne i koncepcja budowy to wkład Hydromegi, WAT i Wojskowego Instytutu Techniki Pancernej i Samochodowej . Część pieniędzy na projekt wyłożyła Naczelna Organizacja Techniczna z Warszawy, pozostałe zainwestowały pracujące nad Lewiatanem firmy.
- Przed Lewiatanem jest duża przyszłość - twierdzi dr Zbigniew Zienowicz. - Nie tylko w wojsku. Zainteresowanie naszym rozwiązaniem wyraziła już Państwowa Straż Pożarna. W zależności od zabudowy może on być wykorzystany jako pojazd ratowniczy, na przykład podczas akcji zabezpieczania rozbitej cysterny z amoniakiem. Dowiezie sprzęt do niedostępnych miejsc, wjedzie na teren ogarnięty pożarem czy obszar zagrożony wybuchem.
Platforma Lewiatana przeszła już udane próby w Gdyni. W WAT otrzyma osprzęt specjalistyczny i dodatkowe wyposażenie elektroniczne. Po podjęciu decyzji o wprowadzeniu Lewiatana do masowej produkcji Hydromega rozpocznie produkcję seryjną.

Najpierw próbował Maliniak
Rozmowa z płk. dr. Andrzejem Typiakiemim z Wydziału Mechanicznego Wojskowej Akademii Technicznej
Od dawna wojskowi naukowcy w Polsce pracują nad autonomicznymi pojazdami bezzałogowymi?
A oglądała pani "Czterdziestolatka"?
Nie rozumiem...
Jest tam taka scena, w której Maliniak zdalnie steruje koparką. Nie za bardzo mu to się udaje, ostatecznie koparka przewraca barak. Ta koparka została zbudowana przez naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej, a w czasie kręcenia tej sceny prowadził ją operator od nas, z WAT. Niestety, wówczas sterowana w ten sposób koparka wyprzedziła swoją epokę. W latach 70. decydenci nie byli przygotowani na wprowadzenie zdalnie sterowanych maszyn do produkcji. Zresztą życie nie miało takich potrzeb.
A teraz?
Teraz ta potrzeba jest coraz większa. Zmuszają nas do tego chociażby tragiczne doświadczenia w Czarnobylu, a obecnie w Iraku czy Afganistanie.
Trudno wybudować pojazd bezzałogowy?
Niełatwo. Taka platforma musi mieć większą mobilność niż pojazd z załogą. Operator, który kieruje wozem z bazy, nie odczuwa tych bodźców, jakie czuje kierowca. Chociażby wjeżdżając z asfaltu na drogę szutrową automatycznie zdejmuje nogę z gazu.
Pojazd-robot nie wyczuje zmiany nawierzchni?
Chodzi o to, by wóz zlokalizował i ominął przeszkodę, którą może być zarówno rów, jak i kamień. Odróżnił kamień od kępy suchych traw, nie wjechał w przechodnia, bezpiecznie dotarł do celu.

Ludzie będą niepotrzebni?
W pierwszym etapie Lewiatan będzie pojazdem zdalnie kierowanym przez operatora, w drugim dążymy do pełnej autonomizacji pojazdu, który będzie mógł się poruszać bez udziału człowieka. Wykorzystując zainstalowane w nim systemy nawigacji (w tym GPS), układy obserwacji i wczytaną mapę otoczenia, będzie poruszał się po zaplanowanej trasie.
I co jeszcze będzie umiał robić?
Na przykład będzie mógł delikatnie przenieść za pomocą tego samego manipulatora zarówno beczkę z niebezpiecznym ładunkiem, ważącą 200 kilogramów, jak i podnieść pręt o średnicy 3 centymetrów.

Sonda

Kto wygra Euro 2012?